Nie milkną echa zmian personalnych w Instytucie Pileckiego w Berlinie

Nie milkną echa zmian personalnych w Instytucie Pileckiego w Berlinie. Placówką, jaka ma stać na straży prawdy historycznej pokieruje osoba, która zakłamywała historię i publicznie dyskredytowała działalność Instytutu.

W Instytucie Pileckiego doszło do kolejnej afery.

– Skandal goni skandal w Instytucie nazywanym niepotrzebnie już dziś „Pileckiego” – powiedział poseł Sebastian Kaleta z Prawa i Sprawiedliwości.

W zeszłym tygodniu dyrektor placówki, Krzysztof Ruchniewicz, odwołał wieloletniego kierownika berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, Hannę Radziejowską.  W poniedziałek w jej miejsce powołał Joannę Kiliszek. Wybór bulwersuje, bo to kobieta, która czynnie – jako radna z ramienia partii Zielonych – angażuje się nie w polskie, a w niemieckie życie publiczne.

„Słucham? Czyli w miejsce dbającej o polskie interesy Hanny Radziejowskiej dostajemy Ruchniewicza bis? Naprawdę nie było nikogo innego niż polityk niemieckiej partii? Jeżeli dr Kiliszek została radną w Niemczech, to znaczy, że tam ma swoje centrum życia i tam lokuje swoje priorytety” – napisał na platformie X poseł Radosław Fogiel z PiS.

Instytut Pileckiego – jak wskazał Artur Chomicz z oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku – to instytucja państwa polskiego, która powstała w ważnym i jasnym celu.

– Powinna promować polską wizję historii – taką, jaka ona była – i też prowadzić polską odpowiedzialną politykę historyczną, zgodną z nasza racją stanu i tutaj pojawia się pytanie, jak ta polityka będzie wyglądała – zaznaczył historyk.

Joanna Kiliszek w przeszłości publicznie broniła profesora, który oskarżał Polaków o udział w Holokauście. Sam Instytut Pileckiego nazwała „organizacją propagandową”. Nowa szefowa Instytutu twierdziła też, że jej ojczyzną jest człowieczeństwo i wolność, przy czym za wolność uważa ona zabijanie poczętych dzieci i niepełnosprawnych oraz przyznawanie praw mniejszościom seksualnym i narodowym.

„Taką osobę wybrał rząd do realizacji naszej polityki historycznej w stolicy Niemiec. Naprawdę – brawo, panie Tusk. Skutecznie Pan realizuje niemieckie interesy” – napisał na Facebooku poseł Jacek Sasin z PiS.

To nie pierwsze kontrowersyjne decyzje Krzysztofa Ruchniewicza, który znany jest z bardziej niemieckiego niż polskiego podejścia do kwestii historycznych.

– Zmiana na placówce berlińskiej świadczy o tym, że on chce zejść z tego, co zwiemy jakąś opcją – jak twierdzi – „antyniemiecką” na rzecz narracji filogermańskiej, filoniemieckiej w polityce historycznej. Jest to oczywiście skandal – ocenił prof. Mieczysław Ryba, historyk.

To kolejny skandal, za który – jak uważa prof. Mieczysław Ryba – Krzysztof Ruchniewicz powinien zostać zdymisjonowany.

TV Trwam News

drukuj