Tańszy gaz – nie dla PGNiG

Gazprom chce obniżyć ceny gazu dla europejskich kontrahentów. Wśród nich nie ma PGNiG, są m.in. włoska ENA i francuski Gas de France. Rosyjski gigant gazowy zapowiedział przegląd kontraktów z europejskimi partnerami. Po jego zakończeniu, średnia cena błękitnego paliwa w obszarze obejmującym prawie całą UE ma wynieść od 370 do 380 USD za  1 tys. m3.

PGNIG w ubiegłym roku płacił 575 USD, po arbitrażu 480. Dla przykładu Ukraina za tą samą ilość błękitnego paliwa płaci 430 USD. To nadal więcej, niż na przykład firmy niemieckie.

Janusz Kowalski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego podkreśla, że Polska płaci haracz za brak dywersyfikacji.

– Dopóki nie będzie dywersyfikacji, do tej pory nie ma co liczyć na żadne obniżki rynkowe cen związane ze zmianami na rynku gazu światowego, wynikającymi z rewolucji łupkowej, z liberalizacji rynków w Unii Europejskiej. Polski rynek gazowy, infrastrukturalnie uzależniony jest od wschodniego sąsiada. Monopolistyczna pozycja Gazpromu w stosunku do PGNiG-u całkowicie wyklucza realizację scenariusza obniżenia cen rosyjskiego cła dla polskich odbiorców – powiedział Janusz Kowalski.

Tymczasem na łamach prasy, Bogusław Sonik – eurodeputowany z PO wypomina premierowi bierność w zakresie wydobycia gazu z łupków w naszym kraju. Europoseł poinformował, że amerykańska firma Chevron wycofa się z inwestycji poszukiwania gazu, jeśli rząd nie zmieni prawa. Chodzi o tzw. decyzję środowiskową, którą w rozporządzeniu podpisał sam premier Donald Tusk.

Janusz Kowalski zachęca posła, aby napisał list do premiera w tej sprawie.

– Zachęcam, aby europoseł Platformy Obywatelskiej pan Bogusław Sonik napisał list do swojego szefa partii pana Donalda Tuska. Trzyletnie opóźnienie Donalda Tuska doprowadza do wzmocnienia tej pozycji monopolistycznej Gazpromu, ponieważ to właśnie wywołuje euforię w Moskwie. Tam mniej więcej raz na tydzień w rosyjskich gazetach nie ma gazu łupkowego w Polsce. I rzeczywiście jest tak, że na tym braku odpowiednich przepisów prawnych, odpowiedniej legislacji korzystają przede wszystkim Rosjanie – dodał ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego.

RIRM

drukuj