Wpisy

Kulisy dymisji dyrektora Instytutu Pileckiego. Kontrwywiad ABW badał rosyjsko-niemieckie kontakty Krzysztofa Ruchniewicza

Nominat rządu Donalda Tuska na stanowisko dyrektora Instytutu Pileckiego z podejrzanymi rosyjskimi i niemieckimi kontaktami. Krzysztof Ruchniewicz został odwołany w sierpniu 2025 roku, ale o faktycznych powodach dymisji dowiadujemy się dopiero teraz. Zastrzeżenia wobec prof. Ruchniewicza miał kontrwywiad.

Dyrektor Instytutu Pileckiego zwolniony

Krzysztof Ruchniewicz nie jest już dyrektorem Instytutu Pileckiego. Oficjalne powody zwolnienia, to m.in. niedopełnienie obowiązków, a nieoficjalnym powodem jest afera ze zwolnieniem sygnalistki z berlińskiego oddziału Instytutu. Według komentatorów decyzja o jego odwołaniu jest słuszna, ale może nie odwrócić szkód, poczynionych w najważniejszym Instytucie, który miał walczyć o polską prawdę historyczną za granicą.

Radna niemieckiej gminy, Joanna Kiliszek, została kierownikiem berlińskiego Oddziału Instytutu Pileckiego

Kolejna kontrowersyjna decyzja dyrektora Instytutu Pileckiego Krzysztofa Ruchniewicza. Na stanowisko kierownika oddziału Instytutu w Berlinie, w miejsce odwołanej Hanny Radziejowskiej, powołał Joannę Kiliszek, która znana jest nie tylko ze skrajnie lewackich poglądów, ale również narracji wpisującej się w niemiecką politykę historyczną.

Pos. K. Szczucki: Biliony złotych powinny być wypłacone Polsce i Polakom za straty wojenne, a jeżeli pan Ruchniewicz chce Niemcom zwracać jakieś dobra kultury, to całkowicie pomylił swoją rolę

Poseł PiS, prof. Krzysztof Szczucki, podkreślił, że to Niemcy są wielkim dłużnikiem Polski. „Powinni nam zwrócić dobra kultury i zapłacić ogromne pieniądze za zbrodnie i zniszczenia” – dodał polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Prof. Krzysztof Ruchniewicz został dyrektorem Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego – historyk wcześniej postulował wycenienie wartości mienia niemieckiego przejętego przez Polskę po II wojnie światowej

Prof. Krzysztof Ruchniewicz został nowym dyrektorem Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego. Politycy Prawa i Sprawiedliwości są oburzeni tą nominacją. Historyka na to stanowisko powołała minister kultury i dziedzictwa narodowego, Hanna Wróblewska. Jego kadencja potrwa pięć lat.