fot. flickr.com

[NASZ WYWIAD] Prof. K. Pawłowicz: UE nie będzie nam nakazywać, byśmy złożyli hołd prusko-merkelowski

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie może być wydany bez podstawy w traktatach. Nie może być wyroku, który jest sprzeczny z polską konstytucją. W zakresie, jaki będzie możliwy, będzie uszanowany. Nie może być tak, że oni zdecydują sobie tam na co tylko będą mieli ochotę i każą nam złożyć hołd prusko-merkelowski – powiedziała w rozmowie z portalem Radia Maryja poseł Prawa i Sprawiedliwości prof. Krystyna Pawłowicz. Odniosła się w ten sposób do toczącego się wokół wymiaru sprawiedliwości sporu i interwencji TSUE w tej sprawie.

Radio Maryja: Krajowa Rada Sądownictwa przedstawiła 25 kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego. Kiedy możemy spodziewać się obsadzenia jedenastu wolnych wakatów?

Prof. Krystyna Pawłowicz: Tego nie wiemy, bo to jest uprawnienie prezydenta. My skończyliśmy postępowanie na poziomie KRS. Uchwały są prawomocne z chwilą podjęcia. Przygotowaliśmy uzasadnienia i akta personalne, które zostały przesłane do pana prezydenta, a teraz pozostaje już jego wyłączna kompetencja. Nie wiem, czy jest ustalony czas dla prezydenta na zaakceptowanie kandydatów, ale zrobi to pewnie możliwie jak najszybciej.

R.M.: Dlaczego obywatele mieliby zaufać KRS w jej wyborze? Wokół niektórych sędziów i samego przebiegu przesłuchań było nieco wątpliwości.

K.P.: Na tej zasadzie można zapytać, dlaczego obywatele mieliby zaufać prezydentowi, że on dokona wyboru; Sejmu o to, dlaczego przyjmuje takie, a nie inne ustawy. Nie można nie mieć zaufania tym bardziej, że KRS w części została wybrana przez Sejm.

R.M.: Kiedy poznamy nowego prezesa Sądu Najwyższego?

K.P.: Sędziowie mają go wybrać spośród siebie po skompletowaniu składu personalnego Sądu Najwyższego, a wyboru dokona prezydent, więc nie wiadomo, kiedy dokładnie się to stanie. Zależy to od prezydenta i szybkości doboru składu Sądu Najwyższego.

R.M.: O czym świadczy to, że w rolę lidera opozycji wciela się Sąd Najwyższy?

K.P.: To jest degradacja funkcji sędziowskiej. Jest dowodem na konieczność reformy wymiaru sprawiedliwości, ponieważ sędziowie – zwłaszcza wyższych instancji – nie zdają egzaminu i samowolnie, sprzecznie z konstytucją, przekształcają sądy i funkcje przez siebie sprawowane w barykady polityczne, które nie mają niczego wspólnego ani z wymiarem sprawiedliwości, ani z bezstronnością polityczną. Pokazuje to jedynie upadek tego wymiaru sprawiedliwości, a zwłaszcza sędziów wyższych instancji.

R.M.: Wątpliwości dotyczące naszego wymiaru sprawiedliwości miały ostatnio sądy w Irlandii i Hiszpanii. Bały się o to, że przekazani Polsce przestępcy nie zostaną sprawiedliwie osądzeni. W jaki sposób (i czy w ogóle) jest realne to, że poprawimy w najbliższym czasie opinię o przeprowadzanej reformie sądownictwa?

K.P.: Od kiedy PiS wygrał wybory, spór przeniósł się zagranicę. Tutaj nie ma żadnej możliwości, bo wszystkie, jakie mieliśmy do wykorzystania, żeby uzasadnić konieczność reformy, nie trafiały. Tam jest pan Verhofstadt, Juncker, Timmermans, są sędziowie, którzy są zblatowani z sędziami wyższych instancji w krajach unijnych. Oni mają jeden cel – obalenie polskiego rządu. Żebyśmy nie wiem co pokazywali, to w ogóle do nich nie trafia. Nie tędy droga. Musimy cierpliwie to znosić. Do nich nie trafia to, że w większości chrześcijańskie środowisko chce po prostu żyć w normalnym państwie. To, co oni myślą, mówią, niewiele nas obchodzi. Mamy Polskę i reformujemy ją dla polskich wyborców.

R.M.: Z ramienia UE sprawą zajmuje się unijny Trybunał Sprawiedliwości. Polska dostosuje się do jego wyroku?

K.P.: Nie wiadomo, co zrobi. Wszystko zależy od tego – i to jest moja prywatna ocena – jaki będzie ten wyrok. Nie może być wydany bez podstawy w traktatach. Nie może być wyroku, który jest sprzeczny z polską konstytucją. W zakresie, jaki będzie możliwy, będzie uszanowany. Nie może być tak, że oni zdecydują sobie tam na co tylko będą mieli ochotę i każą nam złożyć hołd prusko-merkelowski.

R.M.: Odniosła się pani do wartości chrześcijańskich. PiS w kampanii wyborczej obiecywał zajęcie się przepisami o aborcji, podkreślał, że to ważne. Tymczasem czekamy już kilka długich miesięcy na jakiekolwiek konkrety.

K.P.: Są dwie inicjatywy: obywatelska w Sejmie i poselska w Trybunale Konstytucyjnym. Druga jest łatwiejsza i mniej burzliwa w realizacji niż wniosek obywatelski, który musiałby przejść procedury z udziałem różnych awantur lewackich, bojkotów, ataków, mediów. Uznaliśmy, że droga przez TK jest spokojniejsza. Co więcej, daje natychmiastowy skutek, nie wymaga podpisu prezydenta i może wejść w życie natychmiast po wyroku. Nie są tu możliwe jakieś ataki na TK, bo tam nie ma możliwości wchodzenia i awantur. Skład jest już wyznaczony.

RIRM

drukuj