fot. Tomasz Strąg

J. Kaczyński: Deklaracja premierów Polski i Izraela wpłynie na relacje polsko-amerykańskie 

Jestem przekonany, że deklaracja premierów: Polski i Izraela wpłynie na „mające trudności” relacje polsko-amerykańskie – powiedział dziś w radiowej Jedynce prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.

Szef PiS był pytany o to, w jaki sposób deklaracja premierów Polski i Izraela może wpłynąć na relacje polsko-amerykańskie.

Premier Mateusz Morawiecki w Warszawie oraz premier Izraela Benjamin Netanjahu w Tel-Awiwie podpisali w środę wspólną polsko-izraelską deklarację. [czytaj więcej] 

Podkreślono w niej m.in. brak zgody na przypisywanie Polsce lub całemu narodowi polskiemu winy za okrucieństwa nazistów i związanych z nimi kolaborantów; oba rządy potępiły też wszelkie formy antysemityzmu i odrzuciły antypolonizm oraz inne negatywne stereotypy etniczne.

„Jestem zupełnie przekonany, że (deklaracja) wpłynie na, w ostatnich miesiącach mające pewne trudności, relacje polsko-amerykańskie. To nie były trudności dotyczące pewnych kwestii merytorycznych, bo one i tak się posuwały naprzód, ale było to na pewno nie bez znaczenia. Nawet mogę powiedzieć, że miało duże znaczenie. To też jest pewien aspekt, chociaż nie zasadniczy” – mówił prezes PiS.

„Myśmy przede wszystkim tutaj walczyli o prawdę. Kiedy uchwalaliśmy przepisy (nowelę ustawy o IPN – PAP) na początku roku, to walczyliśmy o prawdę o polskiej historii i kiedy żeśmy je uchylali to – może jest to paradoks – ale też walczyliśmy o prawdę, o tę samą prawdę, prawdę o tym, co działo się w Polsce podczas II wojny światowej” – zaznaczył.

Jarosław Kaczyński, pytany, czy polityka historyczna państwa nie ma nic wspólnego z jego pozycją międzynarodową, czy gospodarczą, ocenił, że „tylko człowiek bardzo naiwny (…) może w coś takiego wierzyć”. 

„Spójrzmy na przykład na niemiecką politykę historyczną prowadzoną przez 70 lat w sposób bardzo konsekwentny, właśnie w tym kierunku, żeby zmniejszyć winę Niemiec i jednocześnie przekonać świat, że Niemcy są już zupełnie inne” – powiedział.

Przyznał, że Niemcy są inne, niemniej ta polityka ma na celu przekonanie, że historia na nich nie ciąży, a ciąży na innych, którzy mają się do tego przyznawać. Zdaniem Kaczyńskiego, nie jest to jedyny przypadek prowadzenia takiej intensywnej polityki historycznej.

„Wiele państw taką politykę prowadzi, przy czym tutaj takim nowym instrumentem tej polityki, która ma ponadnarodowy charakter, ale niestety służy przede wszystkim niektórym interesom w Europie, jest Unia Europejska” – zaznaczył Jarosław Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS, tylko naiwne osoby mogą wierzyć, że polityka historyczna nie ma znaczenia, „albo naiwne, albo mające po prostu złą wolę, działające w obcym interesie, bo nie oszukujmy się, tego rodzaju ludzie też w Polsce są”. 

PAP/RIRM

drukuj