fot. PAP/Adam Warżawa

P. Wyszomirski: Kibice muszą uzbroić się w cierpliwość

Konkurencja będzie taka sama, bo każdy chce grać z orzełkiem na piersi i każdy jest ambitny mówił w rozmowie z dziennikarzem Redakcji Sportowej Radia Maryja Maksymilianem Kosowskim Piotr Wyszomirski, bramkarz reprezentacji Polski w piłce ręcznej, zawodnik TBV Lemgo.


Reprezentacyjny bramkarz podkreślał, iż w narodowej kadrze mamy do czynienia z pewną zmianą pokoleniową. Dodał również, że rywalizacja o grę między słupkami będzie równa do tej z czasów, kiedy w biało-czerwonych barwach występował legendarny Sławomir Szmal.

– Każdy widział w jakim składzie pojechaliśmy na mundial do Francji. Dla większości zawodników był to debiut na imprezie rangi mistrzowskiej. Brakowało kilku doświadczonych piłkarzy, którzy zrezygnowali kadry,  kilku zmagało się z kontuzjami. Przez taki rozwój wydarzeń skład nie był w pełni optymalny. Mogę zapewnić, że rywalizacja o miejsce w polskiej bramce  będzie taka sama, jak za czasów gry Sławomira Szmala. Każdy chce grać z orzełkiem na piersi, bo każdy jest ambitny – wyliczał Wyszomirski, który przez uraz kolana nie mógł pojechać na mistrzostwa do Francji.

Zapytany o to, czy widzi wśród młodych zawodników zastępców tych, którzy w nie dalekiej przeszłości zdobywali medale na turniejach międzynarodowych, odpowiedział krótko.

– To nie jest pytanie do mnie, tylko do trenerów. Na pewno jest potencjał, ale na wyniki trzeba będzie poczekać. Kibice muszą uzbroić się w cierpliwość – powiedział.

Piotr Wyszomirski mówił jak ważna jest częsta gra ze sobą młodych zawodników, a także tonuje nastroje kibiców „szczypiorniaka” w Polsce.

– Na razie drużyna się zgrywa. Oni pierwszy raz grali ze sobą w takim składzie na mistrzostwach świata. Świadomi kibice zdawali sobie sprawę z tego, że nikt nie powinien mieć tak wygórowanych oczekiwań wobec kadry jak jeszcze rok temu – mówił zawodnik TBV Lemgo.

20 kwietnia 2016 roku do mediów dostała się informacja, iż polski bramkarz Pick Szeged, będzie od kolejnego sezonu występował w niemieckim TBV Lemgo. Zapytany o aklimatyzacje w nowym miejscu popularny wśród kibiców „Wyszo” odpowiedział.

– Lemgo to mniej więcej takie samo miasto jak Puławy. Szeged za to jest trzy razy większy, klimatem jednak nie różnią się od siebie, dlatego z aklimatyzacją w nowym miejscu nie miałem żadnych problemów  – podkreślił.

Grające w Bundeslidze Lemgo, zamiast o mistrzostwo, walczy o utrzymanie. To zgoła inna sytuacja niż na Węgrzech, gdzie nasz bramkarz miał możliwość występowania nawet w Lidze Mistrzów.

– Na pewno nie jest to sportowy zjazd, ponieważ Bundesliga jest najlepszą zawodową ligą na świecie. Mimo, iż mój klub walczy o utrzymanie, to każdy mecz jest o wszystko i trzeba dać z siebie więcej niż 100%. Liga niemiecka liczy osiemnaście drużyn i nie przewiduje fazy playoff czy playout jak to jest w polskiej i węgierskiej lidze. Po drugie, w TBV Lemgo jestem pierwszym bramkarzem i zyskuje cenne doświadczenie, czego nie można powiedzieć o grze w Pick Szeged, gdzie głównie grałem w spotkaniach ligowych – tłumaczył Wyszomirski.  

W ostatnią sobotę TBV Lemgo grało z Coburgiem 2000, drużyną, która notowała serię czterech porażek z rzędu. To był mecz za cztery punkty.

Oczywiście, że tak. Pierwszy mecz wygraliśmy z tą drużyną różnicą dziesięciu goli, ale spotkanie na wyjeździe będzie zupełnie inne. Możemy spodziewać się wielkich emocji do samego końca – powiedział.

Zespół Lemgo wygrał 29:25, co znacznie poprawia sytuacje w tabeli tej drużyny.

Podczas igrzysk olimpijskich w Rio Piotr Wyszomirski pokazał, że nie wstydzi się swojej wiary. Wspólnie z Blanką Vlasić trzymał w ręku różaniec, zapewniając ją jednocześnie o modlitwie.

– Jak wiadomo, nie wstydzę się wiary w Boga, otwarcie o tym mówię. To sens mojego życia. Dziękuje Bogu za wszystkie porażki i wygrane, zarówno w życiu sportowym jak i prywatnym – powiedział Wyszomirski dodając, że zawsze ma ze sobą różaniec.

Reprezentacyjny bramkarz, opowiedział jak przebiega rehabilitacja, po urazie kolana.

– Właśnie jestem po badaniach w klinice Rehasport w Poznaniu. Wszystko idzie w dobrym kierunku, według planu zakładanego przez mojego doktora. Skończyłem rehabilitację w Polsce i powoli będę wracał do treningów w Niemczech zaznaczył.

Z Piotrem Wyszomirskim mieliśmy okazje spotkać się podczas spektaklu „Polityka”  w wykonaniu studenckiego teatru Dobry Wieczór w reżyserii Ojca Dariusza Drążka CSsR.

– Bardzo rzadko mam okazję korzystać z dóbr kultury. Będąc na rehabilitacji w Polsce, trafiłem na sztukę „Polityka” teatru Dobry Wieczór i  przyznaję bardzo mi się podobała – zakończył.

Sport.RIRM

drukuj