fot. Ewa Sądej

Pokonać samotność cierpienia

Z ks. abp. Zygmuntem Zimowskim, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, rozmawia Sławomir Jagodziński

Ojciec Święty Franciszek w Orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Chorego zwrócił uwagę, że dowodem autentycznej wiary w Chrystusa jest szerzenie miłości bliźniego także wobec cierpiących, zepchniętych na margines. Czy w takich sytuacjach nie zdajemy najważniejszego egzaminu z naszego chrześcijaństwa?

– W tym roku obchodzimy XXII Światowy Dzień Chorego pod hasłem „Wiara i miłosierdzie: ’My także winniśmy oddać życie za braci’ (1 J 3, 16)”. Dzień ten ustanowiony przez Ojca Świętego Jana Pawła II, który przypada 11 lutego, w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, prowadzi nas do naśladowania Maryi, naszej Matki, kobiety o głębokiej wierze, w przyjęciu światła Bożego, które pozwoli nam patrzeć na każdego chorego brata i siostrę tak jak Ona, oczyma Chrystusa. W Orędziu Papież Franciszek na początku zwrócił się w sposób szczególny do ludzi chorych i cierpiących oraz wszystkich tych, którzy zapewniają im opiekę i leczenie. Napisał: „Kościół widzi w was, drodzy chorzy, szczególną obecność cierpiącego Chrystusa. Tak się dzieje: obok, a w rzeczywistości w obrębie naszego cierpienia jest cierpienie Chrystusa, który wraz z nami niesie jego ciężar i objawia jego sens. Kiedy Syn Boży wstąpił na krzyż, zniszczył samotność cierpienia i oświecił jego ciemności”. Dalej Papież przypomina nam, że na mocy chrztu i bierzmowania jesteśmy powołani, by upodabniać się do Chrystusa, Miłosiernego Samarytanina wszystkich cierpiących. Kiedy z czułością podchodzimy do osób potrzebujących leczenia, to niesiemy nadzieję i uśmiech Boga w przeci-wieństwa świata. Poprzez tajemniczy plan Bożej Miłości Trójca Przenajświętsza pragnęła, aby służba stworzeniu dokonywała się w sposób szczególny przez chrześcijan. Słowa Jana Ewangelisty są streszczeniem podstawy naszego działania: oddać życie za bliźniego nie znaczy tylko naśladować Chrystusa, ale przede wszystkim być w jedności z Nim w Duchu Miłości. Dlatego nie możemy patrzeć na krzyż z wiarą, nie czując potrzeby zaangażowania wszystkich naszych sił, aby ukazać Jego zwycięstwo nad grzechem i jego skutkami: bólem, chorobą i śmiercią.

Kościół wskazuje na wartość cierpienia, apeluje, aby nie zostawiać samych ludzi chorych, obdarzać ich miłosierną miłością i im pomagać. Świat na cierpienie, starość zaczął odpowiadać wykluczeniem czy nawet eutanazją…

– Pierwszym prawem człowieka jest prawo do życia. Bardzo często przypominał nam o tym bł. Jan Paweł II, Benedykt XVI, a obecnie Papież Franciszek. „Tylko szacunek dla życia może stanowić fundament i gwarancję najcenniejszych i najpotrzebniejszych dla społeczeństwa wartości, takich jak demokracja i pokój” – pisał Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae”. Niestety, jak powiedział obecny Papież do uczestników spotkania organizowanego przez Międzynarodową Federację Stowarzyszeń Lekarzy Katolickich, paradoks sytuacji w dzisiejszym świecie jest widoczny w tym, że podczas gdy człowiekowi przypisuje się nowe prawa, czasem domniemane, nie zawsze chroni się życie jako podstawową wartość i podstawowe prawo każdego człowieka. Temat ubiegłorocznej międzynarodowej konferencji, którą dorocznie organizuje Papieska rada ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, „Kościół w służbie osób chorych w podeszłym wieku: opieka nad cierpiącymi na choroby neurodegeneracyjne” odzwierciedla wezwanie Papieża Franciszka do większego zaangażowania się w pomoc osobom w podeszłym wieku, w obronę prawa do godnego życia dla nich i do aktywnego uczestnictwa we wspólnocie kościelnej i społeczeństwa. W trzecim dniu konferencji Ojciec Święty spotkał się z chorymi w Auli Pawła VI. Wtedy też przypomniał, że osoby starsze miały zawsze ważną rolę w Kościele i mają ją nadal. Dlatego z całą stanowczością powtarzam za Papieżem Franciszkiem: „Naród, który nie szanuje osób starszych, nie ma pamięci ani przyszłości”.

Obserwujemy od samego początku tego pontyfikatu szczególną papieską wrażliwość na ludzi ubogich, chorych, niepełnosprawnych. Czy odczuwa Ksiądz Arcybiskup jakieś szczególne zainteresowanie Franciszka pracą „watykańskiego ministerstwa zdrowia”?

– Mamy obecnie Papieża Franciszka, który pragnie przyczyniać się do tego, by ludzie nie zamykali swoich serc na drugiego człowieka, który jest w potrzebie. Gest ucałowania sparaliżowanego mężczyzny na placu św. Piotra przed Mszą inauguracyjną jest dla nas jako Rady przypomnieniem doniosłości jej misji we współczesnym świecie, w którym szerzy się cywilizacja śmierci przeciwko kulturze życia. W adhortacji apostolskiej „Evangelii Gaudium” Ojciec Święty zwrócił uwagę na styl maryjny w działalności ewangelizacyjnej Kościoła: „Za każdym razem, gdy spoglądamy na Maryję, znów zaczynamy wierzyć w rewolucyjną moc czułości i miłości. W Niej dostrzegamy, że pokora i delikatność nie są cnotami słabych, lecz mocnych…”.

Taką moc w słabości pokazali nam chorzy na różne nowotwory mali pacjenci z Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. 30 listopada ub.r. przybyli do Watykanu specjalnie, by spotkać się osobiście z Papieżem Franciszkiem. Pielgrzymkę tę zorganizował prof. Krzysztof Bramorski, konsul honorowy w Lichtensteinie. Ojciec Święty wyraźnie wzruszony ich obecnością powiedział: „Dziękuję za tę wizytę i za waszą modlitwę w intencji Kościoła. Dajecie tak dużo dobra Kościołowi waszymi cierpieniami, których nie da się wytłumaczyć. Ale Bóg zna wszystko, również wasze modlitwy”. Profesor Alicja Chybicka, dyrektor kliniki, skomentowała to niezwykłe spotkanie w słowach: „Ja nie potrafię tego wytłumaczyć na gruncie naukowym, ale każde dziecko wraca w lepszej formie, podbudowane, i naprawdę te dzieci lepiej się leczą”.

Dziś także w Polsce mamy próby ograniczenia klauzuli sumienia dla lekarzy i pielęgniarek. Możemy się zgodzić na ten zamach na sumienia pracowników służby zdrowia?

– W odniesieniu do pracowników służby zdrowia prawodawstwo z zasady gwarantuje im odwołanie się do klauzuli sumienia (Kodeks Etyki Lekarskiej, art. 4). Z drugiej jednak strony dostrzegamy coraz bardziej natarczywe próby pozbawienia ich tego prawa. Zwolennicy tych prób zasłaniają się zwykle prawami pacjenta. Na przykład Rezolucja (2013/2040/INI) dotycząca tzw. zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego oraz praw w tej dziedzinie stwierdza: „Państwa członkowskie powinny regulować i monitorować korzystanie z prawa do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem, aby zagwarantować przestrzeganie prawa jednostki do opieki zdrowotnej w zakresie reprodukcji, a także zapewnić dostęp do legalnych usług świadczonych na odpowiednim poziomie…”. To stanowisko zdaje się podzielać Komitet Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, który uważa, że „klauzula sumienia nie może być używana jako instrument narzucania innym, a w szczególności pacjentowi, żywionych przez przedstawiciela zawodu medycznego przekonań moralnych” (Stanowisko Komitetu Bioetyki nr 4/2013 z dnia 12 listopada 2013 r. w sprawie tzw. klauzuli sumienia).

W tym kontekście pragnę wyrazić moją ogromną wdzięczność za zorganizowanie konferencji naukowej na temat: „Sprzeciw sumienia w praktyce medycznej – aspekty etyczne i prawne”, która odbyła się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II 28 listopada 2013 roku. W moim przesłaniu do uczestników tej konferencji przypomniałem odpowiedni zapis z Karty Pracowników Służby Zdrowia, którą opracowała nasza Dykasteria: „Człowiek nigdy nie może być posłuszny prawu, które samo w sobie jest niemoralne”. Oznacza to, że lekarze i pielęgniarki są zobowiązani do podniesienia sprzeciwu sumienia. Świadomość nienaruszalnego dobra życia i prawa Bożego, które go chroni, wyprzedza każde pozytywne prawo ludzkie. Gdy jest ono z nim sprzeczne, sumienie stwierdza swoje pierwotne prawo i prymat prawa Bożego: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29).

Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest łatwo iść za głosem sumienia w przestrzeganiu prawa Bożego, że często trzeba heroicznego męstwa, by pozostać wiernym wymaganiom moralnym, ale jest to jedyna droga do autentycznego rozwoju osoby ludzkiej, a do tego są wezwani wszyscy wyznawcy Chrystusa. Błogosławiony, a niebawem święty, Jan Paweł II przypominał nam ciągle, abyśmy zawsze byli ludźmi sumienia, nie godząc się na zło, a pomnażając dobro. Czy możemy pozostać obojętni na jego słowa i przykład jego życia?

11 lutego to rocznica ogłoszenia przez Ojca Świętego Benedykta XVI rezygnacji. Czy poświęcenie się modlitwie i służenie w ten sposób Kościołowi nie jest wskazaniem na ważne miejsce ludzi starszych i cierpiących w Kościele?

– To był historyczny dzień: 11 lutego 2013 roku. Zwracając się do kardynałów zebranych na konsystorzu, Ojciec Święty Benedykt XVI zakomunikował im decyzję – jak to sam wyraził – o wielkiej wadze dla życia Kościoła. W pełni świadom swej decyzji zrezygnował z posługi Biskupa Rzymu, Następcy św. Piotra, powierzonej mu przez kardynałów 19 kwietnia 2005 roku. Uczynił to w pełnej wolności, po głębokim rozważeniu przed Bogiem, zyskując pewność, że z powodu podeszłego wieku jego siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową.

Gdy dzisiaj, po roku wspominamy tamte chwile, które serca milionów wiernych na całym świecie napełniły głęboką modlitwą i refleksją, warto dostrzec, że w swoim oświadczeniu Benedykt XVI podał krótką, ale jakże cenną pod względem teologicznym syntezę posługi Papieża w czasach współczesnych. Powiedział, że dzisiejszy świat podlega szybkim przemianom i jest niejako wzburzany przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary. Dlatego posługa Piotrowa jest w swej duchowej istocie spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu przez cierpienie i modlitwę.

Dla nas, pracowników Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, słowa Benedykta XVI zabrzmiały szczególnie, gdyż zostały wypowiedziane właśnie w kontekście modlitw za wszystkich cierpiących. Światowy Dzień Chorego z 11 lutego ubiegłego roku, który odbył się w Niemczech, w dniu rezygnacji, zapamiętamy więc także jako ogarniająca wiele narodów modlitwa za Benedykta XVI.

W tych dniach będę miał okazję odwiedzić Benedykta XVI i powiedzieć mu, że Kościół w Polsce otacza go nadal ogromnym szacunkiem, wdzięcznością za jego pontyfikat i modlitwą, zwłaszcza na Jasnej Górze i w wielu innych sanktuariach. Benedykt XVI służy całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem świętemu Kościołowi Bożemu. Mogę powiedzieć, że czuję się świadkiem także tego etapu życia Benedykta XVI i codziennie modlę się w jego intencji.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj