fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Ks. prof. P. Bortkiewicz: Nie potrafimy po imieniu nazwać ludzkich czynów i zachowań. Mamy problemy z reakcją na zło

Mamy do czynienia z radykalnym kryzysem pojęć, za pomocą którego się manipuluje. W efekcie mamy chaos i brak kultury myślenia, które sprawiają, że nie potrafimy realnie nazwać zła złem, tylko „zło” nazywamy „dobrem inaczej”. Nie potrafimy po imieniu nazwać ludzkich czynów i zachowań. Mamy problemy z reakcją na zło – zwrócił uwagę ks. prof. Paweł Bortkiewicz podczas sobotnich „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. 

Po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska środowiska opozycyjne coraz częściej posługują się sformułowaniem „mowa nienawiści” nadając mu błędną interpretację. O samym morderstwie Pawła Adamowicza mówią, iż to zabójstwo polityczne.

– Stanowczo i kategorycznie protestuję przeciwko nazywaniu tej tragicznej śmierci mordem politycznym. To był pospolity morderca (…). Przepraszam bardzo, ale kto tak realnie nakręcał, chociażby w ostatnich dniach i tygodniach, kampanię nienawiści? Przypomnę, że w okresie Świąt Bożego Narodzenia oraz w okresie Uroczystości Objawienia Pańskiego totalna opozycja zaczęła atakować Kościół i stronę prawicową proponując projekty rozdziału Kościoła od państwa, proponując wyrzucenie religii z przestrzeni szkół, protestując przeciwko nawet takim sytuacjom, jak ubieranie się dzieci w postaci biblijne czy organizowanie jasełek. To są fakty, które miały miejsce dosłownie w ostatnich dniach okresu najbardziej rodzinnych świąt, „świąt miłości” – jak nawet ludzie niewierzący często określają Święta Bożego Narodzenia. To właśnie w tych dniach konkretne postaci i konkretne formacje polityczne wysuwały propozycje, które były ewidentnymi atakami godzącymi w określony system naszego dziedzictwa kulturowego, naszą wiarę, naszą tożsamość, nasze przekonania – podkreślił ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Gość Radia Maryja wskazał, że patrząc z perspektywy historycznej warto przypomnieć, iż nawet w 2010 roku po tragicznej śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego nie podejmowano takich działań, jakie mają miejsce teraz po śmierci Pawła Adamowicza.

– Nie było takich działań ze strony przejmujących namiętnie wówczas władzę, jak to ma miejsce w tej chwili, chociażby w odniesieniu do Gdańska, gdzie po śmierci prezydenta Adamowicza rząd PiS zdecydował, że nie będzie wystawiał w wyborach swojego kandydata, chcąc uszanować rolę gdańszczan i jednocześnie chcąc oddać w ten sposób hołd zmarłemu. Mamy klasyczną asymetrię postaw, która z jednej strony eskaluje mowę nienawiści i działania nienawiści propagując je od wielu lat, a z drugiej strony to właśnie ta strona oskarża swoich oponentów politycznych o to, że to oni są odpowiedzialni za atmosferę nienawiści. Przypominają mi się słynne słowa Zagłoby: „Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na Mszę dzwoni” – mówił kapłan.

Do warszawskich szkół okazjonalnie wprowadzana jest lekcja przeciwdziałania tzw. mowie nienawiści. Z kolei do kurii warszawskiej wysyłane są listy z prośbą o ograniczenie w przyszłym roku w pierwszych klasach liceum lekcji religii do jednej tygodniowo. Do tych inicjatyw odniósł się ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

– Wiemy doskonale, że chrześcijaństwo wychowuje do miłości. Natomiast te tzw. projekty antydyskryminacyjne (…), to lekcje, które nie wychowują do miłości, ale wychowują do seksualizacji. One nie uczą godności człowieka, bo w tym tematach – rzekomo antydyskryminacyjnych – pojęcie człowieka zostaje zamienione przez LGBTQ. Nie wiem, co to jest za tożsamość i kto tu jest podmiotem tej „antydyskryminacyjnej kampanii”. Mamy do czynienia z radykalnym kryzysem pojęć, za pomocą którego się manipuluje. W efekcie mamy chaos i brak kultury myślenia, które sprawiają, że nie potrafimy realnie nazwać zła złem, tylko „zło” nazywamy „dobrem inaczej”. Nie potrafimy po imieniu nazwać ludzkich czynów i zachowań. Mamy problemy z reakcją na zło – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Cała rozmowa z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj