fot. PAP/Tomasz Gzell

Joanna Schmidt wwiozła w bagażniku na teren parlamentu dwie osoby

Posłanka Joanna Schmidt wwiozła w bagażniku na teren Sejmu dwie osoby – dowiedział się portal tvp.info. Informację potwierdziła Kancelaria Sejmu. W środę przed parlamentem odbył się protest zorganizowany przez Obywateli RP, KOD i Strajk Kobiet. Początkowe informacje wskazywały na to, że Pawła Kasprzaka i Wojciecha Kinasiewicza wwiozła do Sejmu Joanna Scheuring-Wielgus. Od czwartku samochody wjeżdżające na teren parlamentu będą sprawdzane.

Jak ustaliła 300POLITYKA, od czwartku wszystkie samochody, chcące wjechać na teren parlamentu, będą sprawdzane i przeszukiwane. To reakcja na akcję posłanki Joanny Schmidt, która wwiozła w bagażniku na teren Sejmu dwie osoby.

W środę po południu na teren Sejmu próbował wjechać samochód, w którym siedzieli posłowie Ryszard Petru, Joanna Scheuring-Wielgus oraz Paweł Kasprzak i Wojciech Kinasiewicz, działacze Obywateli RP.

Straż Marszałkowska nie zezwoliła na wjazd aktywistów opozycji, posłom pozwoliła jechać dalej. Krótko potem na teren Sejmu wjechał kolejny samochód; tym razem za kierownicą siedziała Joanna Schmidt. Straż przepuściła posłankę, bo samochody parlamentarzystów nie są przez funkcjonariuszy sprawdzane.

Gdy auto wjechało w głąb terenu sejmowego, z bagażnika wyszli Kasprzak i Kinasiewicz. Wsiedli na miejsca dla pasażerów. W tym samym momencie dosiedli się Petru i Scheuring-Wielgus, po czym wspólnie poszli na konferencję prasową.

Urzędnicy Kancelarii są w szoku. Jak mówią, „na takiej zasadzie do Sejmu można wwieźć wszystko. Nawet materiały wybuchowe”.

Joanna Scheuring-Wielgus brała też aktywny udział w demonstracji pod Sejmem. W pewnym momencie zainteresowała się reporterem portalu tvp.info.

– Na jakiej podstawie pan tu jest? – zaczęła dopytywać.

– Mam przepustkę – odpowiedział reporter.

– Przecież tu nikogo nie wpuszczają – powiedziała, odwróciła się i krzyknęła do protestujących: „Ten pan jest z TVPiS”!

Podczas protestów zostały odpalone flary i rozwinięto transparent o treści: „Wypie…. Czas na sąd”. W pewnym momencie kilka osób przeskoczyło przez barierki ogradzające teren Sejmu. Policja szybko je złapała i wyprowadziła z powrotem za ogrodzenie.

Posłowie opozycji postanowili wprowadzić do Sejmu osoby związane z Obywatelami RP i KOD. Parlamentarzyści umożliwiali wejście do gmachu parlamentu protestującym, których zapraszali jako swoich gości.

Bartosz Arłukowicz (PO) przekonywał zgromadzonych, że „To jest ten dzień! Wielichowska walczy o kolejną czwórkę, nie możemy im tego odpuścić! To jest dokładnie ten dzień! Dzisiaj ważą się losy demokracji w Polsce! Ja wprowadzam te cztery osoby i przychodzimy z kolejnymi posłami po was.”

Przed południem doszło do incydentu z udziałem Kornela Morawieckiego. Demonstranci krzyczeli do niego „Zdrajca!” i „Będziesz siedział!”, uniemożliwiając mu wyjście z Sejmu. Marszałek senior skomentował to krótko.

Ja już siedziałem – przypomniał.

Protestujący domagają się natychmiastowej nowelizacji ustaw sądowych zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej.

Jak napisali na Facebooku: „To ostatni moment na uniknięcie procesu przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, którego spodziewany wyrok będzie oczywisty. Wyrok międzynarodowego Trybunału wykluczy Polskę z rodziny państw praworządnych. PiS odpowiada przyspieszeniem wymiany składu sędziów SN. Trzeba to powstrzymać”.

Organizatorzy zapowiadali, że działacze „KOD, Strajku Kobiet i Obywateli RP będą tego dnia wchodzić na ogrodzony barierkami i objęty zakazem Kuchcińskiego, bezprawnie zamknięty teren wokół sejmowych budynków”. Dodali, ze wesprą ich w tym parlamentarzyści z opozycji.

TVP Info/RIRM

drukuj