To było wspaniałe

Z JE księdzem biskupem Albinem Małysiakiem rozmawia Małgorzata Pabis

Ksiądz Biskup był świadkiem pielgrzymek sługi Bożego Jana Pawła II do Polski,
a teraz Benedykta XVI. Jak Ekscelencja postrzega tę wizytę?

– Ta pielgrzymka wypadła wspaniale. Może nawet nie spodziewaliśmy się, że tak
się uda. Co się rzuca w oczy? Papież coraz lepiej mówi po polsku i rozumie
ludzi, zwłaszcza młodych, a młodzież go też rozumie. Wyrazem tego były reakcje,
kiedy powiedział jakieś zdanie po polsku. Młodzieży podobało się to, co mówił
Benedykt XVI. Myślę, że Ojciec Święty przyczyni się do pogłębienia życia religijnego
Polaków. Znowu okazało się, że mimo błędów i braków nasz Naród jest katolicki.
Takie ładne były spotkania całego społeczeństwa, władz państwowych, samorządowych
i młodzieży. Cel pielgrzymki, czyli przyczynienie się do pogłębienia życia
religijnego, na pewno został spełniony.
Myślę też, że zbliżenie Polaków i Niemców jest dziś na pewno większe niż kilka
dni wcześniej. To także pewien zysk.
Jako kapłan, który przez wiele lat prowadził duszpasterstwo akademickie, jestem
zauroczony tym, co się działo na Błoniach w sobotę podczas spotkania z młodzieżą.
Ja myślę, że najwięksi sceptycy za granicą czy nawet u nas musieli ulec temu
fantastycznemu nastrojowi, tej radości żywej wiary, zaufania do Papieża, do
Kościoła. To było wspaniałe.

Młodzi bardzo życzliwie i dojrzale przyjęli skierowane do nich słowo wygłoszone
przez Benedykta XVI…

– Przemówienie Ojca Świętego było bardzo rzeczowe. Jasno tłumaczyło, o co chodzi
w życiu człowieka, który – gdy opiera się na prawie Bożym – buduje swoją przyszłość
na skale, na czymś pewnym. A jeżeli jest z dala od Boga, to jego życie jest
smutne, marne. Nie ulega wątpliwości, że budowanie życia na skale dużo kosztuje,
ale rezultat jest wspaniały.

Czy udało się Księdzu Biskupowi przywitać z Ojcem Świętym, zamienić z nim
choć kilka słów?

– Udało się. Kiedy Papież przyjechał do Krakowa, na Salwatorze, gdzie mieszkam,
przesiadał się z samochodu osobowego do panoramicznego i wtedy odbyło się nasze
króciutkie, ale bardzo serdeczne spotkanie. Zarówno w Rzymie, kiedy spotykałem
się jeszcze z kardynałem Josephem Ratzingerem, jak i w Polsce, w Szczepanowie,
i teraz, zauważyłem, że od niego bije takie wewnętrzne ciepło. Jakaś wielka
życzliwość, przyjaźń do człowieka, z którym się spotyka.

Na pewno Ekscelencja rozmawiał z biskupami, którzy byli blisko Benedykta XVI
podczas tej pielgrzymki. Jak Papież czuł się w Polsce?

– Bardzo dobrze. Wprawdzie program miał bardzo napięty, więc czuł się czasem
zmęczony, ale dla niego ta pielgrzymka była wielką radością w obecnym trudnym
pontyfikacie. Już na początku powiedział, że on także skorzysta z pobożności
Narodu Polskiego. Benedykt XVI budował się naszą religijnością, na pewno dużo
zyskał, a my też bardzo wiele zawdzięczamy jego duchowości. Na Papieża, który
jest człowiekiem głębokiej wiary w Boga i człowieka, nie mogło nie oddziałać
ponad 600 tysięcy młodych osób, rozśpiewanych, rozmodlonych. Na pewno takie
spotkania nie mogły nie pogłębić jeszcze bardziej jego wiary.

Czyli można powiedzieć, że Polacy jeszcze bardziej pokochali Papieża, a Papież
Polaków…

– Na pewno tak jest.

Młodzi ludzie, wyraźnie wzruszeni po spotkaniu z Piotrem Naszych Czasów pod
papieskim oknem, umawiali się na kolejne. Czy będziemy mieli jeszcze możliwość
przeżyć taką wizytę w Polsce?

– Dziś trudno powiedzieć, ale myślę, że tam, gdzie jest radość, tam się chętnie
wraca, i Papież skorzysta z jakiejś okazji, by do nas przyjechać. A więc módlmy
się o kolejną pielgrzymkę Ojca Świętego do Polski.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj