fot. PAP/EPA

Australian Open. Kamil Majchrzak prowadził, ale musiał poddać mecz

Kamil Majchrzak był blisko sprawienia sensacji. Niewiele brakowało, a Polak w pierwszej rundzie wyeliminowałby rozstawionego z ósemką Japończyka Kei Nishikoriego. 23-latek prowadził 2:0 w setach, ale ostatecznie musiał poddać mecz.


Kei Nishikori w 2014 roku zagrał w finale US Open. Utrzymuje się w czołówce rankingu ATP. To Japończyk był zdecydowanym faworytem starcia z Kamilem Majchrzakiem. Na korcie nie było tego jednak widać. Polak otworzył mecz od zwycięskiego gema. Przy stanie 2:2 nie dał sobie odebrać podania, choć przegrywał już 15:40. Chwilę później sam przełamał rywala. Rozbił Japończyka do zera. Zwycięskiego gema przypieczętował smeczem. Wystarczyło już tylko bronić się przy własnym serwisie. To się udało, Polak wygrywał (6:3).

W drugiej partii długo byliśmy świadkami zaciętego boju. Majchrzak w końcu przełamał rywala, ale chwilę później oddał własne podanie do zera. Potrzebny był tie-break. W nim piłkę setową miał już Nishikori. Polak popełnił podwójny błąd serwisowy. Japończyk stanął przed szansą, ale uderzył w aut. Udane minięcie dało 23-latkowi prowadzenie 7-6. Rywal nie wytrzymał i posłał piłkę w siatkę (7:6).

Majchrzak wygrywał 2:0, ale właśnie wtedy rozpoczął się jego dramat. Organizm odmówił posłuszeństwa. Kolejne gemy uciekały, a przecież triumf w całym meczu był tak blisko. Japończyk łatwo doprowadził do remisu. W trzeciej partii Polak poddał widowisko. Nie był już nawet w stanie utrzymać rakiety.

W kolejnej rundzie Nishikori zmierzy się z Ivo Karloviciem, pogromcą Huberta Hurkacza.

* * *

Australian Open, kort twardy, I runda gry pojedynczej mężczyzn:

Kamil Majchrzak (Polska, Q) – Kei Nishikori (Japonia, 8) 6:3, 7:6 (8-6), 0:6, 2:6, 0:3 i krecz Majchrzaka

Sport.RIRM

drukuj