[TYLKO U NAS] S. Michalkiewicz: Na wschód od linii Wisły dominuje obóz „dobrej zmiany”, na zachód – obóz zdrady i zaprzaństwa

Wyniki ostatnich wyborów dzielą geograficznie Polskę na dwie prawie równe części; na wschód od linii Wisły dominuje obóz „dobrej zmiany”, podczas gdy na zachód – obóz zdrady i zaprzaństwa – wskazał red. Stanisław Michalkiewicz w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam i Radia Maryja. Publicysta podzielił się wnioskami po niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Stanisław Michalkiewicz zwrócił uwagę, iż w Polsce umacnia się system dwupartyjny.

– W związku z czym coraz trudniej jest wprowadzić na polityczną scenę choćby kroplę świeżej krwi. To już się okazało podczas wyborów do samorządu terytorialnego, a teraz się potwierdziło. Zatem jedynym sposobem wprowadzania świeżej krwi na polityczną scenę są przetasowania wewnątrz obydwu partii. Jeśli osobistości z obozu rządowego, które uzyskały mandat, nie zrezygnują z niego na rzecz kandydatów z góry upatrzonych, to będzie to znaczyło, że wymieniona zostanie prawie cała ekipa „dobrej zmiany” – może poza panem premierem Morawieckim i panem ministrem Czaputowiczem, którzy przy powołaniu na swoje stanowiska otrzymali zadanie ocieplenia stosunków z Unią Europejską. To pewnie dlatego przed wyborami obydwa obozy licytowały się, kto jest lepszym Europejczykiem. Bo obóz zdrady i zaprzaństwa też skupia Europejczyków i to takich patentowanych, jak Włodzimierz Cimoszewicz, czy Leszek Miller, chociaż i w obozie „dobrej zmiany” też takich nie brakuje – ale po co rozdrapywać stare rany? Jak to mówił Aleksander Kwaśniewski – trzeba „wybrać przyszłość”, zwłaszcza swoją własną – mówił redaktor.

Dziennikarz podkreślił, że Parlament Europejski nie ma realnej władzy, gdyż Unią Europejską „kierują starsi i mądrzejsi, którzy walczą z >>ekstremizmem<< i >>populizmem<<.

– Te bowiem niosą ze sobą rozmaite niespodzianki, a starsi i mądrzejsi żadnych niespodzianek nie potrzebują. Dzięki temu w każdym kraju członkowskim prędzej, czy później będzie tak samo – bo w socjalizmie, który zaprojektował dla Unii Europejskiej Altiero Spinelli, wszystko musi być takie samo, żeby tym łatwiej europejskie narody przekształcić w tak zwany nawóz historii. Dlatego walka z „ekstremizmem” i „populizmem” nasila się w miarę „pogłębiania integracji”, co oczywiście musi przekładać się na wyniki wyborów w poszczególnych bantustanach – zaznaczył.

Felietonista TV Trwam i Radia Maryja podkreślił również, że wyniki ostatnich wyborów dzielą geograficznie Polskę na dwie prawie równe części.

– Na wschód od linii Wisły dominuje obóz „dobrej zmiany”, podczas gdy na zachód – obóz zdrady i zaprzaństwa. Czy to tylko przypadek, czy też efekt jakiegoś działania intencjonalnego – tego oczywiście nie wiem – ale skoro my to widzimy, to tym bardziej muszą to zauważać przywódcy państw poważnych i być może nawet wyciągają z tego jakieś wnioski, zwłaszcza na wypadek, gdy trzeba będzie w Europie Środkowej dokonywać jakichś przetasowań. Zatem chociaż jedni się radują, a drudzy się smucą – warto zastanowić się również nad tymi sprawami, zwłaszcza, że przed nami jeszcze wybory do tubylczego Sejmu i Senatu, do których obecne głosowanie stanowiło rodzaj rozpoznania walką i rodzaj preludium – powiedział Stanisław Michalkiewicz.

Stanisław Michalkiewicz/RIRM

drukuj