fot. PAP /Leszek Szymański

Sejm: Komisja finansów o sprawie SKOK Wołomin

Na dzisiejszym posiedzeniu sejmowa Komisja Finansów Publicznych zajmuje się po raz trzeci sprawą upadłej SKOK Wołomin. Wcześniej posłowie wysłuchali stanowiska syndyka; później do tych informacji  odniosła się strona społeczna. Poszkodowani mają liczne zarzuty do działań syndyka w tej sprawie.

Problem jest poważny i dotyczy wielu osób. Nie wiadomo, czy dziś uda się  zamknąć tę sprawę na komisji – mówi poseł Jacek Sasin, przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

– Dzieją się rzeczy bulwersujące, jak chociażby żądanie od ludzi, którzy oszczędzali w SKOK Wołomin swoje pieniądze, a zgodnie z prawem byli przez to udziałowcami tego SKOK-u, aby dzisiaj wpłacali pieniądze właśnie jako udziałowcy, którzy mają pokryć szkody wynikłe z działalności przestępczej, którą prowadził zarząd tego SKOK-u. To są wezwania do opłat po kilkaset złotych dla biednych ludzi, często emerytów, ludzi, którzy nie dysponują nadmiarem gotówki. Tu jest jakaś taka komedia pomyłek w tej sprawie, bo mamy rozbieżne stanowiska, z jednej strony syndyka, który twierdzi, że ma prawo do żądania tego typu opłat, z drugiej strony Kasa Krajowa SKOK-u twierdzi, że nie ma podstaw prawnych, aby tych wpłat żądać. Będziemy chcieli to wyjaśnić – tłumaczy Jacek Sasin.   

Polityk dodaje, że komisja będzie apelować do instytucji państwa o podjęcie stosownych działań.

Do ministra sprawiedliwości trafił już dezyderat, aby zabezpieczyć interes poszkodowanych i doprowadzić do ukarania winnych. Resort podjął kroki w tej sprawie. Zarzuty usłyszeli już członkowie zarządu SKOK Wołomin.

Cała afera działa się jednak przy bierności organów państwa za czasów PO-PSL – zaznacza Jacek Sasin.

RIRM

drukuj