fot. Marek Borawski/Nasz Dziennik

Ks. bp I. Dec: Matka Boża nam pomaga

Publikujemy homilię k. bp. Ignacego Deca wygłoszoną w kościele p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy podczas odpustu parafialnego Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Wstęp

Czcigodny księże Dariuszu, proboszczu parafii p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Wałbrzychu wraz ze swoim współpracownikiem – ks. Krzysztofem,

Czcigodny księże dziekanie Wiesławie wraz z księżmi z dekanatu Wałbrzych-Południe,

Umiłowani w Panu, bracia i siostry!

Homilia dzisiejsza ma temat: „Matka Boża nam pomaga”. Temat ten rozważymy w trzech punktach: najpierw nawiążemy do usłyszanego słowa Bożego, odnosząc je do naszego życia. W drugiej części wskażemy na niektóre historyczne wydarzenia, które świadczą o pomocy  świadczonej nam przez Matkę Bożą i w trzeciej części przypomnę wizję proroczą św. Jana Bosko dotyczącą przyszłości Kościoła.

  1. Przekazanie Matki Jezusa Kościołowi

Drodzy bracia i siostry, dzisiejsza Ewangelia przenosi nas na Golgotę. Na krzyżu wśród dwóch złoczyńców wisi Jezus, oddający z miłości swoje życie za nas. Pod krzyżem jest pluton egzekucyjny i różni złoczyńcy. Są jednak i przyjaciele, najbliższe osoby konającego Jezusa. Jest przede wszystkim Maryja, matka Jezusa, a obok niej stoi umiłowany uczeń. Jezus gasnącym wzrokiem spogląda na Matkę i mówi; „Niewiasto, oto syn Twój” (J 19,26b). Po chwili zwraca się  do ucznia: „Oto Matka twoja” (J 19,27a). Ewangelista, ten sam Jan, odnotował: „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,27b). Na Golgocie zatem Jezus, przed swoją śmiercią przekazał swoją Matkę Janowi, aby była z  Jego uczniami, aby była w Jego Kościele.

Jan opiekował się Maryją do końca Jej ziemskich dni. Po Jej Wniebowzięciu, Jan zobaczył Maryję w niebieskiej chwale. Tę wizję wywyższonej Niewiasty Jan przekazał Kościołowi w ostatniej Księdze Pisma Świętego, w Apokalipsie. Dzisiaj ta wizja została nam przypomniana w drugim czytaniu, wizja Niewiasty obleczonej w słońce, z księżycem u stóp i z wieńcem na głowie z gwiazd dwunastu. Maryja jest w chwale nieba, ale jest także duchowo obecna  na ziemi w Kościele, gdyż jest Jego pierwszą córą i zarazem jego Matką.  Jest na ziemi, aby nas przestrzegać przed różnymi niebezpieczeństwami i aby nam pomagać i nas zachęcać do życia według Ewangelii Jej Syna. W czasach nowożytnych, w których ludzie dali sie opętać szatanowi, Maryja  przychodzi na ziemię i zjawia się  wybranym dzieciom, żeby wzywać do modlitwy, do nawrócenia i do pokuty. Wymieńmy kilka ważniejszych objawień z  ostatnich dwóch wieków, uznanych przez Kościół za autentyczne: objawienie w La Salette, w Alpach francuskich – 19 września 1846 roku; jednorazowe objawienie 15-letniej Melanii Calvat i 11-letniemu Maksyminowi Giraud; objawienie w Lourdes – w Pirenejach francuskich – 14-letniej dziewczynie Bernadecie Soubirous: 18 razy – od 11 lutego do 16 lipca 1858 roku; objawienie w Gietrzwałdzie (na Warmii) – 13-letniej Justynie Szafryńskiej i 12-letniej Barbarze Samulowskiej: od 27 czerwca do 16 września 1877 roku; w Fatimie, w Portugalii – 10-letniej Łucji dos Santos; 9-letniemu Franciszkowi Marto i jego siostrze – 7-letniej Hiacyncie Marto. Maryja zjawiła się 6 razy, zawsze 13 dnia miesiąca (z wyjątkiem sierpnia, kiedy zjawienie miało miejsce 19 sierpnia) – od 13 maja do 13 października 1917 roku.

Patrząc na te wydarzenia z wiarą, możemy powiedzieć, że to Bóg wysyła na ziemię Matkę Jezusa, jak kiedyś wysyłał proroków i jak posłał swojego Jednorodzonego Syna, aby wzywać ludzi do wierności przymierzu zawartemu z Bogiem w zbawczej krwi Chrystusa, aby prosić ludzi, by nie niszczyli świata i siebie samych swoimi grzechami, ale żeby siebie i świat czynili lepszym zachowując Boże przykazania.

