fot. flickr.com

Premier B. Szydło: Doradzam prezydentowi Francji, żeby zajął się sprawami swojego kraju

Doradzam panu prezydentowi, aby zajął się sprawami swojego kraju, być może wtedy uda mu się osiągnąć takie same wyniki gospodarcze i taki sam poziom bezpieczeństwa swoich obywateli, jaki gwarantuje Polska; o przyszłości Europy nie będzie decydował prezydent Francji, tylko wszyscy członkowie Wspólnoty – powiedziała premier Beata Szydło dla portalu wPolityce.pl.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ostro skrytykował polski rząd za odmowę zaostrzenia dyrektywy dotyczącej pracowników delegowanych – pisze AFP. Ten „nowy błąd” Warszawy sprawia, że stawia się ona „na marginesie” Europy w „wielu kwestiach” – powiedział Emmanuel Macron.

„Polska nie definiuje dzisiaj przyszłości Europy i nie będzie definiować Europy jutra” – podkreślił Emmanuel Macron na wspólnej konferencji z prezydentem Bułgarii Rumenem Radewem w Warnie.

W wypowiedzi dla portalu wPolityce.pl, premier Szydło podkreśliła, że Polska „jest takim samym członkiem UE, jak Francja”.

„Mamy takie same prawa jak Francja i inne kraje członkowskie i będziemy z nich korzystać dla dobra Polski i Polaków. Polska nie jest w konflikcie z żadnym z krajów UE ani z nią samą” – powiedziała szefowa rządu.

„Doradzam panu prezydentowi, aby zajął się sprawami swojego kraju, być może wtedy uda mu się osiągnąć takie same wyniki gospodarcze i taki sam poziom bezpieczeństwa swoich obywateli, jaki gwarantuje Polska. O przyszłości Europy nie będzie decydował prezydent Francji, ani żaden inny przywódca indywidualnie, tylko wszyscy członkowie Wspólnoty” – dodała Beata Szydło.

Premier stwierdziła, że prezydent Francji powinien być bardziej koncyliacyjny i „podpowiedziała mu”, żeby „nie rozbijał UE”.

„Być może jego aroganckie wypowiedzi wynikają z braku doświadczenia i obycia politycznego, co ze zrozumieniem odnotowuję, ale oczekuję, iż szybko nadrobi te braki i będzie w przyszłości bardziej powściągliwy” – zaznaczyła Beata Szydło.

Szefowa rządu podkreśliła, że w sprawie pracowników delegowanych, Polska i Europa Środkowa bronią zasad wspólnego rynku. Oceniła również, że Francja poprzez swoje działanie „próbuje demontować jeden z filarów UE”.

W ub. roku Komisja Europejska przedstawiła propozycję nowelizacji dyrektywy z 1996 r. w sprawie delegowania pracowników w UE. Najważniejszą proponowaną zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę.

Propozycji KE przeciwnych jest kilkanaście państw członkowskich, w tym m.in. Węgry, Słowacja, Czechy, Portugalia, Hiszpania i Polska.

Po środowych rozmowach prezydenta Francji Emmanuela Macrona z udziałem szefów rządów Czech, Słowacji i Austrii kanclerz tego ostatniego kraju poinformował, że osiągnięto porozumienie co do podstawowych zasad, jakimi ma się rządzić wysyłanie osób do pracy w innym kraju UE. Prezydent Francji sprecyzował, że obejmuje to skrócenie czasu, na jaki pracownik może być wysłany, oraz kwestie płacy. Premier Słowacji Robert Fico podkreślił, że kompromis w tej sprawie „byłby dobrą wiadomością dla Europy” i chciałby, aby dołączyły do niego Węgry i Polska.

Ministrowie pracy krajów UE mają się zająć nowelizacją dyrektywy na spotkaniu 23 października w Luksemburgu.

Po posiedzeniu rządu w czwartek premier Beata Szydło oświadczyła, że Polska nie zmieni swojego stanowiska w sprawie pracowników delegowanych.

Francuski prezydent w odpowiedzi na stanowisko polskiego rządu oświadczył w Warnie, że „Polacy zasługują na więcej”.

„Europa to region stworzony na bazie wartości, związku z demokracją i swobodami, z którymi Polska jest dzisiaj skonfliktowana” – powiedział Emmanuel Macron, cytowany przez agencję Reutera.

„Błędem” nazwał Emmanuel Macron odmówienie przez Polskę zmiany stanowiska w sprawie rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych, która zdaniem prezydenta Francji prowadzi do „dumpingu socjalnego i niesprawiedliwej konkurencji”.

PAP/RIRM

drukuj