Studium mordu

Okoliczności mordu na bł. ks. Jerzym Popiełuszce są wciąż niejasne. Pewnikiem jest niepodważalne męczeństwo Księdza Jerzego za wiarę, ale przed historykami jest coraz więcej pytań na temat porwania.

W Warszawie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego odbyła się konferencja historyków z okazji 30. rocznicy uprowadzenia i zabójstwa kapłana męczennika – bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Wzięli w niej udział m.in. nuncjusz apostolski w Polsce ks. abp Celestino Migliore, ks. kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, kadra naukowa uczelni, dziennikarze i studenci.

– Zakończenie procesu beatyfikacyjnego nie znaczy, że dociekania historyków nie są ważne – powiedział metropolita warszawski, który jednocześnie podziękował IPN za pomoc w przygotowaniu dokumentów do procesu beatyfikacyjnego.

Powszechnie wiadomo, że okoliczności śmierci ks. Jerzego Popiełuszki w październiku 1984 r. wciąż są okryte tajemnicą z punktu widzenia historycznego. Intencją organizatorów konferencji było poruszenie tych ważnych kwestii oraz przedstawienie ich w nowym świetle i na podstawie nowych dokumentów.

Jak podkreślali prelegenci, trzeba, by nad cudem do kanonizacji, o którym wypowie się jeszcze komisja kardynałów, było dużo ciszy. Ksiądz profesor Józef Naumowicz akcentował, że męczeństwo ks. Jerzego miało wymiar śmierci za wiarę, a nie męczeństwa politycznego, o które oskarżała go PRL-owska władza.

– O przewiny polityczne oskar- żano również męczenników chrześcijan od pierwszych wieków chrześcijaństwa: za obrazę majestatu władzy, podżeganie do buntu, nienawiść do rodzaju ludzkiego. Może ktoś powiedzieć, że były to motywy polityczne, ale oni jedynie nie chcieli brać udziału w pogańskich kultach władzy – dodał wykładowca.

Ksiądz profesor dr hab. Tomasz Kaczmarek, postulator procesu beatyfikacyjnego, mówił wczoraj na temat faktycznej daty śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, ponieważ równolegle z procesem beatyfikacyjnym pojawiają się informacje na temat innych okoliczności śmierci kapłana. Jak jednak podkreślał na forum kościelnym po beatyfikacji, kwestia śmierci została rozstrzygnięta przez fakt jego męczeństwa za wiarę.

Tłumaczył, że przyjęto jednogłośnie jako dzień śmierci 19 października 1984 r., jednak badania patologów wskazywały również, że śmierć mogła nastąpić także kilka dni potem. Wskazywał jednak, że nikt z uczestników zabójstwa nie negował uczestniczenia w nim, a ich relacje na temat okoliczności były zawsze takie same. Ksiądz profesor Kaczmarek przyznał, że publikacje dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego miały na razie wpływ na nową ocenę osoby Waldemara Chrostowskiego, który był szoferem księdza, i jego niejasnej roli w uprowadzeniu kapłana.

– Niemniej trzeba powiedzieć, że w tych publikacjach mieliśmy do czynienia ze zbyt daleko idącą i nieuzasadnioną interpretacją zamachu na księdza – mówił naukowiec, krytykując publikacje mówiące o innej dacie śmierci księdza i hipotezy o przetrzymywaniu kapłana na poligonie w Kazuniu.

Wersje porwania

Nie zgodził się z nim prof. Wojciech Polak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W jego ocenie, znana wersja uprowadzenia ks. Popiełuszki wywołuje kontrowersje, a sam proces toruński był jedną wielką mistyfikacją. Przypomniał postać prokuratora Andrzeja Witkowskiego, który dwukrotnie prowadził śledztwo w tej sprawie i który to zebrał największą ilość materiałów, które do dzisiaj czekają na weryfikację i wyjaśnienie, broniąc jego prawa do stawiania niewygodnych hipotez. Przypomniał, że prokurator do dziś nie ma prawa wypowiadania się na ten temat.

Jego zdaniem, historycy powinni sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego porwano księdza, tak jak porywano w tym czasie innych działaczy „Solidarności”. Przytoczył spór o relacje rybaków, którzy 25 października byli świadkami wyrzucania jakiegoś podłużnego pakunku do łodzi, odnaleziony różaniec ks. Jerzego w innym miejscu niż miejsce porwania, zeznania opiekuna psa tropiącego, który trop prowadził w kierunku Torunia i Górska. – Wszystko wskazuje na to, że ksiądz nie został wrzucony do bagażnika, ale przeprowadzony do innego auta – mówił historyk.

Wskazywał również na nieścisłości i matactwa wokół relacji ekipy poszukiwawczej płetwonurków. Jego zdaniem, akcja poszukiwawcza ciała księdza była ręcznie sterowana, bo Jaruzelski i Kiszczak nie chcieli, by pogrzeb księdza odbył się w dzień wolny od pracy, a więc 1 listopada. – Nie wiedzieli, że 1 listopada to dzień, w którym pogrzebów się nie organizuje i mogli tego nie wiedzieć – tłumaczył prof. Polak.

Mówił także o trwającej całe lata inwigilacji rodzin skazanych funkcjonariuszy SB i ofiarach, które pojawiły się po procesie. – To były wszystko sygnały do takich ludzi jak Piotrowski: masz siedzieć cicho. Są to wszystko sprawy, które są wielkim znakiem zapytania – podkreślał prof. Wojciech Polak.

Mechanizm zbrodni

O nowych informacjach, które mogą rzucić nowe światło na śmierć ks. Popiełuszki, mówił dr Paweł Skibiński. Są to akta Departamentu I MSW, a więc wywiadu cywilnego, oraz raporty przygotowywane dla Czesława Kiszczaka na podstawie wszystkich możliwych źródeł.

Okazuje się, że bardzo trudno jest prześledzić mechanizm decyzyjny doprowadzenia do działań mających na celu zamordowanie księdza. Natomiast ekipa Jaruzelskiego doskonale była przygotowana do zachowania się wobec tego wydarzenia i na kryzys, który śmierć mogła wywołać.

Zdaniem historyka, przed badaczami jest dzisiaj kwestia odpowiedzi na pytanie, czy komuniści w Polsce byli tak dobrze przygotowani, bo sami ten kryzys wywołali, czy też zrealizowali zamówienie Sowietów. Jak więc wyglądała reakcja tej ekipy? – Ekipa Jaruzelskiego miała na celu przełamanie bojkotu na Zachodzie i jednocześnie utrzymanie relacji z Kościołem i Stolicą Apostolską. Przy tym musiała również uspokoić władze na Kremlu i pacyfikować nastroje społeczne. Te działania były przemyślane i konsekwentnie realizowane – mówił dr Skibiński.

Jak się okazuje, postawienie morderców MSW przed sądem było sposobem na budowanie autorytetu Jaruzelskiego i jego ekipy w oczach krajów zachodnich. Robiono wszystko, by pokazać, że dyktator jest wiarygodnym partnerem, który nie panuje nad funkcjonariuszami MSW. – Ten obraz sytuacji był realizowany przez aparat bezpieczeństwa i dyplomacji i miał na Zachodzie odbiorców z kręgu zachodniej lewicy, m.in. z Grecji czy RFN. Jaruzelski został przedstawiony świadomości zachodniej jako wiarygodny i bezalternatywny władca PRL. Tymczasem mamy do czynienia z osobą, która jest odpowiedzialna za mord – podkreślał Skibiński. Dość podobny przekaz kierował do Moskwy, gdzie również przedstawiał siebie jako bezalternatywnego władcę PRL.

– W moim przekonaniu, antykościelne wątki, jakie cechował proces toruński, również były kierowane do Moskwy, chciano tam pokazać, że w Polsce walczy się z Kościołem – tłumaczył historyk. Jaruzelski chciał również na tle śmierci kapłana rozgrywać polski Kościół, stawiając na relacje z Kościołem warszawskim i Prymasem Polski kardynałem Józefem Glempem, a stawiając przeciw niemu kard. Franciszka Macharskiego, metropolitę krakowskiego. Jak wskazywał Skibiński, ekipie Jaruzelskiego nie udało się wykreować podziału, choć da się zauważyć ślady prób skłócenia obu ośrodków.

– Celem było pogłębianie różnic i antagonizmów – tłumaczył.