  1. Maryja pomaga Kościołowi: indywidualnym osobom i narodom świata

Maryja pomaga Kościołowi, pomaga poszczególnym proszącym Ją ludziom i pomaga całej wspólnocie Kościoła.  Wiemy dobrze z naszego doświadczenia, że nie jesteśmy wystarczalni, że jesteśmy w każdej chwili ziemskiego życia ograniczeni. Jesteśmy zdani na pomoc drugich ludzi i to od urodzenia  aż do śmierci. Wiele pomocy otrzymujemy od ludzi, ale są takie sprawy, w których ludzie już nie mogą pomóc. Zostaje nam Bóg  i niebiescy przyjaciele, nasi święci. Wśród nich najważniejsze miejsce zajmuje Najświętsza Maryja Panna. Ona spośród świętych najwięcej nam pomaga, dlatego nazywamy Ją Matką Nieustającej Pomocy.  Cieszymy się, że Maryja jest naszą Matką, która nas zawsze kocha i nam  nieustannie pomaga. Że tak jest, odwołajmy się do życiowych doświadczeń naszych wiernych.

Dnia 31 maja 2001r. odbywały się prymicje kapłańskie w kaplicy Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Księża neoprezbiterzy sprawowali Mszę św. prymicyjną pod przewodnictwem księdza rektora. Homilię prymicyjną wygłosił ks. Stanisław Orzechowski, długoletni duszpasterz akademicki „Wawrzyny” przy ul. Bujwida we Wrocławiu i zarazem wieloletni przewodnik Wrocławskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Mówił o kapłaństwie. Duży passus w homilii poświęcił Matce Bożej. Zachęcał księży prymicjantów do pobożności maryjnej i do szerzenia zdrowego kultu maryjnego Zachętę zilustrował wydarzeniami ze swego życia. Najpierw wspomniał swoje czasy seminaryjne. W czasie studiów seminaryjnych zachorował na gruźlicę. Sprawa stała się publiczna. Bp Paweł Latusek, ówczesny rektor  Seminarium, oznajmił mu, że jeśli choroba się nie cofnie, trzeba będzie opuścić Seminarium. Na najbliższych feriach kleryk Stanisław pojechał  na Jasną Górę. Modlił się żarliwie o zdrowie, gdyż bardzo chciał zostać księdzem. Po jakimś czasie choroba się cofnęła, nie pozostało po niej ani śladu.

Drugie wielkie zmartwienie spotkało go już w kapłaństwie, gdy zachorował na struny głosowe. Potrzebna była operacja. Groziła mu utrata głosu. Gdy grożące niebezpieczeństwo stało się jawne, znowu udał się do Częstochowy. I dał świadectwo, że Maryja znowu pomogła.

Drodzy bracia i siostry, Maryja niesie także pomoc całemu Kościołowi i narodom świata. Popatrzmy  na nasz kontynent europejski i na nasz naród. Przywołajmy wydarzenia, które świadczą o pomocy Maryi. Wskażmy najpierw na wydarzenia europejskie. Po zaistnieniu  Islamu w VII wieku, Europa w okresie późnego Średniowiecza i w czasach nowożytnych była często zagrożona ze strony Islamu. Przypomnijmy rok 1241, kiedy to w bitwie na Legnickim Polu zatrzymaliśmy pochód Tatarów na zachód. Przypomnijmy wiek XVI, kiedy to Islam zaatakował kraje chrześcijańskie drogą morską. W październiku 1571 roku rozegrała się morska bitwa między flotą turecką i chrześcijańską, głównie wenecką i hiszpańską w zatoce Lepanto. W Rzymie i w wielu  państwach chrześcijańskiej Europy trwała modlitwa różańcowa, były urządzane błagalne procesje. I stał się cud. O wiele słabsza flota chrześcijańska zwyciężyła potężną flotę turecką.  W powszechnej opinii zwycięstwo przyszło za sprawą Maryi.  Coś podobnego wydarzyło sie w następnym wieku, w wieku XVII. Tym razem Turcy pod sztandarami Mahometa skierowali się ku Rzymowi drogą lądową. Zatrzymali się pod Wiedniem. Przerażony papież wysłał poselstwo do króla polskiego Jana III Sobieskiego: „Królu ratuj chrześcijaństwo”. Król pospieszył wspierany przez wielką modlitwę naszego narodu. Przypomnijmy, że było to niecałe 30 lat po słynnej obronie Jasnej Góry przed Szwedami (grudzień 1655 rok).

