Kto ufa Bogu, nigdy nie jest sam

Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim rozmawia Małgorzata
Pabis

Ojciec Święty w Fatimie, mówiąc o nadziei, przypomniał jej „realny
fundament”, którym jest Jezus z Nazaretu. Zatem bez wiary nie ma
nadziei?

– Od początku swojego pontyfikatu Benedykt XVI bardzo mocno
podkreśla, że kto wierzy w Boga, ten nigdy nie jest sam. Wiara staje się
fundamentem nadziei, zwłaszcza w czasach tak trudnych jak nasze, gdy przyszłość
i jej kształt stają pod znakiem zapytania. Ludzie zatroskani o rozmaite sprawy i
codzienny byt widzą coraz bardziej, że w tym wszystkim, co dotyczy przyszłości,
musimy polegać na znacznie trwalszym fundamencie aniżeli ten, który może dać
człowiek.
Przebywając w Portugalii, Ojciec Święty podejmuje orędzie
fatimskie, którego istotną część stanowi nadzieja. Nadzieja łączy się przede
wszystkim z właściwym rozeznaniem rzeczywistości, dalekim od wszelkiej ułudy,
zakłamania, fałszu, a także od lekkomyślności. Jednocześnie musi być
zakorzeniona w wierze w Boga, który jest Panem historii, losów całej ludzkości,
każdego i każdej z nas. Podkreślając konieczność wiary, która opiera się na
prawdzie o Bogu i człowieku, Benedykt XVI wskazuje, że to jest trwała i solidna
podwalina, fundament, na którym można budować przyszłość człowieka i
świata.
Ludziom, którzy są zagubieni, Ojciec Święty powtarza, że nie muszą
ani wszystkiego budować od nowa, ani się lękać o przyszłość, ponieważ jej
kształt bez reszty jest w ręku Boga i w naszych moralnych i etycznych wyborach.
Tak przyjęte i odczytane orędzie Ojca Świętego nawiązuje do wydarzeń sprzed 93
lat, kiedy to Matka Boża objawiła się ubogim pastuszkom w Fatimie, ukazując im
niezrozumiałe dla nich horyzonty trudnej przyszłości. Dzisiaj z perspektywy
czasu dobrze wiemy, że tamto ostrzeżenie było również wielkim wołaniem o pełne
zawierzenie Panu Bogu. Wiemy, jak wyglądał wiek XX i początek XXI, wiemy, że w
tych dziesięcioleciach wydarzyło się tyle zła, że ludzkość przeszła przez
mroczny okres dziejów, ale wiemy również, że zawsze ostatnie słowo w historii
należy do Boga. Zatem do potrzeby silnego wyznania wiary Ojciec Święty dodaje
dziś przesłanie pełne nadziei, które brzmi: „Kto ufa Bogu, nigdy nie jest
sam”.

Benedykt XVI przypomniał, że „błogosławiona Hiacynta okazała się
niestrudzona w dzieleniu się z ubogimi i w ofierze za nawrócenie
grzeszników”…
– Mamy tu dwa wymiary: pierwszy – że każda pobożność
powinna łączyć człowieka z Panem Bogiem, drugi – że każda pobożność powinna
rodzić solidarne więzy pomiędzy ludźmi. Ten wymiar horyzontalny, poziomy stanowi
dopełnienie wertykalnego. Dopiero kiedy te dwa wymiary są realizowane
symetrycznie, to rodzą się naprawdę dobre owoce.
Potrzeba budowania więzów
solidarności między ludźmi powinna uwzględniać dwa elementy: troskę o
zaspokajanie potrzeb materialnych oraz troskę o zaspokajanie potrzeb
duchowych.
Nieszczęście polega na tym, że we współczesnym świecie bardzo
wiele mówi się o potrzebach materialnych, i trzeba przyznać, że wiele robi się,
aby zaspokoić ich głód. Jeśli jednak chodzi o potrzeby duchowe, tu sytuacja
wygląda znacznie gorzej. Potrzeby duchowe oraz głód Boga znacznie częściej
dotyczą tych, którzy mają zaspokojone potrzeby materialne. Kiedy już wydaje się,
że wszystko osiągnęli, nagle okazuje się, że czują niesamowity głód duchowy,
głód Boga.
I wtedy często pojawiają się różni „przewodnicy”. Problem w tym,
że nierzadko są to uzurpatorzy, którzy roszczą sobie prawo do dusz. Tak więc nie
bez znaczenia jest to, komu ufamy, komu powierzamy klucz do swojego życia i
przyszłości.
Ojciec Święty w Portugalii stawia nam za przykład osobę, która
umiała łączyć posługę bliźnim, zarówno zaspokajając ich potrzeby materialne, jak
i duchowe. To jest ideał, który zostaje nam dziś ukazany jako wielkie wyzwanie,
które wszyscy wierzący w Chrystusa powinniśmy podjąć.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj