Śladami ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: Zuzela – miejsce narodzin ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Można powiedzieć, że dla Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, w Zuzeli wszystko się zaczęło i narodziny fizyczne, narodziny duchowe, pierwsze lata szkolne i pierwsze myśli o kapłaństwie – powiedział ks. Jerzy Krysztopa, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Zuzeli.

Artykuł powstał na podstawie programu TV Trwam „Wyszyński – historia”.

Stefan Wyszyński przyszedł na świat 3 sierpnia 1901 roku w Zuzeli nad Bugiem. Jego rodzicami byli Stanisław i Julianna (z domu Karp) Wyszyńscy. Był drugim dzieckiem w rodzinie.

Urodził się dokładnie o 3.00 nad ranem, a już popołudniu o godzinie 16.00 został w miejscowym, drewnianym, barokowym kościele ochrzczony – podkreślił ks. Jerzy Krysztopa.

Stefan miał cztery siostry – rok starszą Anastazję, młodszą o dwa lata Stanisławę i o trzy lata Janinę i Zofię, która zmarła po kilku dniach od urodzenia – oraz młodszego  o sześć lat brata Wacława, który zmarł w 1918 r. Mały Stefan wychowywał się w tradycyjnym domu, gdzie wartości katolickie stawiano na pierwszym miejscu.

„A w domu nad moim łóżkiem wisiały dwa obrazy: Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Bożej Ostrobramskiej. I chociaż w onym czasie do modlitwy skłonny nie byłem, zawsze cierpiąc na kolana, zwłaszcza w czasie wieczornego różańca, jaki był zwyczajem naszego domu, to jednak po obudzeniu się długo przyglądałem się tej czarnej Pani i tej Białej. Zastanawiało mnie tylko jedno, dlaczego jedna jest czarna, a druga – biała. To są najbardziej odległe wspomnienia z mojej przeszłości” – wspominał ks. kard. Stefan Wyszyński.

Już jako kilkuletnie dziecko został ministrantem.

– Przy domowym ołtarzyku państwo Wyszyńscy codziennie klękali do wspólnej modlitwy, prowadzącym był pan Stanisław. Nie tylko zarabiał na utrzymanie rodziny jako miejscowy organista, ale dbał o wychowanie religijne. Modlitwy składały się nie tylko z pacierza katechizmowego, ale również z różańca. Za tatą klęczały dzieci już kilkuletnie, a na końcu mama Julianna – modląc się i pilnując, żeby dzieci właściwie się zachowywały podczas modlitwy – akcentował ks. Jerzy Krysztopa.

Stefan prze dwa lata uczęszczał do miejscowej szkoły powszechnej. Językiem obowiązującym w tym czasie był rosyjski, którego późniejszy ksiądz Kardynał, jako dziecko nie lubił.

„Pozostała mi szkoła, do której wprawdzie krótko chodziłem – byłem jeszcze mały – ale w każdym razie zasiadałem na jej ławach, w tym samym budynku, który przedziwnie ocalał. Tutaj pobierałem pierwsze początki nauki, a uczyłem się później długo, bo niemal do 30 roku życia w różnych szkołach, uczelniach, uniwersytetach krajowych i zagranicznych” – napisał po latach ks. kard. Stefan Wyszyński.

Za to ojczystej historii i kultury uczył go w domu potajemnie ojciec Stanisław. On też zabierał syna pod osłoną nocy do Puszczy Białej, gdzie wspólnie z zuzelskimi gospodarzami stawiali krzyże na grobach powstańców styczniowych.

– Można powiedzieć, że dla Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, w Zuzeli wszystko się zaczęło i narodziny fizyczne, narodziny duchowe, pierwsze lata szkolne i pierwsze myśli o kapłaństwie powiedział ks. Jerzy Krysztopa, proboszcz parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Zuzeli.

 W 1910 roku państwo Wyszyńscy przeprowadzili się do Andrzejewa … .

radiomaryja.pl/TV Trwam

drukuj