fot. PAP

Polityka zagraniczna Polski

Czwartek minął pod znakiem polityki zagranicznej. Przed południem prezydent Bronisław Komorowski i premier Donald Tusk spotykali się z ustępującym szefem NATO Andersem Foghiem Rasmussenem. Następnie w Sejmie szef MSZ-tu wygłosił ekspoze.

Anders Fogh Rasmussen zapewniał, że Polska jako członek NATO jest bezpieczna, a ktokolwiek chciałby wypróbować solidarność sojuszniczą, poniesie klęskę. Radosław Sikorski podczas wystąpienia w Sejmie mówił o bezpieczeństwie naszych granic, konflikcie na Ukrainie, polityce rosyjskiej i o tym, co Polska, jako członek Unii Europejskiej zamierza zrobić w tej sytuacji.

Komentarze po stronie opozycji krytyczne. Wystąpienie było słabe – ocenia Krzysztof Szczerski z Prawa i Sprawiedliwości.

– Zaczyna od błędnej diagnozy, bo minister mówi, że byliśmy na to przygotowani, że to przewidzieliśmy. To nieprawda, bo od 7 lat prowadziliśmy błędna politykę zagraniczną, dziś retorycznie próbujemy zmienić jej kurs, ale to jest tylko retoryka – mówi Krzysztof Szczerski

Minister się pogubił – uważa były dyplomata Dariusz Sobków. Brak realnego spojrzenia na politykę wschodnią widać było już w poprzednich latach.

Doroczne wystąpienie Sikorskiego zwykle przypadało w marcu, teraz – na dwa tyg. przed wyborami do PE – staje się częścią kampanii wyborczej – uważa profesor Mieczysław Ryba. Potwierdzają to słowa kończące wystąpienie Sikorskiego, które są parafrazą wyborczego hasła PO.

– Mamy do czynienia z pewna próbą sprawnego opisu zdarzeń, które są przedstawiane jako sukces PO, czy to za pośrednictwem Sikorskiego, czy Paktu Wschodniego, że on działa przyciąga USA i UE, że w jakiś sposób powstrzymuje Rosję – ocenia prof. Mieczysław Ryba.

W rzeczywistości siła polskiego głosu w Unii Europejskiej, także w sprawach wschodnich – jest nikła. A budować własne bezpieczeństwo powinniśmy przede wszystkim na konsekwentnej polityce i silnej armii a nie układach, które jak uczy historia – zbyt często zawodzą.

 

TV Trwam News

 

drukuj