fot. Boeing

LOT – twarde lądowanie!

Polskie Linie Lotnicze LOT to jedna z najstarszych i najbardziej rozpoznawanych na świecie polskich firm. Co roku przewożą miliony pasażerów dając zatrudnienie tysiącom pracowników nie tylko na co dzień pracujących w spółce, ale również tym którzy pracują w spółkach czy przedsiębiorstwach powiązanych bezpośrednio czy pośrednio z działalnością LOT-u.

Niestety ta strategiczna dla Polski spółka znalazła się w stanie krytycznym. Karygodne błędy popełnione przez managerów LOT-u wraz z kompletnym brakiem nadzoru ze strony reprezentującego państwowego właściciela Ministra Skarbu Państwa doprowadziły naszego narodowego przewoźnika na skraj bankructwa.

Minister Skarbu Państwa, który dotychczas zapewniał opinię publiczną, że sytuacja w spółce jest dobra, że spółka zacznie wypracowywać zyski, że jest pod kontrolą „przebudził się” nagle i widząc, że firma zmierza prostą drogą do katastrofy odwołał jej prezesa. Odwołany prezes LOT-u jest oczywiście jednym z wielu współwinnych dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazła się firma, ale rzecz jasna nie jedynym.  Winę ponosi tu przede wszystkim Minister Skarbu, który jednak do żadnej odpowiedzialności się nie poczuwa.

Wiele chybionych decyzji, brak pomysłu jak powinny działać linie lotnicze, wreszcie wyprzedaż prawie całego majątku – akcji wielu spółek powiązanych z LOT-em. To polityka rabunkowa w której firma nie dość że pozbywała się majątku to w negocjowanych umowach sprzedaży akcji czy udziałów nie zabezpieczała w sposób wystarczający swoich interesów. Do dzisiaj trudno jest zrozumieć gdzie podziały się pieniądze które z tego tytułu wpłynęły na konto spółki.

W związku z odwołaniem dotychczasowego prezesa, Rada Nadzorcza LOT-u ogłosiła konkurs na nowego szefa spółki. Wielkie ogłoszenia w największych polskich gazetach zachęcały najlepszych fachowców do ubiegania się o to ważne i prestiżowe stanowisko. W wyniku procedury konkursowej Rada Nadzorcza wyłoniła dwóch kandydatów, spośród których wybrany miał zostać Prezes LOT-u. Wskazani przez Radę Nadzorczą byli być może profesjonalistami, ale mieli jedną podstawową wadę – nie byli kolegami Ministra Skarbu. Dlatego Minister oświadczył, że wyników konkursu nie akceptuje i zmusił członków Rady Nadzorczej do wyboru na Prezesa LOT-u swojego kandydata. W ten oto sposób prezesem firmy został Sebastian Mikosz. Wszystko to stało się zaledwie kilka dni po tym, kiedy ten sam minister odpisując na moją interpelacją poselską kategorycznie stwierdził, że nie zamierza ingerować w proces powoływania nowego Prezesa LOT-u.

Nowy – stary szef Polskich Linii Lotniczych nie jest postacią anonimową. Co więcej, cztery lata temu,  przez pewien czas był już prezesem LOT-u. Jego rządy w firmie nie trwały długo, ale wystarczyły do skonfliktowania się z pracownikami LOT-u.  W tym czasie podjął kilka fatalnych decyzji, które zaważyły na kondycji finansowej spółki. Dla przykładu to właśnie prezes Mikosz zlikwidował bardzo popularne wśród Polonii połączenia Kraków – Chicago czy Rzeszów – Nowy Jork. Zastąpił je m.in. połączeniem z Warszawy do Hanoi, które okazało się kompletną klapą generującą kilkudziesięciomilionowe straty.

Kiedy więc Minister Skarbu Państwa wskazuje właśnie tego człowieka na Prezesa LOT-u, łamiąc przy tym wszystkie poprzednie obietnice i dobre zwyczaje, nie tylko ja zadaję sobie pytanie, czy chodzi tu rzeczywiście o uratowanie Polskich Linii Lotniczych. Nowy – stary Prezes w swoich pierwszych wystąpieniach mówi o tym, że jedyną szansą dla dalszego istnienia spółki jest jej przejęcie przez inwestora branżowego – jedną z europejskich linii lotniczych. To zapowiedź, która świadczy zapewne z jednej strony o desperacji i bardzo złej sytuacji finansowej spółki z drugiej zaś o kompletnym braku pomysłu na sposób reanimacji spółki. Dzisiaj LOT nie ma praktycznie żadnego majątku więc najprawdopodobniej w dającej się perspektywie za grosze trafi do swojego nowego właściciela.

Jestem przekonany, że sytuacja w jakiej przez zaniedbania polityków Platformy Obywatelskiej znalazł się nasz narodowy przewoźnik wymaga wprowadzenia  programu naprawczego. Ten program powinien być akceptowany nie tylko przez Zarząd Spółki, ale również przez pracowników i reprezentujące ich związki zawodowe. Ten program nie może ograniczać się tylko do znacznych redukcji zatrudnienia i połączeń by w ten sposób wypełnić oczekiwania Unii Europejskiej kluczowe dla wyrażenia przez nią zgody na udzielenie pomocy publicznej.

Dalsze istnienie LOT-u ma znaczenie dla wielu powiązanych z nim spółek, ale co najważniejsze, a czego uczy nas przykład Węgier i linii lotniczych Malev, ma znaczenie dla wielu branż takich jak choćby turystyka, przekładając się i mając wpływ na cały PKB Polski. Dlatego działania zmierzające do odbudowania spółki LOT jako silnego narodowego przewoźnika powinny być priorytetem dla Polskiego Rządu.

Poseł Adam Kwiatkowski

drukuj