Co wiedziała Stasi

Profesor Jan Żaryn przedstawił informacje o tym, w jaki sposób enerdowska Stasi zbierała wiedzę na temat kapelana „Solidarności”. Historyk przypomniał, że służba specjalna NRD była jedną z najlepiej zorganizowanych i poza inwigilacją własnych obywateli interesowało ją również to, co działo się w Polsce lat 80.

Wiadomo, że w archiwach w Niemczech znajduje się teczka obiektowa tylko i wyłącznie dla osoby ks. Popiełuszki.

– Ten temat był tak ważny, że na czas między porwaniem ks. Jerzego a pogrzebem, jaki miał miejsce na początku listopada, Erich Mielke wprowadził specjalną gotowość operacyjną na granicach NRD – wskazał historyk.

To akta ciekawe, ale nie mają one żadnego związku z próbą dociekania okoliczności śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Scenariusz morderstwa przygotował wydział zajmujący się opozycją, a więc struktura, która dzięki swojej aktywności przedstawiała szefostwu Stasi i Erichowi Honeckerowi wiedzę na temat wydarzeń, jakie miały miejsce w Polsce. Jak się okazuje, NRD interesowała się kondycją władz PRL i ich stabilnością, w jaki sposób wydarzenia te mogły zdestabilizować układ polityczny, jaki wówczas obowiązywał. A nawet tym, czy będą one miały wpływ na społeczeństwo wschodnioniemieckie. – W dniach 3-4 listopada w 13 berlińskich kościołach wspominano zmarłego męczeńską śmiercią księdza i słuchano tam utworów Stanisława Moniuszki, a więc kompozytora pochodzącego z kraju zamordowanego – relacjonował prof. Żaryn. Interesowano się również osobami, które mogły być obecne na pogrzebie w Warszawie – wyjaśniał prof. Żaryn.

Doktor Piotr Gontarczyk z IPN mówił natomiast o odpowiedzialności Wojciecha Jaruzelskiego za zbrodnię. Zdaniem historyka, Jaruzelski od lat 40. był bardzo wrogo nastawiony do Kościoła katolickiego, odpowiadał za stalinizację wojska, jego upolitycznienie, upartyjnienie i marksistowską indoktrynację. Według niego, śmierć ks. Jerzego była dla Jaruzelskiego niewygodna ze względu na wizerunek Polski Ludowej, zalecał jednak oczernianie męczennika jako człowieka uwikłanego w działalność polityczną. – Nie ma żadnych dowodów, by partia i Jaruzelski przyczynili się do zaplanowania tej zbrodni. Przypominam jednak, że nie był to człowiek, który wziął się znikąd i mobilizował aparat bezpieczeństwa do walki z Kościołem, i z tego względu ponosi on odpowiedzialność za tę śmierć – mówił przedstawiciel IPN.

Za śmiercią ks. Jerzego Popiełuszki stały IV Departament SB i Jerzy Urban. Od końca 1983 r. działania SB zyskały oprawę propagandową dzięki działalności ówczesnego rzecznika rządu Jerzego Urbana. Machina propagandowa przeciw księdzu ruszyła z końcem 1983 r., a więc gdy nagłośniono rewizję SB, jaką przeprowadzono w mieszkaniu księdza, gdzie znaleziono podrzucone przez SB materiały wybuchowe i ulotki. Zaraz potem w „Ekspresie Wieczornym” Jerzy Urban pod pseudonimem opublikował tekst „Garsoniera obywatela Popiełuszki”, a potem relacjonował ten felieton na swojej konferencji prasowej. Był on cytowany w całej prasie i potem przedrukowany we wszystkich dziennikach rządowych. Tak było przez kolejne miesiące aż do uprowadzenia i zamordowania kapelana. Kulminacja nastąpiła we wrześniu 1984 r., gdy Urban sugerował, by przeciwników politycznych wysyłać na banicję. Potem ataki były silniejsze, inspiracje przychodziły także ze strony sowieckiej, np. w „Izwiestiach”, w których powielano informacje propagandy PRL. Potem pojawił się słynny paszkwil o „seansach nienawiści”, teksty te miały przygotować i usprawiedliwić zamordowanie ks. Jerzego. Co ciekawe, biuro rzecznika prasowego materiały na temat kapłana systematycznie zbierało jeszcze długo po jego męczeńskiej śmierci, na każdej konferencji informując o śledztwie, procesie.

Maciej Walaszczyk/Nasz Dziennik

drukuj