I wspomnijmy jeszcze rok 1920. W tym roku !5 sierpnia będziemy obchodzić setną rocznicę Bitwy Warszawskiej, którą nazywamy  Cudem nad Wisłą. Zwycięstwo to było także odniesione za wstawiennictwem Maryi. Dnia 27 lipca 1920 r. polscy biskupi oddali nasz naród Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Podjęto masową modlitwę różańcową, urządzano procesje błagalne i przyszło zwycięstwo.

Maryja nam naprawdę pomaga. Jest rzeczywiście Matką Nieustającej Pomocy. Pomaga indywidualnym osobom, rodzinom, pomaga całemu Kościołowi i narodom świata. My, Polacy, tę pomoc Maryi szczególnie odczuwamy. Pamiętajmy jednak, że nie chce tego czynić na siłę, ale czeka na nasze prośby.

  1. Perspektywa na przyszłość – dwie kolumny ocalenia

W trzeciej części naszej odpustowej medytacji chcę opowiedzieć przypominany dzisiaj przy różnych okazjach, sen ks. Jana Bosko (1815-1888), wielkiego wychowawcy młodzieży męskiej, założyciela Zgromadzenia Księży Salezjanów. Oddajmy mu głos i posłuchajmy czego doświadczył w nocy 30 maja 1862 roku. Opowiadał tak: „Wyobraźcie sobie, że znaleźliście się ze mną na brzegu morza lub jeszcze lepiej, na samotnej skale. Jedyny ląd przez was dostrzegany, to ten pod waszymi stopami. Cała przestrzeń wodna usiana niezliczoną liczbą okrętów stojących w szyku bojowym.  Ich dzioby miały zakończenia ostre jak włócznia, zdolne w razie ataku przebić na wylot i kompletnie zniszczyć statki wroga. Okręty te były wyposażone w armaty. Na pokładach znajdowało się mnóstwo karabinów, materiałów wybuchowych i innej broni różnego rodzaju, a także książki. Okręty te atakowały inne statki o wiele większe i wyższe niż one same. Próbowały one zniszczyć nieprzyjaciela, podpalić lub w jakikolwiek sposób go osłabić.  Eskortę majestatycznego i w pełni wyposażonego Okrętu papieskiego stanowiły mniejsze statki, które za pomocą sygnałów otrzymywały rozkazy od niego i wykonywały manewry, broniąc się przed naporem nieprzyjacielskiej floty. Na środku bezbrzeżnego oceanu wyrosły nagle dwie kolumny w bliskiej odległości od siebie. Na wierzchołku jednej z nich widniał posąg Niepokalanej Dziewicy. U Jej stóp jaśniał transparent z napisem Auxilium Christianorum – Wspomożenie Chrześcijan. Na drugiej kolumnie większej i wyższej pojawiła się ogromnych rozmiarów monstrancja z Najświętszą Hostią. Poniżej można było czytać proporcjonalny do tej kolumny napis: Salus Credentium – Zbawienie Wierzących. Najwyższym dowódcą tego dużego okrętu był Ojciec Święty, Namiestnik Jezusa Chrystusa na ziemi. Widząc wściekły atak wrogów i niebezpieczeństwo stąd płynące dla swoich wiernych, postanowił zebrać koło siebie kapitanów mniejszych okrętów celem podjęcia decyzji. Wszyscy kapitanowie znaleźli się na pokładzie papieskiego okrętu, skupieni wokół osoby Papieża. Zaledwie się rozpoczęło spotkanie, a tu zerwał się gwałtowny sztorm, więc dowódcy szybko przenieśli się na swoje statki, by nimi dowodzić z bliska. Nastał okres krótkiego spokoju. Papież po raz drugi zgromadził kapitanów na flagowym okręcie, kontynuując swój kurs. Burza na morzu rozpętała się na nowo. Papież stanął przy sterze i ze wszystkich sił próbował utrzymać posuwanie się statku w kierunku owych dwóch kolumn, z których wierzchołka zwisały kotwice i duże haki umocowane na stalowych łańcuchach. Wszystkie okręty nieprzyjaciela rozpoczęły atak. Próbowały na każdy możliwy sposób przyhamować i zatopić statek Papieża: jedne czyniły to przy pomocy pism i książek lub innych materiałów zapalnych, których mieli pełno do dyspozycji, inni uruchomili strzelby, karabiny i moździerze. Bitwa rozszalała się na dobre. Dzioby nieprzyjacielskich statków uderzały gwałtownie w burty przeciwników, lecz ich wściekłe zapędy nie przynosiły skutków. Marnowali tylko czas i amunicję. Wielki Okręt Papieża płynął bezpiecznie i spokojnie. Z upływem czasu bardzo silne i zmasowane ataki wrogów spowodowały duże i głębokie wyrwy w jego bokach. Lecz delikatny wiatr, płynący od dwóch kolumn, natychmiast te szkody usunął.  W międzyczasie armaty atakujących rozpadły się z hukiem, karabiny i inna broń umilkła, a dzioby okrętów połamały się w kawałki. Potężne cielska statków osunęły się w rozszalałą toń i zginęły. Nieprzyjaciel nieprzytomny z wściekłości walczył wręcz pięściami, bluźnił i przeklinał  Nagle Papież padł ciężko ranny. Jego podwładni pobiegli mu na pomoc i podnieśli go. Papież po raz drugi doznał poważnego zranienia, osunął się z nóg i umarł. Z ich okrętów popłynęły w przestrzeń ohydne szyderstwa. Bezpośrednio po śmierci Ojca Świętego nowy Papież zajął jego miejsce przy sterze łodzi Kościoła. Dowódcy poszczególnych okrętów zebrali się błyskawicznie i tak szybko obrali nowego Papieża, że wiadomość o śmierci Zmarłego zbiegła się z wieścią o wyborze jego następcy. Przeciwnicy zaczęli tracić odwagę. Nowy Papież po rozgromieniu wroga i przezwyciężeniu wszystkich przeszkód wprowadził swój okręt między Dwie Kolumny i zatrzymał go między nimi. Umocował statek z jednej strony przy kolumnie z Najświętszym Sakramentem, a z drugiej strony przy kolumnie z Najświętszą Niepokalanie Poczętą Dziewicą Wspomożycielką.

