fot. TVP Info

J. Przyłębska: Sprawa braku publikacji przez premier orzeczeń TK jest zamknięta

Sprawa braku publikacji przez premier Beatę Szydło orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego jest zamknięta, toczyło się postępowanie w prokuraturze, które zostało umorzone mówiła prezes TK Julia Przyłębska. Jak dodała, jest „zbulwersowana i poruszona tezami” o postawieniu premier przed Trybunałem Stanu.

Portal Gazeta.pl podał w środę, że Marcin Szwed, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, opublikował na Twitterze link do dokumentów z postępowania karnego w sprawie odmowy publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Są wśród nich m.in. postanowienie o umorzeniu oraz protokoły przesłuchań świadków, w tym szefowej KPRM Beaty Kempy oraz dyrektor Rządowego Centrum Legislacji Jolanty Rusiniak. Podczas przesłuchania Rusiniak powiedziała wprost, że polecenie, by nie publikować wyroku TK, otrzymała bezpośrednio od premier Beaty Szydło – czytamy w publikacji.

O tę sprawę oraz o sugestie niektórych polityków, że w związku z opisaną sprawą premier powinna trafić przed Trybunał Stanu, Julia Przyłębska była pytana w czwartek w TVP Info.

„Jestem tak daleko idącymi tezami zbulwersowana i poruszona. To nie tylko +Gazeta Wyborcza+, ale z tego co słyszałam też i niektórzy politycy wypowiadają się w tym samym duchu. Sprawa jest już zamknięta, toczyło się już postępowania w prokuraturze, które zostało umorzone” – powiedziała Julia Przyłębska.

Według niej „kwestia dotyczyła tego, że premier nie zakazała, ale jako organ nie opublikowała rozstrzygnięć TK, które nie były wyrokami”. Julia Przyłębska mówiła, że zapadły one „w składzie nieznanym konstytucji, nieznanym w ustawie”.

„Bo to był czas, kiedy pan prezes (TK, Andrzej) Rzepliński dowolnie żonglował składami. Pełen skład TK to 15 sędziów. Pan Rzepliński nie miał żadnych powodów, by nie dopuszczać do orzekania trzech sędziów” – podkreśliła Julia Przyłębska.

Chodzi o wybranych w grudniu 2015 r. przez Sejm, oraz zaprzysiężonych wtedy przez prezydenta Andrzeja Dudę, sędziów TK: Mariusza Muszyńskiego, Henryka Ciocha i zmarłego w lipcu br. Lecha Morawskiego. Poprzedni prezes TK Andrzej Rzepliński nie dopuszczał ich do orzekania, powołując się na wyroki TK z grudnia 2015 r. o tym, że ich miejsca są zajęte przez trzech sędziów wybranych w październiku 2015 r. – od których prezydent nie przyjął ślubowania. PiS podkreślało, że nie ma żadnej podstawy prawnej niedopuszczania tych sędziów do orzekania.

Dlatego – mówiła Julia Przyłębska – kiedy w tym czasie zapadały rozstrzygnięcia, „zapadały one w składzie niezgodnym z konstytucją”.

„Zresztą mówiliśmy o tym w naszych zdaniach odrębnych z sędzią TK (Piotrem) Pszczółkowskim, później dołączył do nas sędzia Jędrzejewski” – zaznaczyła.

Julia Przyłębska przekonywała, że Andrzej Rzepliński jako prezes TK „nie miał uprawnień by decydować czy ktoś jest sędzią (TK) czy nie”.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek, komentując w środę dla PAP doniesienia portalu gazeta.pl, napisał że traktuje je „jako atak propagandowy oparty na nieprawdziwych informacjach”.

„Zawsze działamy na podstawie prawa, a dokumenty wydawane przez TK pod kierunkiem Pana (Andrzeja) Rzeplińskiego, wydawane były bez podstawy prawnej, łamały przepisy i wydawano je w niewłaściwym składzie, przez to nie były wyrokami. Czyżby to była nieudolna próba przykrycia skandalu związanego z molestowaniem kobiet i łamaniem ich praw w redakcji Gazety Wyborczej?” – dodał Rafał Bochenek w komentarzu przesłanym PAP.

W lutym tego roku Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo w sprawie niedopełnienia od 9 marca 2016 r. do 10 lutego 2017 r. obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych, w tym premier Beaty Szydło, poprzez zaniechanie niezwłocznej publikacji orzeczeń TK, m.in. z 9 marca 2016 r. Trybunał uznał w nim za niekonstytucyjne kilkanaście przepisów przygotowanej przez PiS nowelizacji ustawy o TK.

Zdaniem prokuratury, zaniechanie publikacji orzeczeń „było działaniem podyktowanym ochroną interesu publicznego, wyrażającym się w niedopuszczeniu do wprowadzenia do obrotu prawnego rozstrzygnięć sprzecznych z obowiązującym porządkiem prawnym”.

PAP/RIRM

drukuj