fot. flickr.com

Trwa wprowadzanie w Polsce tzw. rynku mocy

Dziś rozpoczyna się proces tzw. certyfikacji ogólnej, do którego muszą przystąpić wszyscy właściciele jednostek fizycznych wytwórczych istniejących, których moc osiągalna brutto jest nie mniejsza niż 2 MW.

W ostatnich dniach regulamin rynku, w którym określone są warunki współpracy operatora systemu przesyłowego z wytwórcami energii, zatwierdził prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Minister energii Krzysztof Tchórzewski w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja podkreślił, że wprowadzanie rynku mocy w Polsce jest zgodne z zasadami unijnymi.

– Nikt nam nie może w tym momencie zarzucić, że ta notyfikacja i ta cała procedura doprowadziła do tego, że korzystamy z energii węglowej. W najbliższych latach, w ramach przepisów ogólnoeuropejskich, została stworzona dla nas, tym rynkiem mocy, pewna forma derogacji. Mimo że UE odchodzi od węgla, to przyjęła nasze uwarunkowania i węgiel zostaje. W ten sposób w najbliższym czasie możemy na inne cele przeznaczyć ok. 40-50 mld zł, które poświęcilibyśmy na deregulację energetyki. […]To duży oddech dla naszej gospodarki – powiedział Krzysztof Tchórzewski.

Kolejnym etapem wprowadzania rynku mocy w Polsce będzie certyfikacja do aukcji mocy. Natomiast w listopadzie zaczną się aukcje mocy na lata 2021, 2022 i 2023.

Powstanie rynku mocy przewiduje obowiązująca od początku tego roku ustawa. Przepisy zmieniły model rynku energii elektrycznej z jednotowarowego na dwutowarowy.

Mechanizm ten ma zapewnić moc niezbędną do pokrycia popytu na energię oraz stanowić zachętę do inwestycji w nowe źródła wytwórcze.

RIRM

drukuj