fot. flickr.com

Odbyło się pierwsze czytanie projektu noweli prawa o zgromadzeniach

W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji prawa o zgromadzeniach publicznych. Ma on przede wszystkim dać pierwszeństwo cyklicznym zgromadzeniom i uniemożliwić bezpośredni kontakt z kontrmanifestacją.

Nowelizacja ustawy o zgromadzeniach autorstwa posłów Prawa i Sprawiedliwości ma unormować niejasną dotąd sytuację, w której dochodzi do kolizji kilku manifestacji.

– Wychodzimy z założenia, że każda grupa społeczna, partia lub inna organizacja ma prawo do swobodnego manifestowania swoich przekonań w przestrzeni publicznej. Pojawiają się krytyczne głosy dotyczące tego projektu, z którymi nie możemy się zgodzić, że sytuacja, w której jedna manifestacja jest blokowana przez drugą manifestację jest normalna – powiedział Arkadiusz Czartoryski – poseł sprawozdawca.

W unormowaniu tej sytuacji ma pomóc wdrożenie pojęcia „manifestacji cyklicznej”. Może to być taka manifestacja, która odbywa się systematycznie, kilka razy w roku lub cyklicznie raz do roku od co najmniej 3 lat. Kontrmanifestacje mogłyby się odbywać, ale minimum sto metrów dalej.

– Mieliśmy przypadki, kiedy na trasie Marszu Niepodległości były zgłaszane jedna lub kilka kontrmanifestacji. Doprowadzamy do sytuacji, kiedy to Policja na ulicy musi rozdzielać te dwie manifestacje, a takiej potrzeby nie ma – wyjaśnił Arkadiusz Czartoryski.

Ten projekt ma na celu zwiększenie swobód obywatelskich, które w Polsce są ogromną wartością – przekonywał PiS.

– To jest wolność pozytywna, to jest prawo do uczestnictwa w zgromadzeniach, prawo do udziału, kierowania zgromadzeniem, wolność zgromadzenia, a także takie prawo, żeby nie brać w tym udziału, bo nikogo nie można zmusić do udziału w manifestacji – podkreślił Jerzy Polaczek, poseł PiS.

Innego zdania jest opozycyjna Platforma Obywatelska.

– Jak zawsze nocą i jak zawsze przy użyciu projektu poselskiego, bez konieczności konsultacji, rząd PiS zabiera nam kawałek wolności. Ten projekt jest końcem zgromadzeń, manifestacji wolnych ludzi. Mam wrażenie, że posłowie Czartoryski i Polaczek żyją w innej rzeczywistości – komentowała Dorota Rutkowska, poseł PO.

To Bronisław Komorowski ograniczył wolność zgromadzeń publicznych, wprowadzając restrykcje oraz wskazując kroki, jakie muszą podjąć poszczególne służby wobec demonstrantów – przypomniał poseł Jerzy Jachnik z klubu Kukiz’15.

– Czy pamiętacie, kiedy powstała ustawa o zgromadzeniach publicznych? W 1990? Kto ją dotknął pierwszy? Dotknęła ją PO, a konkretnie Bronisław Komorowski, prezydent RP, kiedy Marsz Niepodległości zaczął być dla niego groźny, wtedy kiedy nasłano policję na demonstrantów, kiedy prowokowano ruchy, wtedy zmieniono ustawę – zaznaczył Jerzy Jachnik, poseł Kukiz’15.

Nowoczesna uważa, że nowelizacja ustawy o zgromadzeniach publicznych została napisana pod miesięcznicę smoleńską.

– Kilkoro posłów PiS, których nie ma na sali, chce ograniczenia zgromadzeń dla przeciwników miesięcznic smoleńskich, bo tak naprawdę ta ustawa dotyczy tylko i wyłącznie miesięcznic smoleńskich – zaznaczyła Joanna Joanna Scheuring-Wielgus.

W projekcie przewidziano, że jeżeli zostało wniesione zawiadomienie o zorganizowaniu dwóch lub większej liczby zgromadzeń w tym samym czasie i miejscu, w odległości mniejszej niż 100 metrów, o pierwszeństwie wyboru miejsca i czasu decyduje kolejność wniesienia zawiadomień. Chyba, że nie istnieje obawa i zdrowie i życie uczestników poszczególnych zgromadzeń.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj