fot. Robert Sobkowicz

Prymas na tysiąc lat…

Z ks. Jerzym Krysztopą, proboszczem parafii Przemienienia Pańskiego w Zuzeli, rodzinnej parafii ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, w 112. rocznicę urodzin Prymasa Tysiąclecia rozmawia Małgorzata Pabis

Zuzela – miejsce narodzin ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Jak wygląda dziś kult Prymasa Tysiąclecia w tym miejscu?

– W Zuzeli wciąż pamiętamy o ks. kard. Stefanie Wyszyńskim. Mamy tu muzeum jemu poświęcone – zrekonstruowaliśmy szkołę, do której uczęszczał. Pielgrzymi mogą zobaczyć odtworzony dom rodzinny państwa Wyszyńskich. Ci, którzy tu przyjeżdżają, modlą się przy chrzcielnicy, przy której został ochrzczony Prymas, oraz przy obrazie Matki Bożej Częstochowskiej. Przy tym obrazie modliła się też rodzina Wyszyńskich. Wspólnie z pielgrzymami modlimy się o rychłą beatyfikację Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

Chciałbym jednak dziś – w 112. rocznicę urodzin Prymasa – powiedzieć, że nie doczekaliśmy się jeszcze beatyfikacji, bo za mało modlimy się w tej intencji. Powinniśmy więcej się modlić w tej intencji, jak też bardziej zgłębiać nauczanie Prymasa Tysiąclecia, które jest tak aktualne.

Ksiądz Prymas w „ABC Społecznej Krucjaty Miłości” zachęca nas do modlitwy za wszystkich, również za nieprzyjaciół. Czy jesteśmy wdzięczni Prymasowi Tysiąclecia za wszystko, co zrobił dla Kościoła i naszej Ojczyzny? A może jesteśmy niewdzięcznikami? Taki Prymas rodzi się raz na tysiąc lat…

Nie mielibyśmy Papieża Polaka, gdyby nie Prymas Tysiąclecia – powiedział Ojciec Święty Jan Paweł II, który także zachęcał do zgłębiania nauczania ks. kard. Wyszyńskiego.

– Jan Paweł II 23 października 1978 roku, czyli już na początku swojego pontyfikatu, w czasie spotkania z Polakami w Auli Pawła VI, powiedział te przepiękne słowa: „Czcigodny i Umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem”. To głęboka wiara Prymasa Tysiąclecia zdecydowała o tym, że został przygotowany wielki pontyfikat Jana Pawła II. Nie byłoby zapewne tego pontyfikatu, gdyby nie było świętej posługi ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

Potem – już po śmierci Prymasa Tysiąclecia – w 1983 roku, w czasie pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II wzywał Polaków, by „szczególnym przedmiotem medytacji” uczynić nie tylko osobę „niezapomnianego Prymasa”, ale także jego naukę i „jego rolę w jakże trudnym okresie naszej historii”. Niestety, tak mało ludzi dziś o tym pamięta. O tym niezwykłym człowieku, mocarzu ducha. Kiedy odbywał się pogrzeb Ojca Świętego Jana Pawła II, ludzie wołali: „Santo Subito”. Przypomnę dziś, że na królewskim pogrzebie Ojca Narodu pojawił się transparent z napisem: „Takiego Ojca i Prymasa daje Bóg raz na tysiąc lat”.

Polska miała szczególne miejsce w sercu Prymasa Tysiąclecia…

– On sam mówił, że Ojczyznę po Panu Bogu kocha najbardziej, bardziej nawet niż własne serce. I wyrażało się to w obronie życia człowieka, w obronie wolności, sprawiedliwości. On kochał każdego człowieka, a świadczyć może o tym fakt, że w swoim brewiarzu miał włożone dwie kartki – na jednej spis księży, którzy zrezygnowali z kapłaństwa, a na drugiej nazwisko Bolesława Bieruta, przez którego tak wiele w życiu wycierpiał. Możemy się domyślać, że modlił się w ich intencji. Prymas Wyszyński pragnął, aby Ojczyzna była suwerenna. Doskonale rozumiał, że polski katolicyzm to miłość do Pana Boga i Maryi. To dzięki niemu, który – jak głosiło jego zawołanie – „cały był dla Boga”, rozpoczęła się w 1957 roku peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, trwająca do dziś, która wciąż przynosi obfite owoce.

Jasnogórskie Śluby Narodu to pewnego rodzaju testament Prymasa. Co należałoby zrobić, by je naprawdę urzeczywistnić?

– Powinniśmy nie tylko modlić się tym tekstem, ale uczynić go programem życia. Tak jak kiedyś Śluby były przygotowaniem do milenium chrztu Polski, tak teraz, kiedy przygotowujemy się do 1050. rocznicy, powinniśmy do nich powrócić, uczynić ten tekst niejako rekolekcjami Narodu. On jest wciąż aktualny i zarazem niezrealizowany.

Ksiądz kardynał Wyszyński to niezwykły pasterz. Czego może nauczyć współczesnych kapłanów, biskupów?

– Przede wszystkim modlitwy. Mimo że Ksiądz Prymas miał ogromnie dużo zajęć, miał czas na modlitwę – codzienne odmawianie trzech części Różańca, na medytację, Mszę Świętą. On „przemadlał” wszystkie duże i małe sprawy. Ksiądz Prymas prowadził swoisty dziennik duszy, w którym zapisywał wszystkie wydarzenia, spotkania. Zawsze znajdował czas na te notatki, dzięki którym dziś możemy poznawać zarówno jego duchowość, jak i działalność. W tej dziedzinie również powinniśmy z niego brać wzór.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj