fot. PAP/EPA

Formuła 1. Lando Norris najlepszy podczas deszczowego wyścigu w Australii

Warunki pogodowe dały się we znaki kierowcom Formuły 1 inaugurującym sezon 2025 na torze Albert Park w Melbourne. Aż sześciu zawodników nie dojechało do mety, na co ogromy wpływ miała mokra nawierzchnia. Najlepiej w zaistniałej sytuacji odnalazł się Brytyjczyk Lando Norris. Zawodnik McLarena przekroczył linię mety tuż przed Holendrem Maxem Verstappenem. Na trzecim stopniu podium znalazł się Brytyjczyk George Russell z Mercedesa. 


Przed niedzielnym wyścigiem Formuły 1 w Melbourne pojawiły się spore opady deszczu. To wymusiło na kierowcach założenie przejściowych opon do ich bolidów. To także oznaczało, że zawodnicy debiutujący w stawce musieli mieć się na baczności. O tym, że nawierzchnia toru Albert Park w takich sytuacjach nie wybacza błędów jako pierwszy przekonał się Isack Hadjar. Francuz zakończył swój udział w rywalizacji już na drugim zakręcie okrążenia formującego. Posprzątanie bolidu Francuza oraz naprawienie band przesunęło start o 15 minut. Skrócono też dystans do 57 okrążeń.

Na starcie świetnie spisał się Max Verstappen. Holender – ruszając z trzeciego pola – wystartował lepiej od będących przed nim kierowców McLarena. W tej sytuacji przytomnie zachował się Lando Norris, który zablokował atak przeciwnika. Sztuka ta nie udała się Oscarowi Piastriemu. Stracił on pozycję na rzecz czterokrotnego mistrza świata. Po niespełna pięciu kilometrach z wyścigu odpadli Australijczyk Jack Doohan z Alpine oraz Hiszpan Carlos Sainz jr. z zespołu Williams.

Przez kilkanaście okrążeń niewiele się działo. W tym czasie pokazał się 18-letni Andrea Kimi Antonelli. Włoch odważnie atakował doświadczonego Niemca Nico Hulkenberga. Max Verstappen przez krótki czas naciskał na lidera wyścigu. Z czasem jego opony zaczęły ulegać poważnej degradacji. Najprawdopodobniej z tego wynikał popełniony przez niego błąd, przez który został wyprzedzony przez Piastriego. Tempo kierowcy Red Bulla znacznie spadło. W pewnym momencie jego strata do Norrisa wynosiła aż 16 sekund. Na 34. okrążeniu w bandę uderzył Hiszpan Fernando Alonso. Konieczna więc była kolejna neutralizacja.

Wszyscy zawodnicy zjechali, aby zmienić opony ze względu na wysychającą nawierzchnię toru. Lepsze warunki nie trwały jednak długo. Na 44. „kółku” Lando Norris oraz Oscar Piastri wylecieli na pobocze. Brytyjczykowi udało się opanować sytuację. Natomiast Australijczyk zatrzymał się na trawie i spadł na koniec stawki. Po tym zdarzeniu niektórzy kierowcy – w tym ci reprezentujący barwy McLarena – zaczęli zjeżdżać do boksu w celu założenia kolejnego kompletu opon przejściowych. Inni, jak Max Verstappen, pozostali na torze, co okazało się błędną decyzją. Holender prowadził przez dwa okrążenia, ale stracił sporo czasu na mokrej nawierzchni. W efekcie po zmianie opon przez Holendra pozycję lidera odzyskał Norris.

Po rozbiciu bolidów przez Nowozelandczyka Liama Lawsona z Red Bulla oraz Brazylijczyka Gabriela Bortoleto z zespołu Kick Sauber zawodnicy ponownie podążali za samochodem bezpieczeństwa. Po jego zjeździe do końca pozostało pięć okrążeń. Podczas nich Max Verstappen nieustannie wywierał presję na Lando Norrisie. Ten nie popełnił jednak błędu i wygrał wyścig. Jako trzeci linię mety przekroczył George Russell. Brytyjczyk przez cały czas jechał spokojnie, wykorzystując błędy rywali.

Czwarty był debiutujący Andrea Kimi Antonelli, który wyścig rozpoczynał z 16. pola startowego. Początkowo sędziowie przyznali Włochowi pięciosekundową karę za niebezpieczny wyjazd z alei serwisowej, przez co spadł na piątą pozycję. Skorzystał na tym Taj Alex Albon z Williamsa. Mercedes odwołał się od decyzji, co poskutkowało przywróceniem 18-latka na poprzednią lokatę. Świetny wynik osiągnął także Nico Hulkenberg. Niemiec zajął 7. miejsce, co przełożyło się na 6 punktów dla zespołu Kick Sauber. Wynik ten już stanowi lepszy dorobek, niż wynik osiągnięty przez team z Hinwil w całym 2024 roku. Wtedy ekipa wywalczyła cztery „oczka”.

Inauguracja sezonu nie wyszła kierowcom Ferrari. Debiutujący w barwach zespołu z Maranello siedmiokrotny mistrz świata, Brytyjczyk Lewis Hamilton, zakończył zmagania dopiero na 10. pozycji. Jego partner – Monakijczyk Charles Leclerc – był ósmy.

Kolejny wyścig Formuły 1 odbędzie się 23 marca. Do rywalizacji dojdzie w Chinach.

Sport.RIRM

drukuj