fot. facebook.com

Ekstraklasa. Dariusz Mioduski jedynym właścicielem i prezesem Legii

Ciągnąca się od kilku miesięcy sprawa przejęcia całości udziałów Legii Warszawa dobiegła końca. Całościowym właścicielem stołecznego klubu został Dariusz Mioduski, który wykupił Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzela.


Od kilku miesięcy mówiło się o rozłamie wśród trójki właścicieli Legii. Dariusz Mioduski popadł w konflikt z duetem Bogusław Leśnodorski – Maciej Wandzel. Biznesmeni długo nie mogli dojść do porozumienia, a możliwe scenariusze zakończenia sprawy zmieniały się jak w kalejdoskopie.

Ostatecznie Dariusz Mioduski wykupił pozostałych współwłaścicieli i będzie mógł samodzielnie wyznaczać nową ścieżkę rozwoju klubu. Bogusław Leśnodorski przestanie pełnić funkcję prezesa Legii (tę obejmie Mioduski), ale pozostanie w klubie jako przewodniczący Rady Nadzorczej przynajmniej do końca obecnego sezonu. Z zespołem pożegnał się Maciej Wandzel. W dalszym ciągu będzie on jednak reprezentował klub w strukturach Ekstraklasy S.A.

„W Radzie Nadzorczej zasiądą także: Robert Jędrzejczyk, Jerzy Kowalski, Marian Owerko i Anna Mioduska. Nowym Prezesem Zarządu Legii Warszawa został Dariusz Mioduski, a członkiem Zarządu – Jarosław Jankowski. W ciągu najbliższych miesięcy planowane jest poszerzenie składu Zarządu. Strony uzgodniły, że Maciej Wandzel do końca bieżącej kadencji Rady Nadzorczej Ekstraklasy S.A. będzie reprezentował w niej Legię Warszawa. Wartość i warunki umowy nie będą upubliczniane.” – czytamy w oficjalnym komunikacie.

Rezygnację z pracy w klubie – po ogłoszeniu przejęcia udziałów przez Dariusza Mioduskiego – złożyli m.in. wiceprezes Jakub Szumielewicz, dyrektor sportowy Jacek Mazurek, dyrektor sportowy akademii Jarosław Wójcik, Dominik Ebebenge, a także odpowiedzialny za PR Seweryn Dmowski. W Legii w charakterze dyrektora sportowego pozostanie Michał Żewłakow, który będzie m.in. częścią zespołu odpowiedzialnego za transfery.

Celem Legii na ten sezon jest mistrzostwo kraju. Z tego powodu do końca rozgrywek krajowych nie należy spodziewać się drastycznych zmian.

Sport.RIRM

drukuj