fot. pl.wikipedia.org

[TYLKO U NAS] J. Sasin: Przed dymisjami wiceministrów była analiza ilościowa

Odwołania wiceministrów poprzedziła analiza potrzeb poszczególnych resortów. Dymisje wskazywali sami ministrowie mówił na antenie Telewizji Trwam szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin.

To nie ślepe cięcie, ale wynik analizy zleconej przez premiera.

Była to najpierw analiza ilościowa. Na jej podstawie, pan premier i jego współpracownicy w jego imieniu, zwracaliśmy się do poszczególnych ministrów o wskazanie tych osób, które powinny odejść – powiedział Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Dymisje wskazywali sami szefowie resortów. Odwołania nie muszą oznaczać odejścia z przestrzeni publicznej, co potwierdza przykład Piotra Woźnego, byłego już wiceministra przedsiębiorczości odpowiedzialnego za walkę ze smogiem.

Okazało się w trakcie tej analizy, że to nie jest dobry pomysł organizacyjnie, że to zadanie, które jest zadaniem ponadresortowym, realizowanym przez wiele resortów, bo i Ministerstwo Środowiska, Energii i właśnie Ministerstwo Przedsiębiorczości – podkreślił Jacek Sasin.

Są jednak resorty, w których liczba wiceministrów już teraz odpowiadała realnym potrzebom – mówił Jacek Sasin.

Chociażby MON, gdzie jest pięciu wiceministrów i z tych naszych analiz wyszło, że tylu właśnie powinno być, aby sprawnie realizować zadania, czy też tak jak w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – zaznaczył szef Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Dymisje ominęły także resort spraw zagranicznych.

Wynika to po części z tego, że nie wszystkie etaty są obsadzone, ale biorąc pod uwagę obciążenie naszych wiceministrów, to jest ono duże i ta liczba, która już teraz istnieje, jest uzasadniona – mówił Jacek Czaputowicz, minister spraw zagranicznych.

Tutaj tekę wiceministra po Jacku Czaputowiczu przejął Piotr Wawrzyk. Po odejściu Joanny Wroneckiej jej zadania zostały podzielone między pozostałych wiceministrów. Problem MSZ to nie nadmiar, a brak dyplomatów. Stąd reakcja szefa resortu Jacka Czaputowicza.

Powołałem zespół, który pracuje w MSZ, ds. restrukturyzacji i określenia potrzeb kadrowych w poszczególnych jednostkach – powiedział szef MON.

Celem jest dalsze usprawnienie administracji państwowej. Niewykluczone, że zmiany w rządzie otworzą pole do szerszej dyskusji, także na szczeblu samorządowym.

Przykładem modelowym niezbyt dobrego ukształtowania administracji jest to, co dzieje się na poziomie wojewódzkim, gdzie mamy dwie równoległe administracje administrację rządową, urzędy wojewódzkie i administrację samorządową, czyli urzędy marszałkowskie – podkreślił Jacek Sasin.

A to prowadzi do dublowania zadań. Pod uwagę brany jest również scenariusz konsolidacji ministerstw, tak by działały tylko duże jednostki z poszerzoną liczbą zadań. Nie jest to jednak pomysł, który wejdzie w życie w tej kadencji Sejmu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj