fot. PAP/Leszek Szymański

Ekstraklasa. Sensacyjna porażka mistrza Polski przy Łazienkowskiej

Tego nikt się nie spodziewał. Piłkarze Legii Warszawa sensacyjnie ulegli przed własną publicznością Wiśle Płock 0:2. Oba gole dla Nafciarzy padły jeszcze w pierwszej części spotkania. Najpierw na listę strzelców wpisał się Nico Varela. Wynik meczu ustalił natomiast samobójczym trafieniem Jakub Czerwiński.


Wydawać by się mogło, że po serii ligowych wygranych Legia w dobrym stylu zakończy pierwszą część sezonu Lotto Ekstraklasy. Do Warszawy przyjechała bowiem przeciętnie spisująca się dotąd Wisła Płock. Za mistrzem Polski przemawiały właściwie wszystkie piłkarskie argumenty, jak się jednak okazało, z góry skazana na pożarcie drużyna Jerzego Brzęczka wprawiła w osłupienie kibiców zgromadzonych przy Łazienkowskiej.

Katastrofa Wojskowych zaczęła się już w 10. minucie spotkania, kiedy to Inaki Astiz nieprawidłowo powstrzymał rozpędzonego w „szesnastce” Giorgiego Merebaszwiliego, a główny arbiter zawodów – dzięki skorzystaniu z wideoweryfikacji – wskazał na wapno. Rzut karny na gola dość szczęśliwie, pod ręką Arkadiusza Malarza, zamienił Nico Varela.

Chwilę później zespół Romeo Jozaka powinien doprowadzić do remisu, ale na ich nieszczęście piłkę po strzale Michała Kucharczyka wybił z linii bramkowej ofiarnie interweniujący Jose Kante. Kiedy wydawało się, że odrobienie strat przez gospodarzy będzie tylko kwestią czasu, Nafciarze niespodziewanie zadali kolejny zabójczy cios. Tym razem o sporym pechu mógł powiedzieć Jakub Czerwiński, który po zagraniu Semira Stilicia wbił futbolówkę do własnej bramki.

Była raptem 17. minuta, a przyjezdni prowadzili już różnicą dwóch trafień. Kibice Legii byli w szoku, trener stołecznej ekipy tylko bezradnie rozkładał ręce po kolejnej nieudanej akcji swoich podopiecznych. Wisła natomiast, najwyraźniej zadowolona z przebiegu meczu, skupiła się głównie na defensywie, za co mogła zostać skarcona, gdy w poprzeczkę trafił Kasper Hamalainen. Ostatecznie jednak w pierwszej połowie wynik nie uległ zmianie.

Po zmianie stron na bohatera gości wyrósł Seweryn Kiełpin, który momentami znakomicie spisywał się między słupkami. Golkiper Nafciarzy bardzo dobrze radził sobie z próbami strzeleckim rywali, zwłaszcza z tymi w wykonaniu Jarosława Niezgody. Piłkarzom Jerzego Brzęczka sprzyjało sporo szczęścia również w 69. minucie. Wówczas Armando Sadiku zamiast skierować piłkę do siatki z bliskiej odległości, posłał ją tuż obok bramki.

Końcowe fragmenty spotkania upłynęły pod znakiem ciągłych i nieudanych ataków mistrza Polski oraz pewnej postawy w obronie graczy z Płocka. W efekcie przy Łazienkowskiej doszło do niemałej sensacji – Wojskowi ulegli Wiśle 0:2 i jeżeli w najbliższy poniedziałek Górnik Zabrze pokona przed własną publicznością Cracovię, drużyna Romeo Jozaka straci fotel lidera ligowych rozgrywek.

***

Legia Warszawa Wisła Płock 0:2 (0:2)
Nico Varela 10’ Jakub Czerwiński 17’(sam.)

Legia: Arkadiusz Malarz – Łukasz Broź (46’ Sebastian Szymański), Inaki Astiz, Jakub Czerwiński, Adam Hlousek – Thibault Moulin, Michał Kopczyński – Michał Kucharczyk, Guilherme (60’ Armando Sadiku), Kasper Hamalainen (39’ Cristian Pasquato) – Jarosław Niezgoda

Wisła: Seweryn Kiełpin – Cezary Stefańczyk, Igor Łasicki, Adam Dźwigała, Arkadiusz Reca – Damian Szymański (88’ Alan Uryga), Dominik Furman – Giorgi Merebaszwili, Semir Stilić (70’ Damian Rasak), Nico Varela (81’ Jakub Łukowski) – Jose Kante

Żółte kartki: Thibault Moulin (Legia) Damian Szymański, Adam Dźwigała, Dominik Furman, Seweryn Kiełpin (Wisła)

Sport.RIRM

drukuj