fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] A. Macierewicz: Eksplozja w centropłacie była, co do tego nie mam wątpliwości

Zniszczenie centropłatu, czyli tej głównej części, w której miała miejsce eksplozja, jest gigantyczne. Części z tego miejsca odnajdujemy na całym obszarze. Żadne inne zachowanie nie może tłumaczyć tak wielkich zniszczeń – mówił na antenie Telewizji Trwam w środowym programie „Polski punkt widzenia” przewodniczący rządowej podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz.

Rządowa Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego przedstawiła w środę całościowy raport techniczny, który ma wyjaśniać przyczyny katastrofy w Smoleńsku z 10 kwietnia 2010 roku. Dokument wskazuje m.in. na to, że na śmierć polskiej delegacji główny wpływ miała eksplozja centropłatów na kilka sekund przed uderzeniem samolotu w ziemię. Antoni Macierewicz podkreśli, że znana jest także siła wybuchu. Wskazał, że wiemy to z kilku źródeł. Badał to m.in. Instytut Wichita, zajmujący się rekonstrukcją katastrof lotniczych, „który jest jednym z naszych głównych ośrodków eksperckich”. Na naszą prośbę dokonał obliczenia, z jaką prędkością musiały spadać lewe drzwi pasażerskie tego samoloty, żeby mogły wbić się na metr w ziemię – bo one zostały znalezione wbite na metr w ziemię – powiedział były szef MON.

– Zostały im udostępnione wszystkie dane – wymiary oraz rodzaj materiałów – tych drzwi, które zostały wzięte z bliźniaczego samolotu numer 102 oraz ziemia z tamtego terenu, aby można było odtworzyć opór, jaki dawał grunt. Oni obliczyli, że prędkość tych drzwi – aby tak się wbić – musiała być dziesięć razy większa niż prędkość spadania samolotu na ziemię. (…) Skądś ta energia musiała być. Skąd? Z eksplozji – mówił były szef MON. 

– Drugi miernik (…) to jest rozrzut i kształt ciał osób, które siedziały w trzeciej salonce, czyli nad miejscem tej eksplozji. Większość ciał została bardzo dalece zniszczona, zdefragmentowana i co więcej, rozrzucona na terenie całego wrakowiska. Od momentu, gdy są te pierwsze „rowy” spowodowane przez dotknięcie samolotu ziemi, aż po końcowe miejsce upadku ostatnich części samolotu. To jest mniej więcej 150-160 metrów. (…) Zniszczenie centropłatu, czyli tej głównej części, w której miała miejsce eksplozja, jest gigantyczne. Części z tego miejsca odnajdujemy na całym obszarze. (…) Żadne inne zachowanie nie może tłumaczyć tak wielkich zniszczeń – dodał przewodniczący podkomisji smoleńskiej.

Antoni Macierewicz zwrócił również uwagę na to, iż w okresie tuż po katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku zabraniało się używania słowa „wybuch” czy też „eksplozja”. To słowo, które poszło na banicję; nie było można o tym mówić, myśleć, dyskutować itd. Kto podejmował sprawę eksplozji, był z góry uważany za oszołoma, wariata et cetera – przypomniał polityk.

Słowo „wybuch” z ekspertyzy wykonanej przez firmę SmallGIS usunął m.in. Maciej Lasek, który badał katastrofę samolotu Tu-154M.

– Oni mu przekazali informację i pokazali na mapie, gdzie były dwa wybuchy, natomiast pan Lasek powiedział: „To takie brzydkie słowo. zamieńmy słowo „wybuch” na „pożary”. Te słowa są nagrane. Oni się sami rejestrowali. Ta eksplozja była, co do tego nie ma wątpliwości. Niech teraz eksperci rozstrzygną, czy to była eksplozja spowodowana materiałem wybuchowym lub czy uderzenie hydrauliczne było w stanie spowodować takie zniszczenia – powiedział Antoni Macierewicz.     

RIRM

drukuj