Niszczenie rodziny

Debaty organizowane za pieniądze podatników przez Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, zapraszanie na nie satanistów i agresywne feministki, wtargnięcie umalowanego mężczyzny w sukience na wykład ks. prof. Pawła Bortkiewicza to kolejne przykłady, w jaki sposób radykałowie reprezentujący mniejszości seksualne chcą prowadzić dyskurs. Chuligani czy też terroryści dziś „tylko” wrzeszczą, ale jutro otworzą lub podłożą ogień.

W Argentynie półnagie lesbijki zaatakowały młodych katolików przed katedrą pw. św. Jana Chrzciciela w San Juan de Cuyo. Uprawiały homoseksualne orgie i na koniec spaliły kukłę przedstawiającą Ojca Świętego Franciszka.

Marsz homoterrorystów musi zostać zatrzymany. Mogą i powinni go powstrzymać normalni mężczyźni i normalne kobiety. Nie można przecież ciągle przyzwalać na heterofobiczne ekscesy. Nie musimy oglądać wyuzdanych wybryków, nie możemy dać naszym dzieciom oglądać dewiantów. Jeżeli ktoś się łudzi, że z przedstawicielami LGBTQ można prowadzić dialog, jest w wielkim błędzie.

Bezkarność chorych z nienawiści osobników, którzy demolują kościoły, profanują święte miejsca, promują anormalne zachowania, dławią wolność i swobodę wypowiedzi, atakują ideologią gender niewinność i moralność dzieci, reżyserują rozpad rodziny, promują zagładę nienarodzonych dzieci, zagarniają coraz więcej praw dla legitymizacji swoich praktyk, muszą wreszcie wytworzyć obywatelski ruch oporu w Polsce. Jawny. Odważny.

Wyjść z narożnika

Nie można dłużej tolerować promocji homoseksualizmu za pieniądze podatników. Jesteśmy atakowani wedle promowanych procedur, a większość bez szemrania ma się poddać dyktatowi mniejszości.

Episkopat Słowacji wydał wspaniały list o zagrożeniu rodziny i narodu przez fałszywą ideologię gender. Pierwszy krok został uczyniony.

Każdy polityk, każdy urzędnik państwowy, który mieni się katolikiem, a który w ramach promocji ideologii gender, jak minister Bogdan Zdrojewski promuje antychrześcijańskie akcje pełne bluźnierstw albo jak parlamentarzyści PO czy PSL, głosuje za antykatolickimi ustawami, powinien zostać ukarany ekskomuniką.

Niech tłuszcza wrzeszczy, niech wyje do księżyca, niech pluje jadem i toczy pianę z ust, katolik w polityce zobowiązany jest do określonych zasad. Należy nazwać rzeczy po imieniu. Na Platformę Obywatelską katolik głosować nie może. Jej program jest dla Kościoła i życia społecznego degenerujący i destrukcyjny.

Najwyższe instancje w Kościele powinny jednoznacznie zareagować. Ogłosić, które zachowania centrolewicowego rządu PO – PSL są zgubne, antychrześcijańskie i dewastują prawo naturalne. A jest z czego wybierać! Świeccy katolicy na to czekają.

Kościół, czyli MY, ma prawo wtrącać się do spraw publicznych, do spraw bieżącej polityki, dla dobra wspólnego, dla ochrony wartości, na których dzięki Kościołowi zbudowaliśmy cywilizację życia.

Agresywny ostrzał

Na rząd oportunistów, bezradnych wobec dyktatu Brukseli, Berlina i Moskwy (przy okazji twórców formacji Palikota oraz silnego umocnienia postkomunistów z SLD) nie można liczyć. Centrolewicowy rząd Donalda Tuska stworzył takie osobniki jak Anna Grodzka, Biedroń i S-ka, dopuścił do głosu ekstremę produkującą projekty ustaw, nad którymi za nasze pieniądze pochylają się teraz w komisjach posłowie.

Senat przegłosował nowelizację ustawy o cudzoziemcach dostosowującą polskie prawo do dyrektyw Unii Europejskiej, co otwiera furtkę fali homoukładów. W Sejmie rozgrywa się sprawa tzw. ustawy Anny Grodzkiej dotyczącej możliwości zmiany płci. Zamiast wylądować w śmieciach, gdzie jej miejsce, została po głosowaniu skierowana do prac w komisjach. Sprawa związków partnerskich, które mają być zrównane z małżeństwami, finansowanie metody in vitro, plan wprowadzenia edukacji seksualnej to nie jedyne wytyczne rządu, który „księżom się kłaniać nie będzie”. Był już jeden taki, co to się rzekomo kulom nie kłaniał.

Na pseudokonserwatywnego prezydenta również nie możemy liczyć. Spędza czas na dożynkach i uśmiecha się jowialnie na gali „Faktu”, przytupując nóżką przy dźwiękach zespołu Weekend „Ona tańczy dla mnie”.

Na media głównego nurtu nie możemy liczyć. One gnębią wolność słowa, prawa obywatelskie, szargają dobre imię dziennikarstwa, które w swoim ideale ma zapisane dążenie do Prawdy, zachowanie obiektywizmu, bronienie podstawowych wolności, wstawianie się za ubogimi, za bezbronnymi.

Opozycja jest dobijana, ośmieszana, zohydzana. Przemysł pogardy działa w najlepsze.

Linia propagandowa oraz ideologiczna infrastruktura rozbudowywana w Unii Europejskiej nam nie pomogą. Przeciwnie, Bestia czeka, aż rozwój wypadków pozwoli przemienić niepostrzeżenie ten sztuczny twór w instytucję zarządzaną totalnie, której na przeszkodzie stoi jeszcze tylko Kościół rzymskokatolicki z jego obroną wartości i walką w obronie człowieka jako takiego. Dziś Kościół katolicki to jedyna przestrzeń wolności. Stąd ten agresywny ostrzał.

Jako wierzący bierzemy udział w wojnie cywilizacyjnej. Czy tego chcemy czy nie, okazując wierność naszym wartościom, stajemy się wrogami barbarzyńców i ich antykultury śmierci, oddając zaś pole temu wrogowi, naszym konformistycznym milczeniem, obojętnym wzruszeniem ramion, zabijamy przyszłość naszych dzieci. Ich zdrowie, ich wolność, ich moralność.

W tym szczególnym momencie dla Świętego Kościoła uczyńmy wszystko, aby uratować cywilizację chrześcijańską w Polsce. Modlitwą, postem i wspólnymi akcjami obywatelskimi, które dadzą odpór złemu.

Dziś trzeba być stanowczym, bo połączone siły zła zmasowały swój atak na chrześcijaństwo. Demony ciemności chcą zamienić Polskę w Hiszpanię Zapatero czy Francję Hollande’a.

Spójrzmy w oczy naszym dzieciom. Czy za kilkanaście lat, znów spoglądając im w oczy, nie będziemy się wstydzić, kiedy zapytają: A Ty? Czy Ty brałeś/brałaś udział w obronie mojej godności, wolności, niewinności?

Tomasz M. Korczyński

Autor jest socjologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

drukuj