fot. PAP/Tomasz Gzell

Straż pożarna ostrzega przed negatywnymi skutkami wypalania traw

Wypalanie traw to poważny problem, z którym strażacy borykają się od wielu lat. Podobnie było w okresie świąt wielkanocnych. Strażacy przypominają, że ogień nie użyźnia gleby, a wszystko może zakończyć się poważnym pożarem.

Od Wielkiej Soboty do Poniedziałku, drugiego dnia Świąt Wielkanocnych, doszło do 3,5 tys. pożarów. Zginęło 8 osób, 59 zostało rannych. To były pracowite święta dla strażaków, ale wielu dramatów można było uniknąć. Zwłaszcza, że duża liczba pożarów to efekt wypalania traw. Wśród rolników i działkowców panuje przekonanie, że wypalanie traw przynosi sporo korzyści.  Tymczasem – jak tłumaczy Sławomir Brandt z wielkopolskiej straży pożarnej – to błędne myślenie.

– Oprócz tego, że jest to mit, ponieważ wypalanie według najnowszych badań wcale nie użyźnia gleby, lecz ją degraduje, tego typu wypalanie, nawet podpalanie trawy, stanowi bardzo duże zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale również dla ludzi – wskazuje Sławomir Brandt.

Niekorzystne zmiany w środowisku naturalnym to jedno, ale wypalanie traw sprawia również, że do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych będących truciznami dla ludzi i zwierząt. Pożary traw i nieużytków to ogromny problem dla strażaków. W okresie wiosennym blisko 30 proc. wszystkich zgłoszeń, do których wyjeżdżają strażacy, to pożary nieużytków.

– Średnio akcja gaszenia traw w Polsce trwa około godzinę i strażacy wyjeżdżają prawie co 10 minut do takiego zdarzenia – informuje Lucyna Rudzińska z wielkopolskiej straży pożarnej.

Co roku w pozornie niegroźnych pożarach nieużytków ginie kilkanaście osób.

– W terenie jest bardzo ciężko uciec przed takim pożarem. Gęsty dym, tracimy orientację, więc o tragedię bardzo łatwo – podkreśla Sławomir Brandt.

Za wypalanie traw grozi kara finansowa. Podpalacz ponosi również koszty akcji ratowniczej straży pożarnej. W skrajnych przypadkach z powodu takiego zdarzenia można trafić do więzienia – nawet na 10 lat.

TV Trwam News/RIRM

drukuj