fot.PAP

Sebastian Mila bohaterem ostatniej akcji

Śląsk Wrocław w bardzo szczęśliwych okolicznościach pokonał przed własną publicznością Górnika Łęczna 2:1 w drugim piątkowym meczu 10. kolejki piłkarskiej ekstraklasy. To czwarta wygrana w ostatnich pięciu spotkaniach zespołu Tadeusza Pawłowskiego. Dzięki trzem punktom w starciu z beniaminkiem ekstraklasy Śląsk awansował na drugie miejsce w ligowej tabeli.

Ten mecz mógł wywrzeć dodatkowe emocje na dwóch piłkarzach: Przemysławie Kaźmierczaku oraz Patriku Mrazie. Obaj w przeszłości reprezentowali barwy klubu z Dolnego Śląska, a teraz grają dla Górnika. W przeszłości we Wrocławiu występował również Sławomir Nazaruk, obecnie kierownik ekipy z Łęcznej. Zawodnicy trenera Jurija Szatałowa sentymenty musieli odłożyć na bok, gdyż ekipa beniaminka po udanym początku sezonu nieco spuściła z tonu i teraz potrzebuje punktów, aby nie utknąć w dolnych rejonach ligowej tabeli.

Pierwszą groźną akcję stworzyli sobie goście. Już w 2. minucie wzdłuż pola karnego piłkę zagrał Fiodor Cernych, ale żaden z jego partnerów nie potrafił zamknąć akcji. W odpowiedzi niecelnie z dystansu uderzał Robert Pich. Śląsk nie poprzestał na tej próbie, gdyż Tomasz Hołota oraz ponownie Pich chcieli zaskoczyć bramkarza przyjezdnych z dalszej odległości, jednak bez powodzenia. W 33. minucie na solową akcję zdecydował się Cernych, jednak jego strzał zatrzymał Mariusz Pawełek. Chwilę później Górnik egzekwował rzut rożny, po którym Patrik Mraz uderzył wprost w bramkarza rywali. Swoich sił próbował również Miroslav Bożok, jednak Mariusz Pawełek nie dał się zaskoczyć. Tuż przed przerwą z rzutu wolnego na bramkę drużyny z Łęcznej przymierzył Sebastian Mila, jednak Sergiusz Prusak wybił piłkę na rzut rożny. W pierwszej połowie mimo braku goli nie brakowało ciekawych akcji.

W pierwszych kilkunastu minutach drugiej części gry żaden z zespołów nie odważył się na śmielsze ataki. Z marazmu wyrwał kibiców Miroslav Bożok, który w 62 minucie otrzymał podanie od Łukasza Mierzejewskiego i wyprowadził drużynę beniaminka ekstraklasy na prowadzenie. Śląsk zareagował najlepiej jak można. Już 60 sekund później do wyrówania doprowadził Krzysztof Ostrowski, który dobił strzał Sebastiana Mili. W kolejnych minutach na boisku dominowali gospodarze, jednak ekipa z Łęcznej miała w bramce znakomicie dysponowanego Prusaka, który zatrzymywał kolejne próby podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego. Wrocławianie nie ustawali jednak w atakach i taka postawa zaprocentowała w ostatniej minucie meczu. Bohaterem gospodarzy został Mila, który wykorzystał złe wyjście z bramki golkipera Górnika i pokonał go strzałem z dystansu.

Śląsk w 10 spotkaniach zdobył 19 punktów i w tabeli ustępuje tylko warszawskiej Legii, która uzbierała tyle samo oczek w 9 meczach. Górnik Łęczna z 12 punktami zajmuje 12. pozycję w rozgrywkach.

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:1 (0:0)

Bramki: Krzysztof Ostrowski 63′, Sebastian Mila 90 +3′- Miroslav Bożok 62′

Składy:

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek – Paweł Zieliński, Piotr Celeban, Tomasz Hołota, Dudu Paraiba, Krzysztof Danielewicz, Lukas Droppa (84′ Tom Hateley), Flavio Paixao, Sebastian Mila, Robert Pich, Mateusz Machaj (41′ Krzysztof Ostrowski).

Górnik Łęczna: Sergiusz Prusak – Łukasz Mierzejewski, Maciej Szmatiuk, Marcin Kalkowski, Patrik Mraz, Grzegorz Bonin, Radosław Pruchnik (74′ Lukas Bielak), Tomasz Nowak, Filip Burkhardt (70′ Shpetim Hasani), Miroslav Bożok (84′ Sebastian Szałachowski), Fiodor Cernych.

Żółte kartki: Filip Burkhardt, Łukasz Mierzejewski (Górnik).

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa).

Widzów: 11 171.

Tabela [Ekstraklasa]

Sport/ RIRM

drukuj