Nastąpił nieprawdopodobny chaos i wstrząs. Wszystkie okręty, które dotychczas walczyły przeciw Papieżowi, uciekły w bezładzie i popłochu. Wpadły na siebie i rozbijały się na kawałki, wzajemnie się potopiły. Kilka mniejszych statków towarzyszących okrętowi papieskiemu i walczących po jego stronie wzięło zdecydowany kurs w kierunku Dwóch Kolumn. W czasie bitwy wiele statków, wycofawszy się z obawy przed niebezpieczeństwem, ostrożnie obserwowało z daleka rozwój wypadków. Wraki rozbitych okrętów nieprzyjacielskich zginęły w odmętach oceanu. Statki trzymające się dotąd na uboczu, szybko popłynęły ku owej bramie z dwóch kolumn, a dotarłszy tam, zakotwiczyły się przy nich. Pozostały tam bezpieczne razem z głównym okrętem papieskim. Na morzu zapanował wielki spokój».         Ksiądz Bosko spytał księdza Rua: «Co myślisz o tym opowiadaniu? Ksiądz Rua odpowiedział: «Wydaje mi się, że okręt Papieża może oznaczać Kościół, którego on jest zwierzchnikiem, a statki mniejsze, ludzie i morze – to świat. Obrońcy dużego okrętu, to wierni serdecznie przywiązani do Stolicy Apostolskiej. Jej wrogowie próbują unicestwić ją za wszelką cenę. Kolumny na oceanie to nabożeństwo do Matki Najświętszej i Najświętszego Sakramentu.  Ksiądz Rua nie wspomniał o Papieżu, który upadł i zmarł. Ksiądz Bosko również milczał na ten temat. Dodał tylko: «Masz rację! Powinieneś wyjaśnić jeszcze jedno zjawisko. Okręty wroga to symbol prześladowań. Zbliżają się bardzo trudne momenty dla Kościoła. Dotychczasowe walki są niczym w porównaniu z tym, co go czeka. Wrogie okręty symbolizowały prześladowców, którzy próbują zatopić statek papieski. Są tylko dwa sposoby, by mógł się uratować w tym wielkim dramacie: Nabożeństwo do Najświętszej Maryi Wspomożycielki Wiernych i częsta Komunia Święta. Należy dołożyć maksymalnych wysiłków, by te dwie praktyki realizować wszędzie i w życiu wszystkich). Ksiądz Bosko nie dał żadnych innych wyjaśnień”. Możemy zapytać czy pierwszym papieżem – dowódcą flagowego okrętu nie był śp. Papież Jan Paweł II? Czy to nie on dostrzegł na horyzoncie dwie kolumny ocalenia. Czy to nie ku nim skierował cały Kościół, ogłaszając rok 2004 – Rokiem Niepokalanego Poczęcia, a rok 2005 – Rokiem Eucharystii?

Zakończenie

Drodzy bracia i siostry, te dwie kolumny nas wspomagają i ratują. Bądźmy wierni Eucharystii. Trzymajmy się Pańskiego ołtarza, na którym jest sprawowana i przechowywana Eucharystia. Spoglądajmy na Maryję, na jej święte wizerunki, w tym na najbardziej znany w Kościele obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Wsparci na tych kolumnach idźmy z nadzieją w przyszłość. Amen

drukuj