fot. PAP

Wyjście z kryzysu po „wiślacku”

Biała Gwiazda w spektakularny sposób przerwała niechlubna serię czterech przegranych spotkań z rzędu. Na własnej skórze o wiślackim potencjale przekonał się sam (już były) lider tabeli Górnik Zabrze. Biała Gwiazda wyładowała swoją złość spowodowaną ostatnimi niepowodzeniami na „niewinnych” Górnikach aplikując im, aż pięć bramek.

Po tym spotkaniu nowy przydomek zyska zapewne szkoleniowiec Wisły Kraków – Franciszek Smuda. Z popularnego Franz zrobi się teraz Franz Rozpruwacz, a wszystko przez zapowiedz opiekuna krakowian na konferencji prasowej. Były trener reprezentacji stwierdził na niej, że jego zespół „rozpruje” w tym sezonie jeszcze nie jednego rywala. Jak zapowiedział tak jego piłkarze zrobili. A jeszcze tydzień temu co bardziej zapalczywi domagali się zwolnienia doświadczonego szkoleniowca. Do zwycięstwa Białą Gwiazdę poprowadził niezawodny duet Stilic-Brożek i … błędy defensywy gospodarzy. Co ciekawe najlepszy snajper Wisły mecz rozpoczął na ławce. Gdy już się na boisku pojawił na samym początku drugiej połowy postanowił powetować sobie rolę rezerwowego ustrzeleniem hat-tricka.

To jednak Zabrzanie od pierwszego gwizdka zaatakowali swoich rywali jako pierwsi, jednak ich akcje kończyły się bez zagrożenia dla wiślackiej bramki. Ciekawie zrobiło się jednak dopiero pod koniec pierwszej połowy. Najpierw po strzale Ukraińca Ołeksandra Szeweluchina z dwóch metrów piłkę wybił z pustej krakowskiej bramki Arkadiusz Głowacki, a po chwili… goście prowadzili. Bośniak Stilic miał trochę swobody w polu karnym Górnika i uderzeniem w „okienko” nie dał szans Pavelsovi Steinborsowi.

Po Brożek potrzebował tylko niespełna trzech minut, by wpisać się na listę strzelców, wykorzystując z bliska błąd bramkarza i obrońców Górnika po dośrodkowaniu Mariusza Stępińskiego. Wiślacy dominowali, bliski podwyższenia prowadzenia był w kolejnej ich akcji Stępiński, ale trafił w boczną siatkę. Takich problemów nie miał Brożek, który przytomnie skierował „bezpańską” piłkę do bramki w 61. minucie. Receptą na poprawę ofensywnej gry gospodarzy miało być wprowadzenie na boisko Dawida Plizgi i Słowaka Roberta Jeża. Ten ostatni mógł kwadrans przed końcem zdobyć kontaktowego gola, gdyby uderzył nieco lepiej. Jak wykorzystywać okazje pokazali z drugiej strony Stilic i Brożek rozwiewając ostatecznie nadzieje zabrzańskich kibiców na dobry wynik.

Górnik Zabrze – Wisła Kraków 0:5 (0:1)

Semir Stilic (38), (78), Paweł Brożek (48),(61),(83)

Górnik Zabrze: Pavels Steinbors – Dominik Sadzawicki, Ołeksandr Szeweluchin, Seweryn Gancarczyk (87. Mariusz Magiera) – Roman Gergel, Adam Danch, Wojciech Łuczak (64. Robert Jeż), Radosław Sobolewski, Łukasz Madej, Rafał Kosznik – Mateusz Zachara (63. Dawid Plizga).

Wisła Kraków: Michał Buchalik – Łukasz Burliga, Arkadiusz Głowacki, Richard Guzmics, Maciej Sadlok – Rafał Boguski, Dariusz Dudka, Semir Stilic, Alan Uryga (84. Emmanuel Sarki), Wilde-Donald Guerrier (46. Paweł Brożek) – Mariusz Stępiński (79. Łukasz Garguła).

Żółta kartka – Wisła Kraków: Wilde-Donald Guerrier.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 3 000.

Sport/RIRM/PAP

drukuj