Przemówienie prof. Rafała Brody

Bądź pozdrowiona wspaniała Rodzino Radia Maryja !

Wierna, pełna poświęcenia, niezłomna i ofiarna Rodzino; także moja Rodzino! Patrzą na nas z zewnątrz, czasem z zazdrością, często z niechęcią, ale też z zaciekawieniem, bo dla wielu wciąż jeszcze jesteśmy zagadką. Pytają: Kim właściwie jesteś Rodzino Radia Maryja? Spróbujmy odpowiedzieć – tym, co pytają, ale także sobie.

Można dać prostą radę:
Włączcie Radio Maryja i posłuchajcie o czym się mówi i jak się mówi w Rodzinie. Posłuchajcie długo, w różnych porach, cierpliwie i z wyrozumiałością, ale z wrażliwością na prawdę. Gdy dostrzeżecie wyzwalającą moc prawdy, pokonacie kłamstwo i uwolnicie się od manipulacji, gdy wasze serca odnajdą polski rytm kształtowany przez historię naszej Ojczyzny, znajdziecie się w samym środku Rodziny. Zrozumiecie wtedy, że przebiliście się przez „warstwę z zewnątrz suchą i plugawą” i dotarliście do „wewnętrznego ognia, którego i sto lat nie wyziębi” – tam jest Rodzina Radia Maryja.
I dzisiaj, kiedy ogarniam wzrokiem setki tysięcy pielgrzymów przybyłych na zjazd rodzinny przed oblicze Królowej Polski, a wyobraźnia snuje wizję milionów łączących się z nami za pośrednictwem telewizji TRWAM, nie dziwię się, że taki widok wyrywa z serca zawołanie: „Tu jest Polska!”.

Można się zastanowić, co tak złości w tym zawołaniu ludzi, którym Polska zdaje się przeszkadzać, którzy robią wszystko, by Polski nie było. Czy złości ich fakt, że ich tutaj z nami nie ma? Przecież mogli być, jeśli biją w nich polskie serca. Obawiam się, że najbardziej ich złości to, co jest niedopowiedziane w tym zawołaniu, to, co w pełnej wersji brzmi: „Tutaj wciąż jeszcze jest Polska – niepokonana, niezłomna i semper fidelis”.

Być może to ta złość podpowiedziała określenie naszej Rodziny nazwą „moherowe berety”. Nazwa w zamierzeniu kpiąca i pogardliwa, została obudowana wielostronną i wieloletnią propagandą medialną, w której jesteśmy przedstawiani jako ludzie niewykształceni, ludzie z prowincji, ludzie, którym się nie powiodło, zagubieni, nie rozumiejący nowych czasów i podatni na populistyczną manipulację.

Chyba podobna pogarda zrodziła tragiczny epitet „zaplute karły reakcji”, który dopiero po pół wieku stał dumnym się wyróżnikiem, chętnie wpisywanym do życiorysu. Ale historia zwykła powtarzać się jako farsa – nazwa „moherowe berety” stała się popularna natychmiast, gdy tylko wybrzmiała. Dzisiaj nabrała szczególnie sympatycznej barwy, a my całujemy dłonie tych wspaniałych Pań, które odłożyły na chwilę wyszywanie białych orłów, by wydziergać symbole naszej wspólnoty.

Jednak ta druga część, to natrętne i bezwstydnie powtarzane „medialne kłamstwo” o naszej marginalnej pozycji w społeczeństwie, o naszych rzekomych ułomnościach, ten stereotyp, którym jesteśmy od wielu lat ośmieszani i obrażani, nie był sprawą tak łatwą do zdemaskowania. Udało się tego dokonać dzięki nadzwyczajnemu biegowi wydarzeń po publikacji listu otwartego do polskich władz, którego treść wyczerpująco ujmuje tytuł „Przestańcie szkodzić Polsce”. W kilku słowach przekażę, jak nam się to udało, byśmy się czegoś ważnego o sobie dowiedzieli, tak jak odpychane i potrącane brzydkie kaczątko z bajki Andersena dowiedziało się, że jest dumnym i wspaniałym łabędziem.

Okazało się, że list nasz trafił w sedno odczuć wielu Polaków i wywołał lawinę poparcia, która nadal trwa, mimo że od chwili jego publikacji upłynęły już ponad cztery miesiące. Lista sygnatariuszy obejmuje już ok. 30 tysięcy osób, a trzeba podkreślić, że wszyscy z definicji należą do grona „moherowych beretów”, ponieważ szczelna blokada informacyjna w mediach sprawiła, że wyłącznie z Radia Maryja, lub z Naszego Dziennika Polacy mogli dowiedzieć się o tej akcji. Gdy przeprowadziliśmy analizę danych podanych przez pierwszych 10 tysięcy sygnatariuszy, ukazał się obraz całkowicie różny od tego, który z uporem propagują media. Okazało się, że „moherowe berety” to ludzie z całej Polski, reprezentujący pełny przekrój społeczny, praktycznie wszystkie zawody i przedziały wiekowe. To ludzie w większości z dużych miast, w liczbie 2.5-krotnie przewyższającej liczbę wynikającą ze średniego rozkładu, to ludzie ponadprzeciętnie wykształceni, przedsiębiorczy i zaangażowani w sprawy społeczne, zatroskani o Polskę, ludzie o pięknych życiorysach i gotowi do czynu. Wśród nich jest obecna prawdziwa elita nauki, kultury, oświaty, techniki i medycyny, także liczni księża i osoby konsekrowane. Liczba 81 tytularnych profesorów 16-krotnie przekroczyła średnią krajową, doktorów habilitowanych 4.5-krotnie, doktorów 7-krotnie.

Jeszcze pełniejszy obraz Rodziny Radia Maryja ukazały listy, które wielu sygnatariuszy dołączyło przy zgłoszeniu poparcia. Nastrój tych listów ukazuje właśnie ów wewnętrzny ogień, także troskę dojrzałą do pełnych poświęcenia czynów. W tak pięknej wspólnocie po prostu chce się być.

Dlatego zwracamy się do polityków i dziennikarzy – nie oszukujcie ludzi kłamstwami o nas, stańcie się wrażliwi na prawdę, pozwólcie innym Polakom do nas dołączyć. My poszukujemy jedności w prawdzie, bo tylko prawda daje moc, a umiłowany Ojciec Święty Jan Paweł II do nas powiedział: „Tej mocy wam dzisiaj potrzeba bardziej, niż w jakiejkolwiek epoce dziejów…”.

Kochane „Moherowe Berety”! Kochana Rodzino Radia Maryja!

Nie jesteśmy brzydkim kaczątkiem, jesteśmy łabędziem gotowym do wypłynięcia na głębię, a może orłem gotowym do lotu. Przy pomocy Naszej Królowej- Jasnogórskiej Pani obronimy Jej Królestwo, nasze gniazdo, naszą Ojczyznę.Pamiętamy słowa Prymasa Augusta Hlonda: „Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję”, a w głowie kotłują się myśli: ale jak się to stanie?

Nie wiemy, choć jesteśmy przygotowani, że to nasza Rodzina Radia Maryja będzie Jej narzędziem. Trwajmy więc dalej razem w tym postanowieniu Semper Fidelis, którym Polska jaśniała od kolebki swej państwowości, bądźmy wierni Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie.
Niech się stanie!

drukuj