Śladami ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: Komańcza

Komańcza to ostanie miejsce na mapie Polski, gdzie ks. kard. Stefan Wyszyński był internowany. To tam powstały najważniejsze dokumenty dla narodu polskiego: Śluby Jasnogórskie oraz Wielka Nowenna przed Tysiącleciem Chrztu Polski.

Komańcza to mała miejscowość w powiecie sanockim.

– Blisko stąd do Krosna, do Jasła, trochę dalej do Rzeszowa i do Przemyśla. Niektórzy mówią, że to bieszczadzka brama i początek przepięknej bieszczadzkiej przyrody (…) W roku 1955 został tutaj przywieziony ks. prymas Stefan Wyszyński i spędził w naszym klasztorze ostatni rok swojego internowania – wspominała s. Beata Dzido, przełożona klasztoru sióstr nazaretanek w Komańczy.

Jest to miejsce szczególne, chyba już ostatecznego poluzowania reżimu więziennego, w jakim był trzymany – wskazał prof. dr hab. Paweł Skibiński.

– W porównaniu z poprzednimi trzema miejscami uwięzienia Komańcza jest miejscem, gdzie Prymas korzysta z normalnego pokoju, może czytać w sposób nieskrępowany, może się modlić, odprawiać Mszę św. w normalnych warunkach w kaplicy, a nie w zaaranżowanych okolicznościach, które sam musiał sobie urządzać. Ma również kontakt ze wspólnotą sióstr, które przyjęły go, jako gościa do klasztoru, gdzie był internowany. Po drugie, może przyjmować gości i wiele osób go odwiedza, m.in.: niektórzy biskupi, panie z Instytutu prymasowskiego z Marią Okońską na czele, warszawscy klerycy z ks. Janem Sikorskim. Nie wszyscy odwiedzali go legalnie, bo część z nich dochodzi do Komańczy, omijając posterunki milicyjne. Natomiast trzeba powiedzieć, że jest to miejsce, gdzie czyta normalnie prasę. Wcześniej domyślał się, co się dzieję na świecie, a teraz może – oczywiście ocenzurowaną prasę – ale mniej więcej jest w stanie zorientować się nad tym, co go czeka. Przede wszystkim może spacerować. To jest też czas, w którym Prymas np. zaczyna uczyć się botaniki, tzn. mamy zachowane jego listy z jednym z warszawskich księży profesorów, który wysłał mu klucz do oznaczania roślin polskich i prymas Wyszyński podczas spacerów chodził i rozpoznawał roślinki. Powiedział, że nigdy w życiu by tego nie robił w innych warunkach, ale teraz Pan Bóg dał mu tę łaskę, że mógł się nad tymi roślinami pochylić – wyjaśnił.   

W lesie, który otacza klasztor w Komańczy, można modlić się przed figurę Matki Bożej Leśnej.

– To jest tak naprawdę Pani tego miejsca i prymas Wyszyński nie byłby sobą, gdyby Jej tu nie odnalazł. Figura pojawiła się w latach trzydziestych XX w. i została postawiona jako wotum wdzięczności przez człowieka, który został uzdrowiony przez Matkę Bożą po ukąszeniu przez żmiję, a prymas Wyszyński podczas internowania w Komańczy ją po prostu odnalazł i przychodził do niej codziennie – powiedziała s. Beata Dzido.

W Komańczy, dzięki łagodniejszemu reżimowi, pojawił się ojciec ks. Kardynała.

Jak przyjechał ks. bp Choromański przywiózł wtedy tatę ks. Prymasa. Było to spotkanie, które – jak siostry opowiadały – wyciskało trochę łez z oczu. Ks. Prymas był ze swoim tatą bardzo związany, bardzo przeżywał to, że listy, które pisze do taty ze Stoczka, z Prudnika, nie są doręczane do ręki, że on może je tylko usłyszeć przeczytane przez służby. Natomiast tutaj okazało się możliwe spotkanie i siostry wspominają, kiedy do ks. Prymasa podszedł tata, to on ukląkł i ucałował swojego tatę w rękę – wspominała siostra zakonna.

„Jestem całkowicie odgrodzony od swoich kapłanów, jestem skazany na towarzystwo sióstr zakonnych i moich rodzonych sióstr, które mają przyjechać. Zdołały natomiast zdobyć przepustkę p. Maria Okońska i Janina Michalska, które przybyły tutaj 24 marca br. z Jasnej Góry. Przywiozły mi nieco wiadomości o pracach nad rokiem Ślubów Narodowych. Wprawdzie uczyniłem już ofiary Bogu z tych radości, które daje obecność bliskich, ale Bóg ofiarę moją przyjmuje częściowo. Odebrał mi kapłanów, pozostawił kobiety” – pisał we wspomnieniach ks. kard. Stefan Wyszyński.

W Komańczy powstała Wielka Nowenna.

Dziewięcioletnia Nowenna przed Tysiącleciem Chrztu Polski. Ta nowenna, którą ks. Prymas wprowadzał w życie polskiego Kościoła po uwolnieniu, więc od roku 1957 do 1966 i tutaj powstał tekst Jasnogórskich Ślubów –  wskazała s. Beata Dzido.

Ks. Kardynał zakończył ich pisanie 16 maja 1956 roku.

–  Pomysł  zrodził się w sercu ks. Prymasa nie w Komańczy, ale w Prudniku. Kiedy rządowy samochód wiózł go na jesieni 1955 roku z Prudnika do Komańczy ks. Prymas, który znał bardzo dobrze historię Polski szybko sobie skojarzył, że jedzie dokładnie tą drogą, którą wiele lat przed nim jechał król Jan Kazimierz do Lwowa, żeby Śluby Lwowskie złożyć w roku 1656, mijało wówczas 300 lat. Ks. Prymas wiedział, że od tego czasu wiele się wydarzyło, że oddanie naszej ojczyzny na nowo Matce Bożej, ślubowanie Jej na nowo, odnowa moralna i duchowa Polaków jest dziełem koniecznym, które on czuje na swoich barkach i to wszystko sprawiło, że zdecydował się w końcu napisać – opowiedziała siostra przełożona.

Pełny tekst Ślubów Jasnogórskich dostępny jest [tutaj].

Ks. kard. Stefan Wyszyński prowadził bardzo zdyscyplinowany plan dnia. Wiele czasu poświęcał na pisanie.

To, co powstało w Komańczy to tysiące stron maszynopisów. To nie są tylko Śluby Jasnogórskie czy Wielka Nowenna przed Tysiącleciem Chrztu Polski. To jest mnóstwo rozważań maryjnych, październikowych, mnóstwo tekstów do kapłanów. Kapłani Kościoła polskiego byli dla ks. Prymasa niesamowicie ważni – mówiła s. Beata.

28 października 1956 roku  ks. Kardynał wyjechał z Komańczy do Warszawy.

Internowanie się zakończyło, ale przed nim była ciężka praca. Trzeba było wprowadzić w życie to, co między innymi w Komańczy powstało, a więc Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego i Wielką 9-letnią Nowennę przed Tysiącleciem Chrztu Polski. Osłabiony, umęczony ks. Prymas, bo internowanie trwało ponad trzy lata, dobrze wiedział, że czeka go ciężka praca, ale wiedział też, że głównym autorem tej pracy i głównym jej wykonawcą jest Pan Bóg i że On go nie zostawi, a także Matka Boża. Wyjeżdżał w październikową sobotę i wiedział, że to uwolnienie zawdzięcza Jej – podsumowała siostra zakonna.

radiomaryja.pl

Tekst powstał na podstawie programu TV Trwam „Wyszyński – historia”

 

drukuj