fot. PAP/EPA

LM. Fantastyczny comeback Vive!

Piłkarze ręczni Vive Tauronu Kielce pokonali na wyjeździe Motor Zaporoże 28:27 i z kompletem zwycięstw wygrali grupę D Ligi Mistrzów. Choć do przerwy różnicą dziewięciu trafień prowadzili rywale, to w ostatecznym rozrachunku musieli oni uznać wyższość polskiej drużyny.


Do dzisiejszego pojedynku mistrzowie Polski przystąpili bardzo osłabieni. Na boisku zabrakło Michała Jureckiego, Krzysztofa Lijewskiego, Urosa Zormana, Piotra Chrapkowskiego i Tomasza Rosińskiego. Choć w tym sezonie podopieczni Talanta Dujszebajewa jeszcze nie przegrali, ze względu na prestiż pojedynku nie byli faworytami do zwycięstwa.

Gospodarze rozpoczęli mecz od kilku dobrych akcji, nie pozwalając przy tym kielczanom na objęcie prowadzenia. Motor wypracował dwubramkową przewagę, kiedy Sławomira Szmala pokonał Sergii Burka (5:3). Gdyby nie wyśmienita postawa Julena Aguinagalde, strata Vive mogła być zdecydowanie wyższa.

W 20. minucie prowadzenie miejscowych wzrosło do czterech trafień, a o czas poprosił zdenerwowany szkoleniowiec Vive (11:7). To nie przyniosło efektu – ukraińska drużyna w dalszym ciągu powiększała dystans bramkowy. Bardzo aktywny w ofensywie był przede wszystkim Dmytro Doroschuk. Męki mistrzów Polski zakończyła dopiero syrena kończąca pierwszą część meczu, całkowicie zdominowaną przez Motor (19:10).

Po skutecznej reprymendzie Talanta Dujszebajewa gra kielczan uległa całkowitej przemianie. Mimo, że na boisku nie zobaczyliśmy już Aguinagalde, jego koledzy dali prawdziwy popis szczypiorniaka. Po trafieniach Tobiasa Reichmanna i Manuela Strleka do odrobienia pozostawało już tylko sześć goli.

Im bliżej było końca, tym bardziej nerwowo robiło się na boisku, a to za sprawą kompletnie zdezorientowanych zaporożan. Vive prezentowało się fantastycznie, a na dobre przebudził się Karol Bielecki. Jego atomowe rzuty z drugiej linii były nie do zatrzymania dla golkipera miejscowych. Na kwadrans przed końcem tablica wyników wskazywała rezultat 22:19. Chwilę później było już 25:24.

Początkowo ukraińska ekipa wytrzymywała presję. Od stanu 27:25 nie zdołała już jednak ani razu trafić do siatki Marina Sego. Po karze wykluczenia dla jednego z gospodarzy kluczową bramkę zdobył Denis Buntić. W kolejnej akcji na listę strzelców ponownie wpisał się Bielecki (27:27), a na pół minuty przed końcem Motor w pełnym składzie mógł w dalszym ciągu pogrążyć mistrzów Polski. Kolejny błąd i przechwyt Mateusza Jachlewskiego uczynił reprezentacyjnego skrzydłowego jednym z bohaterów widowiska. Wygrany pojedynek oko w oko z bramkarzem zapewnił Vive dziesiąte zwycięstwo w tegorocznej edycji Champions League 28:27.

***

HC Motor Zaporoże – Vive Tauron Kielce 27:28 (19:10)

Motor: Koshovy, Sapun, Sochl – Aflitulin 3, Burka 4, Denysov, Doroshchuk 5, Evdokimov, Kozakevych 2(1), Kubatko, Kurylenko 3, Onufryienko 3, Skopintsev, Stetsyura 2(1), Zhuk 5, Zhukov.
Karne: 2/3
Kary: 6 min.

Vive: Szmal, Sego – Aquinagalde 4(1), Bielecki 7, Buntić 5(1), Cupić 2, Jachlewski 2, Reichmann 5, Strlek 3, Tkaczyk.
Karne: 2/2
Kary: 4 min.

Tabela grupy D:

tabela, vive

Sport.RIRM

drukuj