fot. PAP/Piotr Nowak

Prokuratura: G. Birgfellner ukarany grzywną za niestawienie się na przesłuchaniach

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała postanowienie o nałożeniu dwóch kar porządkowych po 3 tys. zł na Geralda Birgfellnera za niestawienie się na przesłuchaniach zaplanowanych na czwartek i piątek – poinformował PAP rzecznik prokuratury.

„Dbając o sprawność czynności procesowej, jaką jest przesłuchanie zawiadamiającego, prokurator referent sprawy próbował ustalić z pełnomocnikiem zawiadamiającego Geralda B., adwokatem Romanem Giertychem, dogodny dla biznesmena termin przesłuchania. Próby te nie przyniosły rezultatu” – podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Łukasz Łapczyński.

Prok. Łukasz Łapczyński wyjaśnił, że Giertych nie odbierał telefonu od prokuratora w dniu, w którym umówił się na rozmowę, ani w późniejszych terminach. W nawiązaniu kontaktu z Giertychem nie pomogła także kancelaria mecenasa.

„Prokurator doręczył Geraldowi B. wezwanie do stawiennictwa na przesłuchanie w dniach 21 i 22 lutego 2019 r. Wezwanie zostało wysłane na adres, który wskazał sam biznesmen. Mimo to Gerald B. się nie stawił” – poinformował prok. Łukasz Łapczyński.

Prokurator wydał więc postanowienie o nałożeniu na Birgfellnera dwóch kar porządkowych w wysokości po 3000 zł.

„Kara nałożona przez prokuratora służy zdyscyplinowaniu świadka” – wyjaśnił rzecznik prokuratury.

Kara finansowa ma zdyscyplinować świadka do stawiennictwa na przesłuchaniach oraz pozwolić na „dokończenie czynności, które podjęto na skutek zawiadomienia tego świadka”.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie już w czwartek informowała, że czynności podejmowane przez Geralda Birgfellnera i jego adwokatów, w tym brak stawiennictwa, niedostarczenie oryginałów nagrań, a także zdawkowość dotychczas złożonych zeznań wskazują na „dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności, co prowadzi do uniemożliwienia podjęcia przez prokuratora decyzji procesowych”.

Jeden z pełnomocników Birgfellnera, mec. Jacek Dubois powiedział PAP odnosząc się do oświadczenia prokuratury, że „prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”. Zaznaczył, że śledczy dostali „cały podstawowy materiał, który daje dane uprawdopodabniające, iż do czynu zabronionego doszło”. We wspólnym oświadczeniu opublikowanym po południu wraz z drugim z pełnomocników mec. Romanem Giertychem zaznaczył, że „Birgfellner jest zainteresowany jak najszybszym wszczęciem i poprowadzeniem postępowania w związku ze złożonym przez niego zawiadomieniem”.

W środę po południu mec.Giertych przesłał faksem do prokuratury pismo, w którym informował, że Gerald Birgfellner nie stawi się na przesłuchaniach w dniach 21 i 22 lutego, bo wyjeżdża za granicę. Prokurator uznał usprawiedliwienie za nienależycie udokumentowane i zwrócił się do kancelarii adwokata z prośbą o nadesłanie dokumentów. Jednocześnie mec. Giertych został poinformowany, że termin umówionego wcześniej przesłuchania pozostaje aktualny.

Pod koniec stycznia „Gazeta Wyborcza” opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Złożone pod koniec stycznia w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do inwestycji budowy dwóch wieżowców. W lutym prokuratura dwukrotnie przesłuchiwała Birgfellnera w związku ze złożonym zawiadomieniem.

W środę Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że tłumaczka występująca jako biegła w postępowaniu sprawdzającym z zawiadomienia Birgfellnera, została zmieniona. Chodziło o wątpliwości co do jej bezstronności.

„Po opuszczeniu siedziby prokuratury 11 lutego tłumaczka wsiadła do auta razem ze świadkiem Geraldem B. i jego pełnomocnikiem, mec. Giertychem” – mówił prok. Łukasz Łapczyński.

Zdaniem prokuratury „takie zachowanie budzi wątpliwości co do bezstronności tłumacza, który w posiedzeniu przygotowawczym pełni rolę pośrednika między stronami”.

Mec. Dubois powiedział zaś, że „tłumaczka, która nie miała przy sobie telefonu i nie miała jak wezwać środka lokomocji, przy pani prokurator spytała, czy możemy ją wywieźć na zewnątrz i czy może skorzystać z naszego wyjazdu”.

„Pani prokurator nie wyraziła z tego powodu jakiegokolwiek sprzeciwu, czy zaniepokojenia” – podkreślił adwokat.

PAP/RIRM

drukuj