fot. PAP

Co dalej z Protasiewiczem?

Premier Tusk zastanowi się, co dalej z europosłem Jackiem Protasiewiczem.  W rozmowie z dziennikarzami Tusk, stwierdził, że „Niezależnie od winy niemieckich policjantów w sprowokowaniu tej sytuacji, zachowanie Protasiewicza jest nie do zaakceptowania”.

Słowa szefa rządu wskazują na to, że Protasiewicz w najbliższych dniach może zostać pozbawiony kluczowych funkcji w PO. Donald Tusk chce jeszcze o całej sprawie porozmawiać z samym zainteresowanym.

W ciągu najbliższych kilku dni ma zapaść decyzja co do przyszłości Protasiewicza w Parlamencie Europejskim.

Premier gra na zwłokę w tej sprawie i czeka aż pojawi się temat zastępczy – ocenia poseł Beata Kempa, wiceprezes SP.

– Ten człowiek powinien być natychmiast zawieszony. Tym bardziej, że jest politykiem w ujęciu międzynarodowym, więc kwestia wizerunku naszych polityków jest jak najbardziej nadwyrężona i każdy, kto czytał przekaz w prasie zachodniej wie, że nie wygląda to najlepiej. W związku z tym stanowcza reakcja premiera polskiego rządu, a jednocześnie szefa – póki co – największej partii rządzącej, powinna być równie stanowcza. W tej sytuacji nie rozumiem takiej decyzji. Z tego, co wiem, pan Protasiewicz ma wyciszyć całą kampanię. Jest wiceszefem Parlamentu Europejskiego, w związku z tym do czasu wyjaśnienia tej sprawy powinien być zawieszony, przynajmniej w prawach członka partii rządzącej – mówiła Beata Kempa.

Do zdarzenia doszło na lotnisku we Frankfurcie. Gdy pijanego Protasiewicza zatrzymał celnik i zażądał dowodu tożsamości, polityk nazwał celnika hitlerowcem i nazistą, a potem sam krzyczał Heil Hitler. Miał też pytać podróżujących, czy kiedykolwiek byli w Auschwitz. Jak relacjonowali świadkowie, krzyczał także po angielsku, że jest z UE.

W konsekwencji Jacek Protasiewicz, skuty w kajdanki, z lotniska trafił prosto na posterunek policji. O zdarzeniu napisał niemiecki „Bild”.

RIRM

drukuj