fot. PAP/EPA

PGNiG dostał mniej gazu od Gazpromu

PGNiG dostał mniej gazu od Gazpromu, bo ten dostarczył mniej „błękitnego paliwa” niż zamówił polski koncern. Nie wiadomo jednak, czy rosyjski koncern nie zażąda kary. O sprawie napisał jeden z dzienników.

Z informacji PGNiG wynika, że w ubiegłym roku importowano z Rosji 8,1 mld metrów sześciennych gazu – najmniej od pięciu lat. W kontrakcie  zapisano co najmniej 8,52 mld metrów sześciennych .

Za niewywiązanie się z importu minimum surowca, zapisanego w kontrakcie, grożą kary finansowe. PGNIG tłumaczy, że wypełniło zobowiązania, a to Gazprom nie dostarcza całości zamówionego gazu. Według gazety, polski koncern nie potwierdził, czy ma zapisane w umowie, że Gazprom nie zażąda kar za obniżenie importu gazu poniżej minimum.

Prawdopodobnie strony nie przewidziały takiego scenariusza – powiedział dr Bogusław Marzec. Były prezes PGNiG dodał, że kontrakt wygląda na niesymetryczny i to obnaża kolejną ułomność negocjacji z Gazpromem.

– W kontrakcie zawsze była i prawdopodobnie teraz też jest klauzula ,,Take or pay”. W praktyce to oznacza, że jeżeli zamawiający nie odbierze zakontraktowanego gazu, to i tak będzie musiał za niego zapłacić, natomiast tu jest sytuacja odwrotna – czyli zamawiający zamawiał, a dostawca nie dostarczył. Myślę, że sytuacja jest bardzo dziwna i nietypowa. Wydaje mi się, że wprost z kontraktu nie wynikają jakiekolwiek sankcje. Jeżeli PGNiG rzeczywiście odebrał mniej gazu niż zapisano w kontrakcie i chciałby się go domagać od Gazpromu, to stawia rosyjski koncern w dosyć trudnej sytuacji prawnej. Z drugiej strony, w kontrakcie nie przewidziano jakichś sankcji z tego tytułu albo przewidziano je w dosyć mglisty sposób – zwrócił uwagę dr Bogusław Marzec.

PGNiG wypełniając zobowiązania wobec Gazpromu znacznie ograniczył import gazu z Europy Zachodniej. W ubiegłym roku na Zachodzie, polski koncern mógł kupić gaz o jedną czwartą taniej, niż płacił Gazpromowi, ale kontrakt nie pozwalał mu ograniczyć bardziej importu drogiego gazu z Rosji.

RIRM

drukuj