fot. PAP/Jerzy Muszyński

Ekstraklasa. 7 goli w drugiej połowie i rollercoaster najwyższej jakości w Szczecinie

0:0 po pierwszej połowie. Ten mecz nie zapowiadał się ciekawie. Po przerwie piłkarze obu drużyn pokazali jednak futbol na tak. Siedem trafień i czterokrotna zmiana prowadzenia. Ostatecznie Lechia pokonała w Szczecinie Pogoń 4:3. Gdańszczanie, wobec porażki Legii Warszawa, powrócili na fotel lidera.


W tryby znakomicie działającej maszyny, jaką w rundzie zasadniczej była Lechia, wrzucono ostatnio sporo piasku. Porażki z Cracovią i Piastem sprawiły, że przewaga gdańszczan nad resztą stawki nie tylko stopniała, ale to oni sami musieli teraz oglądać plecy Legii Warszawa i uważać, by nie dać się wyprzedzić Piastowi.

Podopieczni Piotra Stokowca, zgodnie z tym, do czego przyzwyczaili nas w tym sezonie, od początku kontrolowali przebieg meczu. Bliski szczęścia już w 6. minucie był Konrad Michalak. Skrzydłowy Lechii przymierzył z ostrego kąta w słupek, a dobitkę Daniela Łukasika obronił Jakub Bursztyn. Chwilę później próbował pokonać go Michał Nalepa, który trafił wprost w stojącego przed bramką Mariusza Malca. Portowcy wytrzymali 20-minutowy napór rywali i sami wzięli się do pracy. Dusan Kuciak z trudem zatrzymał nogami strzał Adama Buksy. Obu zespołów nie było stać przed przerwą na więcej.

Po zmianie stron prowadzenie miejscowym dał Sebastian Walukiewicz. Stoper Pogoni ruszył za akcją i otrzymał futbolówkę na trzynastym metrze przed bramką, skąd strzałem tuż przy słupku pokonał Dusana Kuciaka. Wybawieniem Lechii okazał się VAR. Po sprawdzeniu jednej z sytuacji arbiter odgwizdał „jedenastkę” za zagranie ręką Mariusza Malca. Do futbolówki podszedł Artur Sobiech, który bez problemu pokonał Bursztyna. Chwilę później piłkę za plecy defensorów Pogoni posłał Filip Mladenović. Dopadł do niej Konrad Michalak. Skrzydłowy miał przed sobą golkipera gospodarzy i Huberta Matynię, ale znalazł miejsce, by płaskim strzałem umieścić futbolówkę w bramce.

Prowadzenie zdobyte w tak krótkim czasie szybko się ulotniło. W 80. minucie do siatki trafił bowiem Zvonimir Kozulj. Bośniak zaledwie dwie i pół minuty później przymierzył z dystansu. Uderzenie okazało się na tyle skuteczne, że piłkarze Kosty Runjaicia odzyskali korzystny dla siebie wynik. Kolejny zwrot akcji zafundował kibicom Patryk Lipski. Pomocnik posłał centrostrzał w kierunku Sobiecha. Napastnik nie zdołał dotknąć piłki, ale ta wpadła do siatki przy długim słupku bramki miejscowych. Zaledwie pięć minut zajęło gościom, by po raz kolejny zbliżyć się do zwycięstwa. Niczym profesor zachował się w polu karnym szczecinian Sobiech. Snajper w sytuacji sam na sam spojrzał jeszcze spokojnie, jak ustawiony jest bramkarz, a kiedy był już pewien, że ten nie będzie miał z nim szans, posłał futbolówkę do siatki.

Lechia rzutem na taśmę zapewniła sobie trzy oczka, dzięki czemu zrównała się punktami z Legią (porażka z Lechem Poznań 0:1) i powróciła na fotel lidera Lotto Ekstraklasy. Pogoń zajmuje ósme miejsce w grupie mistrzowskiej.

***

Pogoń Szczecin Lechia Gdańsk 3:4 (0:0)
Sebastian Walukiewicz 52′ Zvonimir Kozulj 80′ 83′ – Artur Sobiech 71′(k.) 89′ Konrad Michalak 73′ Patryk Lipski 84′

Pogoń: Jakub Bursztyn – Jakub Bartkowski, Sebastian Walukiewicz, Mariusz Malec, Hubert Matynia – Tomas Podstawski (77′ Santeri Hostikka), Kamil Drygas – David Stec (46′ Radosław Majewski), Zvonimir Kozulj, Sebastian Kowalczyk – Adam Buksa (46′ Soufian Benyamina)

Lechia: Dusan Kuciak – Karol Fila, Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenović – Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik, Patyk Lipski – Konrad Michalak (86′ Steven Vitoria), Flavio Paixao (56′ Artur Sobiech), Lukas Haraslin (68′ Mateusz Żukowski)

Żółte kartki: David Stec, Tomas Podstawski (Pogoń) oraz Filip Mladenović, Artur Sobiech (Lechia)

Sport.RIRM

drukuj