fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Ekstraklasa. Legia nie miała za dużo do powiedzenia; Lech zdecydowanie lepszy

W ostatnich czasach to Legioniści częściej sięgali po zwycięstwa w spotkaniach z Lechem. Dzisiaj było inaczej. Przed prawie 37 tys. kibiców na Inea stadionie w Poznaniu Kolejarz zadał trzy ciosy, na które mistrzowie Polski w żaden sposób nie byli wstanie odpowiedzieć.


Do pierwszego w tym sezonie klasyku między dwoma zasłużonymi polskimi firmami w zdecydowanie lepszych nastrojach przystępowali podopieczni Nenada Bjelicy, (chociaż on mecz obejrzał z wysokości trybun), którzy na odwiecznych rywali z Warszawy spoglądali z góry tabeli Ekstraklasy.

Od początku spotkania aktywny był reprezentacyjny skrzydłowy Maciej Makuszewski, który co rusz niepokoił obrońców Legii Warszawa. Przewaga jaką mieli gospodarze udokumentowana została golem już w 12. minucie. Kapitalnie z prawej strony dośrodkował Robert Gumny, a jeszcze lepszym uderzeniem głową popisał się Maciej Gajos. „Kolejorz” pomny ostatnich spotkań z mistrzami Polski nie zamierzał odpuszczać ani na chwilę i cały czas przeważał. Niestety dla gospodarzy już w 22. minucie  plac gry na skutek urazu opuścić musiał rozgrywający dobre spotkanie Mario Situm.

Legioniści pierwszą groźniejszą akcję przeprowadzili dopiero po 26 minutach kiedy to z okolicy szesnastu metrów uderzał Dominik Nagy. Kiedy wydawało się, że mecz się wyrówna Lech zdobył bramkę po stałym fragmencie gry. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Darko Jevtic, a najlepiej w polu karnym odnalazł się, niezawodny w tym sezonie pod bramka przeciwników, Łukasz Trałka.

Goście z Warszawy mimo, że grali dużo gorzej od gospodarzy powinni tuż przed przerwą zdobyć kontaktową bramkę. W 42. minucie w zamieszaniu pod bramkowym piłkę zmierzającą do siatki wybił z linii Rafał Janicki.

Początek drugiej połowy był dużo bardziej spokojny. Do pewnego momentu najciekawiej wyglądało … spięcie Guilherme z Makuszewskim, po którym ten pierwszy zobaczył żółtą kartkę. Poszkodowany w tej sytuacji skrzydłowy Lecha chwile później pogrążył ekipę z Warszawy. Nicki Bille Nielsen wyprowadził reprezentanta Polski na sytuację sam na sam z bramkarzem, a ten tego nie zmarnował.

Kiedy wydawało się, że na tym emocję mogą się skończyć kibice odpalili race i Szymon Marciniak musiał przerwać mecz czekając, aż nad murawą będzie odpowiednia widoczność. Arbiter w głównej roli wystąpił także w 84. min, wówczas podyktował rzut karny dla Legii Warszawa, jednak po wideoweryfikacji zmienił swoją decyzję. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic szczególnego i ostatecznie Lech ograł Legię różnicą trzech bramek.

Lech Poznań zachował po tym spotkaniu drugie miejsce w tabeli, tracąc do lidera zaledwie jedno oczko. Legioniści są w coraz gorszej sytuacji plasując się na ósmym miejscu z 16 punktami na koncie. W 12. kolejce graczy z Poznania czeka trudny wyjazd do Białegostoku na mecz z Jagiellonią. Obrońcy tytułu na własnym boisku zmierzą się z Lechią Gdańsk.

***

Lech Poznań – Legia Warszawa 3:0 (2:0)

Maciej Gajos 12’, Łukasz Trałka 38’, Maciej Makuszewski 65’

Lech: Matus Putnocky – Robert Gumny, Lasse Nielsen, Rafał Janicki, Emir Dilaver – Maciej Makuszewski, Łukasz Trałka, Darko Jevtic (88. Radosław Majewski), Maciej Gajos, Mario Situm (22. Mihai Radut) – Nicki Bille Nielsen (70. Christian Gytkjaer).

Legia: Arkadiusz Malarz – Łukasz Broź, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek – Michał Kucharczyk (46. Guilherme), Michał Kopczyński (79. Tomasz Jodłowiec), Kasper Hamalainen, Thibault Moulin, Dominik Nagy – Armando Sadiku (64. Jarosław Niezgoda).

Żółte kartki: Maciej Makuszewski, Emir Dilaver, Nicki Bille Nielsen (Lech), oraz Michał Kopczyński, Guilherme, Maciej Dąbrowski (Legia).

Sport.RIRM

drukuj