IPN: poszukiwania zgładzonych żołnierzy NSZ i NOW możliwe jeszcze w tym roku

Jeszcze w tym roku IPN może rozpocząć poszukiwania na Śląsku Cieszyńskim szczątków zgładzonych w 1946 r. przez komunistów żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowych Sił Zbrojnych – dowiedziała się w środę PAP w katowickim oddziale Instytutu.

„Będziemy szukali w miejscach najlepiej opracowanych, najpewniejszych; tam, gdzie spodziewamy się znaleźć szczątki naszych bohaterów” – powiedział Adam Kondracki z oddziałowego Biuro Poszukiwań i Identyfikacji w Katowicach.

Jak dodał, najbardziej prawdopodobne miejsca poszukiwań to las w miejscowości Ogrodzona nieopodal Cieszyna, a także jedno z wielu domniemanych miejsc chowania ofiar w Bielsku-Białej.

„Ostatecznie wskaże je wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk” – dodał Kondracki.

Aleksandra Namysło w artykule o pochówkach ofiar UB, opublikowanym w 2002 r. przez IPN w broszurze poświęconej podziemiu niepodległościowemu na Podbeskidziu, wymieniła kilka miejsc w Bielsku-Białej i okolicy, w których mogą spoczywać ofiary komunistów, w tym przede wszystkim żołnierzy NSZ ze zgrupowania Henryka Flamego „Bartka” oraz żołnierzy NOW.

Wymieniła m.in. teren za budynkiem, który zajmował po wojnie Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Bielsku. Według świadków, ubowcy mieli tam zakopać ciało żołnierza „Bartka”, sierż. Edwarda Michalika ps. „Kanar”. Może tam spoczywać także związany z oddziałem Flamego Karol Czorny, zamordowany w listopadzie 1945 r.

Namysło wymienia inne miejsca. Są to m.in. podwórze budynku UBP w Białej oraz park nad rzeką Białą. Badacz losów żołnierzy „Bartka” Bogdan Ścibut wskazał także teren obecnego szpitala pediatrycznego w Bielsku-Białej, który służył niegdyś jako koszary. Ciała ośmiu żołnierzy miały zostać pochowane na śmietniku. Istnieje przypuszczenie, że podkomendni „Bartka” spoczywają w rejonie Cieszyna, m.in. w niewielkim parku naprzeciw dawnej siedziby UBP.

W Ogrodzonej mogą spoczywać żołnierze NOW. Organizacja funkcjonowała na terenie od Wadowic po Cieszyn. Na Śląsku Cieszyńskim działało pięć obwodów. Jednym z nich był „Wędrowiec” pod dowództwem Pawła Heczki. Oddział ten został zlikwidowany przez siły bezpieczeństwa w lipcu 1946 r. Sześciu żołnierzy zginęło w obławie w gajówce w Kiczycach. Pozostali, którzy zdołali wówczas umknąć, byli sukcesywnie wyłapywani. Latem 1946 r. przed sądem doraźnym stanęło 26 członków „Wędrowca”. Sześciu, w tym Heczkę, skazano na śmierć. Wyrok wykonano.

Henryk Flame po przegranej wojnie obronnej w 1939 r. wrócił w rodzinne strony i zaangażował się w konspirację. Jego organizacja współpracowała z AK. W październiku 1944 r. został zaprzysiężony w NSZ. W 1945 r. po wkroczeniu Armii Czerwonej ujawnił się wraz z oddziałem i wstąpił wraz z podkomendnymi do milicji. Realizował w niej rozkazy dowództwa NSZ i gromadził broń. Zagrożony aresztowaniem wiosną 1945 r. schronił się w lesie. Jego liczący kilkuset żołnierzy i podobną liczbę współpracowników oddział stoczył wiele walk z UB i KBW.

Od lipca 1946 r. w oddziale działali agenci bezpieki, którzy we wrześniu zorganizowali fikcyjny przerzut części zgrupowania na Zachód. Według ustaleń IPN żołnierzy „Bartka” przewieziono na Opolszczyznę w trzech transportach. Badacze podają różne liczby żołnierzy, którzy zostali wówczas zamordowani przez UB: od 90 osób, przez ok. 150, po 200. Liczbę tę będzie można zweryfikować, gdy uda się odnaleźć miejsca pogrzebania szczątków wszystkich partyzantów, ekshumować je i policzyć.

Gdy agenci bezpieki organizowali fikcyjny przerzut oddziału na Zachód, Flame zlecił nadzór nad operacją swemu zastępcy, Janowi Przewoźnikowi „Rysiowi”. Został on zamordowany przez ubowców 7 września 1946 r. „Bartek” przeszedł w tym czasie operację nogi – miał ranę postrzałową. Wobec braku kontaktu z „Rysiem” zbiegł śledzącym go ubowcom i wrócił w góry. Po ogłoszeniu amnestii Flame ujawnił się w marcu 1947 r. 1 grudnia został zastrzelony przez milicjanta w Zabrzegu koło Czechowic-Dziedzic.

W ub.r. zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka odnalazł w Starym Grodkowie na Opolszczyźnie szczątki zamordowanych żołnierzy „Bartka”. W listopadzie wiceszef IPN wyraził nadzieję, że w 2017 r. będzie mógł podać pierwsze nazwiska bohaterów.

PAP/RIRM

drukuj