fot. twitter.com/_Ekstraklasa_

Ekstraklasa. Piast przerwał serię porażek

Piast Gliwice przerwał serię przegranych meczów w Lotto Ekstraklasie. Po czterech kolejnych porażkach przyszedł czas na remis z Sandecją Nowy Sącz (2:2). Jeden punkt drużynie Waldemara Fornalika w piątej minucie doliczonego czasu gry uratował rezerwowy – Mateusz Mak.


Podopieczni Waldemara Fornalika, przed spotkaniem z Sandecją, mieli na swoim koncie cztery porażki z rzędu. Mimo że do Gliwic przyjechał beniaminek Ekstraklasy, rokowania nie były zbyt dobre. Dziurawa defensywa Piastunek (osiemnaście straconych goli; gorsza pod tym względem była tylko Cracovia – dwadzieścia) nie dawała powodów do optymizmu.

Piłkarze obu drużyn długo nie potrafili rozgrzać zebranych na stadionie kibiców. Przez niemal dwadzieścia pięć minut brakowało groźnych sytuacji podbramkowych i szybkiej, kombinacyjnej gry. Jako pierwsi rywalom zagrozili goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Płamen Kraczunow, ale piłka po jego strzale nieznacznie minęła słupek bramki gliwiczan.

Wszystko zmieniło się od momentu wyjścia na prowadzenie przez gospodarzy. Po wrzucie z autu futbolówkę w kierunku dalszego słupka zgrał Hebert, a do siatki z zaledwie pięciu metrów trafił Aleksandar Sedlar. Chwilę później „oko w oko” z Michałem Gliwą stanął Maciej Jankowski. Snajper Piastunek nie zdołał jednak wygrać pojedynku z golkiperem beniaminka. Tuż przed przerwą skutecznie z dystansu przymierzył Mateusz Cetnarski. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i przekroczyła linię bramkową.

Po zmianie stron sporo pracy miał Michał Gliwa. Bramkarz Sandecji zatrzymał Joela Valencię, a następnie obronił uderzenie Aleksandra Jagiełły. W 73. minucie bramkarz nowosądeczan nie dał się pokonać Michalowi Papadopulosowi. Czech huknął z około dwunastu metrów, ale podobnie jak jego koledzy, musiał obejść się smakiem.

Kilka chwil później prowadzenie przyjezdnym dał rezerwowy Filip Piszczek, który wykorzystał dośrodkowanie Tomasza Brzyskiego i „główką” pokonał Dobrivoja Rusova. Gdy wydawało się, że to koniec emocji gospodarze najpierw obili słupek bramki gości, a następnie Mateusz Mak potężnym strzałem pod poprzeczkę zapewnił swojej ekipie remis.

Podział punktów sprawił, że Piast zainkasował pierwszy ligowy punkt po czterech porażkach z rzędu. W tabeli plasuje się na przedostatnim, piętnastym miejscu. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego z kolei od początku sezonu spisują się nad wyraz dobrze, w efekcie czego zajmują dziewiątą pozycję w stawce.

***

Piast Gliwice Sandecja Nowy Sącz 2:2 (1:1)
Aleksandar Sedlar 29’ Mateusz Mak 90’ – Mateusz Cetnarski 44’ Filip Piszczek 79’

Piast: Dobrivoj Rusov – Martin Konczkowski, Uros Korun, Hebert, Aleksandar Sedlar – Joel Valencia, Marcin Pietrowski, Patryk Dziczek (86’ Mateusz Mak), Aleksander Jagiełło (80’ Denis Gojko) – Michal Papadopulos, Maciej Jankowski (66’ Karol Angielski)

Sandecja: Michał Gliwa – Adrian Basta, Michal Piter-Bucko, Płamen Kraczunow, Patrik Mraz – Mateusz Cetnarski, Grzegorz Baran – Bartłomiej Dudzic (76’ Filip Piszczek), Wojciech Trochim (77’ Maciej Korzym), Adrian Danek (63’ Tomasz Brzyski) – Aleksandar Kolew

Żółte kartki: Uros Korun (Piast) oraz Płamen Kraczunow (Sandecja)

Sport.RIRM

drukuj