„Marsze dla Życia” przeszły ulicami Warszawy i Szczecina

Ulicami Warszawy i Szczecina przeszły „Marsze dla Życia”. W ten sposób Polacy dali dziś świadectwo swojego przywiązania do cywilizacji życia. Marsz w stolicy odbył się już po raz dziesiąty. Przyświecało mu hasło „Solidarni z Życiem”.

Przed przemarszem jego uczestnicy zawierzyli Bogu swoje rodziny i Polskę podczas Mszy św. sprawowanej w katedrze warszawskiej i katedrze warszawsko-praskiej.

– Jesteśmy za życiem. W każdej sytuacji i w każdej fazie życia ludzkiego – od jego początku do jego końca: od poczęcia do śmierci – mówi ks. abp Henryk Hoser z diecezji warszawsko-praskiej.

Po Eucharystiach wierni wyruszyli w kierunku Placu Zamkowego. Przed Kolumną Zygmunta odbył się happening, podczas którego świadectwami podzieliły się osoby zaangażowane w obronę życia. Marsz zakończył koncert przed Bazyliką Świętego Krzyża.

Wojciech Federczyk z komitetu organizacyjnego marszu podkreślał, że życie jest dziś atakowane z każdej strony.

– Jako ludzie wierzący, wiemy, że Pan Bóg jest dawcą życia, są to rzeczy dla nas wierzących oczywiste. Ale jest to też ważne społecznie, bo przecież bez dzieci społeczeństwo się starzeje, wymiera, jako Polska. I po to jest właśnie marsz – żeby pokazać, że jest to problem społeczny – problem nas wszystkich – podkreślał Wojciech Federczyk.

Marsz w Szczecinie odbył się pod hasłem „Kobieta jest piękna”. Udział w nim wzięło ok. 20 tys. osób. Uczestniczki marszu otrzymały białe róże na znak solidarności z kanadyjską działaczką pro-life (Mary Wagner wręcza kobietom kwiaty przed klinikami aborcyjnymi).

Po zakończonym marszu, sprawowana była Msza św. w bazylice archikatedralnej św. Jakuba.

W homilii ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński, odniósł się krytycznie do propagowanej w Polsce metody sztucznego zapłodnienia, in vitro.

– Chyba żaden generał, gdyby wiedział, że na 100 żołnierzy, bitwę, przeżyje co najwyżej trzech, nie posłałby ich na taki straceńczy bój. A statystyki dzisiejsze mówią, że rządzący światem politycy – w Polsce też – wysyłają na taki bój, na takie proporcje dzieci nienarodzone – gdy szanse na przeżycie ma najwyżej troje na sto poczętych dzieci. Mówię o realiach in vitro. Gdy o tym myślę, to moje serce płacze na ten brak refleksji u wielu naszych polityków, na brak rozumnego, normalnego podejścia do tego tematu. Udają nierozumnych, czy naprawdę są nierozumni? –  pytał ks. abp Dzięga.

Podczas Mszy św. obrońcy życia podjęli duchową adopcję dziecka poczętego.


TV Trwam News/RIRM

drukuj