fot. PAP/EPA

Lewica domaga się ogłoszenia niepodległości Katalonii

Lewicowi separatyści żądają ogłoszenia niepodległości Katalonii. Powołują się na wyniki referendum, a oderwanie od Hiszpanii nazywają obowiązkiem.

Katalońscy separatyści z lewicowej partii Kandydatura Jedności Ludowej  zażądali od premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta proklamowania niepodległości regionu. Brak proklamowania niepodległej Katalonii według nich to znak lekceważenia uczestników referendum z 1 października.

List do Puigdemonta jest zarówno żądaniem, jak i formą ultimatum wobec premiera Katalonii, który podczas wtorkowej sesji regionalnego parlamentu wezwał do zawieszenia na kilka tygodni deklaracji niepodległości. Deputowani lewicowej partii zagrozili cofnięciem mniejszościowemu gabinetowi Puigdemonta poparcia, jeśli nie dojdzie do secesji regionu. W takiej sytuacji należy się spodziewać przedterminowych wyborów w Katalonii.

We wtorek Carles Puigdemont ogłosił w regionalnym parlamencie, że „przyjmuje mandat obywateli do ogłoszenia niepodległości”, ale jednocześnie wezwał katalońskich deputowanych do odroczenia tej proklamacji o kilka tygodni, aby umożliwić negocjacje z rządem w Madrycie. Następnie podpisał deklarację niepodległości wzywającą inne państwa do uznania „republiki Katalonii”.

– Bardziej mi to przypomina jakąś secesje z naruszeniem prawa, zarówno unijnego, jak i hiszpańskiego, niż dążenie do niepodległości. To wszystko, co jest w Katalonii tworzone, jest w świetle prawa nieważne i nieuprawnione, a nawet więcej – grożą za to bardzo surowe kary – wskazuje profesor Andrzej Gil.

Lider ruchu separatystycznego Andaluzji Pedro Altamirano poinformował, że 4 grudnia ten hiszpański region ogłosi niepodległość. Secesjoniści w przyszłym państwie andaluzyjskim widzą także część terytorium Portugalii oraz Maroka.

Deklaracja ta będzie symboliczna. Separatyzm to nie tylko problem Hiszpanii – wskazuje dr Łukasz Stach.

– To także wydarzenia, które obserwujemy na Ukrainie, kwestia aneksji Krymu oraz to, co widzimy w Donbasie i Ługańsku, czyli de facto wojna domowa – tłumaczy dr Łukasz Stach.

Prawdopodobnie separatyzmy regionalne w Europie ciągle będą się nasilać. Propagowany obecnie kosmopolityzm wzmacnia tendencje regionalne. Podział państw narodowych na wiele bytów politycznych może zmienić całkowicie konfigurację sił w Unii Europejskiej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj