Spróbuj pomyśleć


Pobierz Pobierz

 

Szczęść Boże!

Obydwaj nasi ostatni papieże przybyli na Stolicę Piotrową z państw najbardziej ze wszystkich w skali globalnej poszkodowanych przez ostatnią wojnę o zasięgu światowym. Polska poniosła największe straty w ludności i terytorium względem stanu sprzed napaści 1. i 17. września 1939r., zaś Niemcy stracili jeszcze więcej niż dobra doczesne, bowiem na możliwą do przewidzenia przyszłość okryli się nieprzemijającą hańbą bestialskich zbrodni przeciw ludzkości. Nieznane wcześniej zbiorowe i indywidualne bestialstwo wobec ofiar wskazanych przez demokratycznie wybrane władze państwowe nie tylko uzyskało rangę doktryny niemieckiego rządu, lecz także – mając szerokie poparcie społeczne – obudziło demony okrucieństwa w umysłach zwykłych zjadaczy chleba. Co wcześniej dla zwykłych ludzi było zbrodniczym sadyzmem, to nagle okazywało się chwalebną cnotą. Bogobojny piekarz, uczciwa księgowa, współczujący lekarz i sławny profesor bez chwili wahania strzelali do kobiet, głodzili na śmierć dzieci obozach, prowadzili wiwisekcje bez narkozy i rabowali muzea. Programowe ludobójstwo Hitler nakazał dowódcom rzekomo rycerskiego Wermachtu 22. sierpnia 1939r. podczas odprawy w Obersalzberg, „wydając rozkaz bezlitosnego i nieugiętego zabijania mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i polskiej mowy”. A więc pierwszym celem niemieckich ludobójców byli obywatele polscy narodowości polskiej. Wprawdzie już po ustawach norymberskich, ale na wiele lat zanim Himmler 6. października 1943r. w Poznaniu ogłosił, że ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej oznacza, iż wszyscy Żydzi będą zabici, to Polacy – jak wynika z mowy Hitlera – mieli podlegać eksterminacji a nie inni obywatele Drugiej Rzeczypospolitej, czy też na jej obszar przed wojną z Rzeszy zbiegli, bądź też na jej okupowane terytorium zwiezieni przez Niemców z całej Europy.

Stąd budzi najwyższy niepokój zakłamywanie historycznych faktów i okoliczności ludobójstwa w odniesieniu do poszczególnych narodowości w okupowanej Polsce, marginalizowanie cierpień narodu polskiego i przerzucanie na nasze barki ciężaru zbrodni dokonywanych przez państwo niemieckie i jego obywateli, w tym rozlicznych folksdojczów różnych kategorii, a także innych nielojalnych w stosunku do Polaków mniejszości narodowych. Nie mając własnej reprezentacji, jesteśmy bezsilni wobec tak nasilonej nawały fałszu i zakłamania. Jesteśmy bezsilni w kategoriach ludzkich: polityki, propagandy, kradzieży ludzi i ziemi, agresji kulturowej, rewizji granic.

Można powiedzieć, że w kategoriach ludzkich znowu przegrywamy, jak zawsze w przeszłości, kiedy nie byliśmy zdolni wyłonić spośród siebie mądrego przywódctwa i na rządy obcych albo musieliśmy się godzić, albo nie potrafiliśmy obcego jarzma zrzucić.

Czy przegrywamy także w kategoriach boskich? Na ile unijna doktryna o konieczności ostatecznego rozprawienia się z Kościołem Rzymsko-Katolickim per fas et nefas, z pozornie rozproszonych potyczek i bitew przeistoczy się we wreszcie publicznie ogłoszoną wojnę religijną, której celem będzie eksterminacja katolików? Eksterminacja fizyczna – przez ekonomiczne regulowanie demografii, prowadząc do takich procesów demograficznych jak niska dzietność, a za to wysoka przedwczesna umieralność i emigracja młodych już przyniosła ewidentne skutki w kraju powszechnie uznawanym za ostoję katolicyzmu w świecie. W naszym kraju.

Coraz bardziej nasila się też eksterminacja kulturowa, polegająca na tym, aby katolika przerobić na deklaratywnego pseudokatolika, a potem na otwartego wroga Kościoła, za zdradę wcześniej cenionych wartości pieniącego się z nienawiści do samego siebie i tę nienawiść wylewającego wiadrami na innych. W praniu mózgów starzy partyjni propagandyści frontu walki z religią służą doskonałą współpracą nasyłanemu zewsząd desantowi różnych autorytetów moralnych, a nawet artystycznych, a także innych guru od spraw wszelkich byle antykatolickich. W obecnej sytuacji Kościoła jego wrogowie dostali prawdziwego amoku, na miarę swojego rozumu wietrząc szybkie sukcesy tanim kosztem wynikającym z kłopotliwej – ich zdaniem – sytuacji katolików.

Tymczasem, jak nigdy wcześniej powszechny przecież Kościół Katolicki jest silny nauczaniem ostatnich papieży właśnie dlatego, że pochodzili oni z państw najbardziej ze wszystkich na świecie poszkodowanych przez ostatnią wojnę światową i poznali dosłownie na własnej skórze wprawiane w ruch przez szatana mechanizmy czyniące z ludzi bestialskich katów swoich bliźnich. Karol Wojtyła i Józef Ratzinger zanim uzyskali święcenia kapłańskie i na długo zanim zostali wyznaczeni jako zastępcy Chrystusa na ziemi, zgromadzili na tyle doświadczeń życiowych własnych, swoich rodzin i swoich narodów – polskiego i niemieckiego, właśnie tego który skazał nasz naród na eksterminację, że potrafili współstworzyć opartą o empirię wykładnię nauczania Jezusa Chrystusa na trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Obydwaj papieże zrobili wszystko, aby umocnić w ludziach poszanowanie dla życia ludzkiego i wolności woli. Rozciągając na niebie łuk tęczy podczas pielgrzymki Benedykta XVI do Auschwitz, Pan Bóg dał wprost biblijny znak pochwały owocom pojednania wszystkich ludzi w Jego Imieniu.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj