fot. PAP/Radek Pietruszka

S. Szynkowski vel Sęk: Liczymy, że refleksja władz Izraela spowoduje odpowiednią reakcję

To w interesie polityków izraelskich jest zniwelowanie skutków wypowiedzi p.o. ministra spraw zagranicznych Israela Katza; liczymy na ich refleksję w tej sprawie, która spowoduje w końcu odpowiednią reakcję – powiedział w piątek wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

W czwartek Katz oświadczył, że nie żałuje swej wypowiedzi o tym, że Polacy „wysysają antysemityzm z mlekiem matek” i powtórzył, że „wielu Polaków” współpracowało z nazistami. Jego wypowiedź dla telewizji Kanał 13 (Reshet 13) zrelacjonował m.in. portal Times of Israel.

Pytany na konferencji prasowej o to, jak długo polski rząd skłonny jest czekać na przeprosiny lub wycofanie słów Katza przed podjęciem ewentualnych dalszych kroków dyplomatycznych, np. wezwania na konsultacje polskiego ambasadora w Tel Awiwie Marka Magierowskiego, wiceszef MSZ podkreślił, że „dzisiaj to Izrael, politycy izraelscy mają problem”.

„Są krytykowani, są pod presją środowisk żydowskich z całego świata, również pod presją administracji amerykańskiej ze względu na nieodpowiedzialne, skandaliczne wypowiedzi” – wskazał polityk.

„Sądzę, że w interesie polityków izraelskich jest to, aby jak najszybciej skutki tych wypowiedzi zniwelować; my o to zaapelowaliśmy i na to czekamy. Nie będziemy wyznaczać tutaj terminów, natomiast w tym czasie zamierzamy intensywniej niż do tej pory rozmawiać, ale ze społeczeństwem izraelskim, gdzie konieczność zwiększania tej wiedzy o czasach drugiej wojny światowej cały czas istnieje” – dodał.

Dopytywany, czy oczekuje zmiany na stanowisku szefa izraelskiej dyplomacji, Szynkowski vel Sęk odpowiedział, że wypowiedź Israela Katza „sprawiła, że dyskusja z tym politykiem w chwili obecnej nie jest możliwa”.

„Natomiast oczekujemy, że inni politycy izraelscy i władze Izraela dokonają refleksji na temat skutków tej wypowiedzi pod presją wielu środowisk żydowskich na całym świecie. Ta presja istnieje, ona z każdym dniem się zwiększa, bo tych głosów cały czas przybywa, i liczymy na to, że w końcu ta refleksja spowoduje odpowiednią reakcję” – zaznaczył wiceminister.

PAP/RIRM

drukuj