fot. twitter.com/zbigniewkuzmiuk

[TYLKO U NAS] Z. Kuźmiuk: Budżet na 2018 r. ma wyraźne prospołeczne nachylenie

Trzeba powiedzieć, że jest to budżet o wyraźnym nachyleniu prospołecznym. Na szeroko rozumiane wydatki społeczne zaplanowano aż 75 mld zł – podkreślił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego, podczas wtorkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja oceniając założenia budżetu na 2018 r. Ekonomista poruszył także kwestię przystąpienia Polski do strefy euro.

Prezydent Andrzej Duda podpisał w poniedziałek wieczorem ustawę budżetową na 2018 r. Przewiduje ona deficyt nie większy niż 41,5 mld zł, dochody w wysokości 355,7 mld zł, a wydatki na poziomie 397,2 mld zł. Zbigniew Kuźmiuk zaznaczył, że tegoroczny budżet jest zdecydowanie prospołeczny.

– Na pewno trzeba powiedzieć, że jest to budżet o wyraźnym nachyleniu prospołecznym. Na szeroko rozumiane wydatki społeczne zaplanowano aż 75 mld zł. To niespotykana kwota. Trzeba to podkreślić w sytuacji, gdy mamy względnie niski deficyt, a deficyt całego sektora finansów publicznych ma wynieść tylko 2,7 proc. (kryterium z Maastricht, którego założeń pilnuje Komisja Europejska, zakłada, że deficyt powinien być niższy niż 3 proc. PKB) – powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego.

Podstawowym celem budżetu na 2018 r. jest kontynuowanie programu Rodzina 500 plus.

– Na ten cel przewidziano prawie 25 mld zł. Wydatki na program „500 plus” z roku na rok rosną, bo wzrasta liczba urodzeń. GUS parę dni temu ogłosił, że urodziło się – wprawdzie są to szacunkowe dane – aż 403 tys. dzieci. To rekord nienotowany od lat – akcentował polityk.

Gość Radia Maryja mówił, że w priorytetach budżetu znalazły się wydatki, m.in. na świadczenia rodzinne (13 mld zł), dołożenie do składek ZUS-owskich (ok. 9 mld zł), podwyżki emerytur i rent oraz środki na leki dla seniorów (ok. 1 mld zł). Wyraźnie wzrosną także finanse na ochronę zdrowia oraz wojsko.

– Na wszystko w tym budżecie starcza. Przypominam lata 2008-2015 i choćby protesty rodziców dzieci niepełnosprawnych – nie było wtedy w budżecie dodatkowych 100 mln zł na ten cel. Teraz znajdują się dodatkowe miliardy na różne ważne dziedziny naszego życia i to trzeba docenić (…). Dochody budżetowe bardzo wyraźnie wzrosły w 2017 r. i mają wzrastać także w 2018 r. Głównym źródłem dodatkowych dochodów jest podatek VAT. Premier Morawiecki mówił w wywiadach, że te dochody z VAT były o 30 mld zł wyższe niż w roku 2016. To jest rzecz bez precedensu. Tymi informacjami zszokowani są także urzędnicy Komisji Europejskiej, którzy powątpiewali w ubiegłoroczny i tegoroczny budżet, że tak będzie można zwiększyć dochody podatkowe. To jest nieprawdopodobny sukces rządu – podkreślił ekonomista.

W budżecie na 2018 r. znalazły się także środki na zintensyfikowanie programu „Mieszkanie plus”. Dziś pod przewodnictwem premiera Mateusza Morawieckiego odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Mieszkalnictwa, która ma koordynować wszystkie działania rządu związane z realizacją tego programu.

– W budżecie jest zarezerwowana pewna pula środków, nie wprost, tylko dla Banku Gospodarstwa Krajowego, który jest koordynatorem tego programu od strony finansowej (…). Jeżeli ten program rzeczywiście ma zmienić sytuację ludzi młodych, zakładających rodziny i wychowujących dzieci, to mieszkań w ramach tego programu musi powstawać po kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Stąd decyzja, żeby po rekonstrukcji rządu program „Mieszkanie plus” znalazł się w kompetencjach premiera i błyskawiczny ruch powołania Rady Mieszkalnictwa (…). Myślę, że kwestia mieszkania na wynajem będzie bardzo dużym uzupełnieniem do programu Rodzina 500 plus, aby młodego człowieka nie wiązać na 20 czy 30 lat kredytem, który czyni z niego chłopa pańszczyźnianego – ocenił Zbigniew Kuźmiuk.  

Poseł do PE odniósł się również w „Aktualnościach dnia” do wciąż powracającej kwestii wstąpienia Polski do strefy euro.

– Tylko z własnym pieniądzem jesteśmy w stanie gonić bogatsze kraje Europy Zachodniej. Dzięki własnej walucie rozwijamy się dwukrotnie szybciej niż średnio Unia Europejska, co oznacza, że corocznie skracamy dystans. Gdybyśmy mieli wspólny pieniądz – wzrost gospodarczy byłby wolniejszy i w dużej mierze polityka monetarna przeniosłaby się do Europejskiego Banku Centralnego, a byłyby też poważne ograniczenia w polityce fiskalnej. A tak mamy wolne ręce i podejmujemy w ramach tych dwóch polityk wolne decyzje – takie, które służą przyspieszeniu naszego wzrostu gospodarczego – wskazał ekonomista.

Cała rozmowa z europosłem Zbigniewem Kuźmiukiem dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj