fot. MON

Prokuratura zbada sprawę wybuchu gazu w Gdańsku w 1995 roku

Prokuratura Krajowa zbada okoliczności eksplozji gazu, do którego doszło w jednym z gdańskich bloków w 1995 roku. Przeprowadzone zostaną czynności sprawdzające.

17 kwietnia 1995 roku w Gdańsku doszło do wybuchu gazu w jednym z bloków. Zginęło wówczas 21 osób. Prokuratura Krajowa od nowa chce zbadać sprawę. Ma to związek z pojawiającymi się w mediach nowymi informacjami o okolicznościach eksplozji. Jedna z hipotez mówi o celowym działaniu służb.

– Ja się uchylam od jednoznacznej opinii na ten temat, ja tylko przywołałem opinie, które w Trójmieście przede wszystkim w środowisku ludzi tajnych służb, prokuratorów, a nawet strażaków i policjantów po prostu funkcjonują, że to nie był taki zwykły wypadek, który można jakby zamknąć w stwierdzeniu, że jakiś nie do końca przytomny człowiek odkręcił kurki z gazem i cały jedenastopiętrowy budynek osiadł o dwa pięta w dół – mówi prof. Sławomir Cenckiewicz.

W całej sprawie przewija się wątek udziału Urzędu Ochrony Państwa w celu przechwycenia kompromitujących dokumentów.

– Funkcjonariusze Urzędu Ochrony Państwa szukali w mieszkaniu płk. Adama Hodysza – zresztą płk Hodysz sam to sugerował publicznie –materiałów, które według nich w formie kserokopii on zabezpieczył, a które dotyczyły Lecha Wałęsy – wyjaśnia Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i członek Kolegium IPN.

Wśród dokumentów miały znajdować się materiały z akcji Jesień’70. Jest tu mowa o donosach agenturalnych TW „Bolka”. Płk Hodysz miał je skopiować jeszcze przed usunięciem z Urzędu Ochrony Państwa w 1993 roku i przechowywać w swoim mieszkaniu. Oficjalnie materiały miały zostać znalezione w zgliszczach. Jest to jednak mało wiarygodne. Najprawdopodobniej funkcjonariusze zdążyli przeszukać mieszkanie. Później budynek zburzono.

TV Trwam News

drukuj