fot. pl.wikipedia.org

Lotos chce kupić nowe złoża na szelfie morza Północnego

W tym roku, może w przyszłym, Lotos musi kupić udziały w złożach na szelfie morza północnego – powiedział we wtorek prezes Lotosu Marcin Jastrzębski. Spółka chce w ten sposób zapobiec spadkowi produkcji węglowodorów.

We wtorek Lotos w swym rocznym raporcie podał, że 2016 roku skonsolidowany zysk netto grupy przekroczył 1 mld zł, co jest najlepszym wynikiem w historii spółki. W 2015 r. Lotos miał 300 mln straty netto.

Jak wynika z raportu, w 2016 r. Lotos zwiększył do 72,7 mln boe (jednostki energii otrzymanej ze spalenia jednej baryłki ropy naftowej – PAP), tj. o 9 proc. w stosunku do 2015 r., łączny potencjał zasobów wydobywalnych. Zdaniem władz spółki jest to związane ze wzrostem (o 8,5 mln boe rok do roku.) potencjału zasobów w Norwegii, wynikającym m.in. z przekwalifikowania zasobów koncesji Utgard. Łącznie Lotos ma 21 koncesji na szelfie norweskim.

Średnie dzienne wydobycie Lotos Petrobaltic – spółki zależnej Lotosu, na posiadanych przez nią koncesjach w norweskiej części Morza Północnego, Polsce i na Litwie wyniosło w 2016 r. ponad 26,6 tys. boe. Oznacza to, że wpływ tego segmentu na zysk grupy, w porównaniu z 2015 rokiem wzrósł dwukrotnie i wyniósł w ub.r. blisko 700 mln zł. W 2015 r. było to 300 mln zł. Jak podkreślił prezes, Lotos chce zachować wzrost udziału segmentu wydobywczego w przychodach firmy.

Jastrzębski nie wykluczył, że planowana akwizycja w nowe złoża może dotyczyć brytyjskiej części szelfu Morza Północnego. Jak mówił, choć byłoby to trudniejsze niż w przypadku szelfu norweskiego, jednak gdyby po stronie brytyjskiej pojawił się projekt, „który ma odpowiednią rentowność – to nie będę się zastanawiał”.

Jak dodał, akwizycja taka byłaby możliwa „w tym roku, może w przyszłym, bo to jest ten moment, kiedy musimy tego dokonać, żeby w przyszłym roku nie mówić, że spada nam produkcja” – podkreślił.

Jastrzębski poinformował też, że trwają przygotowania do wydzielenia z Lotos Petrobaltic spółki, która zajmie się wyłącznie wydobyciem węglowodorów. „Plany nie są jeszcze zatwierdzone, bo wciąż nad tym projektem pracujemy, ale najprawdopodobniej będziemy mieli spółkę, która będzie właścicielem wszystkich aktywów wydobywczych – w Norwegii, na Litwie może częściowo i w Polsce, a Petrobaltic będzie spółka serwisową”.

Jak ujawnił, Petrobaltic mógłby świadczyć swoje usługi właśnie w brytyjskiej części Morza Północnego, gdzie jak podkreślał – rynek utylizacji infrastruktury wydobywczej może być wart nawet 150 mld funtów.

PAP/RIRM

drukuj